Z Mariuszem Pilisem, reżyserem filmu "Bunt stadionów", laureatem nagrody im. Stefana Żeromskiego, rozmawia Magdalena Uchaniuk

Mariusz Pilis, laureat nagrody Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, mówi o powstawaniu nagrodzonego filmu pt. „Bunt stadionów” oraz swoim nowym projekcie dotyczącym pamięci historycznej Niemców

Skąd pomysł na wejście w środowisko kibiców?
-Sam temat wydaje się atrakcyjny. Po pierwsze to bardzo duża grupa. Po drugie przez ostatnie 20 lat ugruntował się się bardzo negatywny przekaz na ten temat. Głównie w dużych mediach i poprzez ich przekaz również w społeczeństwie. A po trzecie kibice przedstawiają bardzo radykalne i zadziwiające stanowisko, które wykracza poza trybuny i doping sportowy, a dotyczy pewnych działań rządu co staje się raczej głosem w debacie publicznej. To środowisko wchodzi w Polsce w protesty przeciwko obecnej władzy. Kończy się to represjami o często dyskusyjnej zasadności. Na ten konflikt nakładają się wszystkie inne obszary sporów we współczesnej Polsce. Od tematów historycznych i patriotycznych poczynając, a na ekonomicznych i społecznych kończąc. Środowiska kibicowskie nie są z Marsa tylko są głęboko osadzone w polskiej rzeczywistości. Bo na stadiony przychodzą i profesorowie i zwykli robotnicy. Biedni ale też i bogaci. Co tydzień w całej Polsce tych ludzi jest co najmniej kilkadziesiąt tysięcy a często więcej. Czy to wszystko składa się na dobry temat? Moim zdaniem tak. A im głębiej i mocniej poznaje się ludzi i mechanizmy które ich otaczają tym bardziej złożony obraz się kształtuje. Wychodzą dodatkowe treści, dodatkowe pytania. Taki jest mój film. Nie traktuję mojego filmu jako jakieś nadzwyczajne dzieło. Mam wrażenie, że wykonałem oczywistą robotę. Oczywistą, jeśli przyłożyć do tego kryteria zawodowe, dziennikarskie. Podjąłem temat ważny w Polsce, bardzo atrakcyjny i interesujący o którym Polacy niewiele wiedzą. I wokół którego panuje pewna zgoda głównych mediów: „jeśli już coś mówimy to tylko negatywnie”. Spróbowałem pójść tym tropem w moim filmie. Dlaczego tak jest. I powstał film nie tylko o kibicach piłkarskich ale przede wszystkim o współczesnej Polsce.

Kibice byli bardzo sceptycznie nastawieni do powstania filmu; do osoby wchodzącej w ich środowisko z kamerą
-Zgadza się, ponieważ mieli złe doświadczenia. Zawsze otrzymywali negatywny materiał na swój temat i to było trudnością, którą trzeb było przełamać. Natomiast było kilka elementów, które działały na moją korzyść m.in. poprzedni mój film pt. „List z polski”. Okazało się, że bardzo dużo ludzi ze środowisk kibicowskich go widziało i to wystarczyło żeby mi zaufali.

Jeden z kibiców, z Poznania, Litar nie zgodził się jednak na wywiad.
-To nie było tak. On był w trakcie procesów sądowych. Zastanawiał się czy to, że zechce rozmawiać nie wpłynie negatywnie na prace sądu. To jednak ja podjąłem decyzję, żeby się nie wypowiadał. Ja tak pojmuje pracę dziennikarską, że jeżeli moim bohaterom ma to zaszkodzić to wolę zrezygnować.

Kibice w filmie głównie krytykują Gazetę WYborczą oraz TVN, nie chciałeś porozmawiać z dziennikarzami również tych mediów?
- Wg. mnie formuła poszukiwania balansu się nie sprawdza jeżeli faktycznie chcemy się dowiedzieć sedna sprawy. Szukając odpowiedzi na pytanie dlaczego oni tak piszą gubię wątek, a moim zadaniem było wejście w to środowisko i dowiedzenie się dlaczego ci ludzie są tak tępieni od dwudziestu kilku lat i mają odwagę protestować przeciwko działaniom rządu oraz zrozumienie ich motywacji. Mój film w pewnym momencie przerodził się w film o Polsce

A jak myślisz co stało się z Piotrem Staruchowiczem? Obecnie bardzo się wycofał; nie udziela się w mediach
-Piotr przeszedł bardzo ciężkie chwile. Represje władzy, które przeciwko niemu zostały zastosowane na pewno musiały odcisnąć na nim i na wyborach, które podejmuje swoje piętno. Mam nadzieje, że wróci bo to jest typ lidera, który długo w cieniu pozostawać nie może. Chyba tylko brak logicznego myślenia sądu może go skazać. W jego sprawie jest dużo błędów proceduralnych. np. decyzja sędziego który oddał mu paszport.

Nie spotkałeś się z zarzutem, że Twój film to laurka dla kibiców?
-Słyszałem kilka takich głosów. Ale to jest kwestia odbioru. Mam świadomość, że zrobiłem film, który burzy ustalony porządek rzeczy w kwestii kibiców i ich wizerunku w Polsce. Wiem o tym ,że kibice to nie jest stado baranków. Dostrzegam w debacie publicznej nierównowagę. Jeżeli media w sposób zmanipulowany przekazują informację na temat kibiców to ja nie mam powodu żeby w moim filmie po raz enty przedstawiać ich opinie. To nie jest tak, że ja zabieram głos żeby bronić kibiców tylko chciałem odpowiedzieć na pytania, które stawiam na początku filmu, a z drugiej strony film pokazuje jak sytuacja się ma z drugiej strony. W ten sposób całość jest kompletną informacją

Nad czym teraz pracujesz?
-Nad film o rodzinie Ulmów. Z tą dramatyczną historia zetknąłem mniej więcej rok temu. Podczas II wojny cała rodzina czyli mąż, żona w ciąży, szóstka dzieci oraz żydów, których ukrywali zostali zamordowani przez Niemców. Obecnie trwa proces beatyfikacji tej rodziny Historia zasługuje na uznanie sprawiedliwych wśród narodów świata. Co ciekawe mniej więcej rok temu do miejscowości gdzie mieszkali Ulmowie przyszedł list napisany przez kobietę wraz ze zdjęciem niemieckiego żołnierza. Mężczyzna na fotografii to ojciec nadawcy listu, który był naczelnikiem komisariatu w rodzinnej miejscowości Ulmów. To on najprawdopodobniej strzelał był odpowiedzialny za inne zbrodnie. Kobieta nie jest niczego świadoma. Dotarłem również do innych informacji, że RFN po drugiej wojnie światowej przyjęło zasadę, że aby odbudować państwo musi skorzystać z urzędników pracujących dla III rzeszy. Ich sprawy zostały chowane pod dywan Chcę dotrzeć do informacji jak jest stan wiedzy historycznej Niemców i z czego wynika ich ewentualne braki.
Dziękuję za rozmowę
Dziękuję


Całej rozmowy można wysłuchać tutaj - włącz

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl