Rozmowa z dr Kariną Stasiuk-Krajewską o tożsamości dziennikarzy, systemie eksperckim i zaufaniu odbiorców rozmawia Marek Palczewski.

 

 

Dr Karina Stasiuk – Krajewska. Adiunkt w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego, zajmuje się teorią komunikacji i aksjologią komunikacji profesjonalnej: etyką dziennikarstwa i PR oraz kulturą popularną.  Autorka książek: Krytyka kultury jako krytyka komunikacji. Pomiędzy działaniem komunikacyjnym, dyskursem a kulturą popularną (Wrocław 2003) oraz Etyka public relations. Konteksty, koncepcje, kontrowersje (Wrocław 2011), a także wielu rozpraw i artykułów. Koordynuje specjalność public relations w ramach kierunku studiów Komunikacja wizerunkowa. Hobby: literatura fantasy.

 

 

 

Zajmuje się Pani badaniem tożsamości grup społecznych, w tym także dziennikarzy. Co według Pani tworzy tożsamość dziennikarską?

Przede wszystkim ważne jest to, jak rozumieć należy tożsamość we współczesnych społeczeństwach w ogóle. Według mnie tożsamość danych grup społecznych (także branżowych) to rodzaj samoopisu, samoodefinicji. Tożsamość to to, jak myślimy sami o sobie i – co być może ważniejsze – jak chcielibyśmy, żeby myśleli o nas inni, ci „spoza” naszej grupy. Tak rozumianą tożsamość dziennikarską tworzy współcześnie przede wszystkim to, co powszechnie nazywane jest paktem faktograficznym: piszemy prawdę (całą prawdę i tylko prawdę) i w tym pisaniu prawdy jesteśmy niezależni. Drugim ważnym elementem dziennikarskiego samoopisu jest założenie dotyczące siły dziennikarstwa (i mediów): jego roli dla demokracji, zwłaszcza w tropieniu nieprawidłowości związanych z jej funkcjonowaniem.

Środowisko dziennikarskie nie jest jednorodne, jest skłócone, rozwarstwione, itd. Wobec tego, czy istnieje jedna tożsamość czy wiele tożsamości dziennikarskich?

Istnieje, moim zdaniem, jedna tożsamość. W ramach samoopisu konstruującego ową tożsamość przeprowadza się oczywiście rozmaite rozgraniczenia. Zwróćmy jednak uwagę, że osią je tworzącą nie jest np. to w jakim medium pracuje dziennikarz, ale to, czy jest dziennikarzem „dobrym”, czy „złym”, „prawdziwym”, czy „nieprawdziwym” („dobrym” – realizującym wspomniane wcześniej elementy samoopisu, „złym” – sprzeniewierzającym się owym założeniom). W ten sposób system wyznacza swe zewnętrzne granice: bowiem dziennikarz „zły”, „nieprawdziwy”, to oczywiście w ogóle nie jest dziennikarz.

W ciągu ostatniej dekady rozwija się intensywnie dziennikarstwo internetowe, dziennikarstwo obywatelskie. Jak by Pani określiła czym różni się dziennikarz od nie-dziennikarza.

W trybie samoopisu (a według mnie nie ma innego) dziennikarz od nie-dziennikarza różni się tym, że ten pierwszy pisze prawdę dla dobra społecznego, ten drugi zaś sprzeniewierza się podstawowym ETYCZNYM zobowiązaniom dziennikarza. Proszę zwrócić uwagę na znamienny fakt: często mówi się, że profesjonalne kompetencje dziennikarzy są w istocie kompetencjami etycznymi (np. korzystanie z różnych źródeł informacji, sprawdzanie informacji, ochrona źródła  itp.). Jeśli dziennikarstwo ma się czymś wyróżniać od innych branż (a musi, by istnieć),  to są to właśnie owe zobowiązania o charakterze aksjologicznym.

Dziennikarze często podkreślają, że ICH dziennikarstwo jest prawdziwe, a TAMTYCH - nie. Dziennikarze profesjonaliści kontra amatorzy, mainstreamowi versus niepokorni, poważni przeciw tabloidowym. Czy można powiedzieć, że któreś z nich jest prawdziwe albo prawdziwsze?

W sensie obiektywnym - nie. W sensie samoopisu – zależy to od tego, jak samoopis dziennikarski jako taki (np. wypowiedzi autorytetów, kodeksy  etyczne, stanowiska stowarzyszeń branżowych itp.)  to zdefiniuje. Proszę zwrócić uwagę, że bardzo często sami dziennikarze wobec swojego środowisko formułują zarzut braku solidarności. Ów „brak solidarności” jest bowiem – w perspektywie moich analiz – potencjalnym zagrożeniem dla spójności samoopisu systemu. Oczywiście, dziennikarze realizują rozmaite interesy (prywatne, redakcji itp. – uczestniczą bowiem w różnych systemach społecznych), jednak ich interes jako dziennikarzy (ściślej – jako systemu dziennikarstwa) polega na obronie zewnętrznych granic i wewnętrznej koherencji systemu dziennikarskiego jako takiego. W efekcie mamy następującą logikę: z jednej strony chętnie potępiamy kolegów (uwaga!!! Jako „nieprawdziwych dziennikarzy”), z drugiej – chętnie i głośno angażujemy się w aktywności, których istotą jest obrona systemu przed ingerencją z zewnątrz (np. pod postacią KRRiT).

Zatem, spytam ponownie -  czym jest dziennikarstwo: zawodem, powinnością etyczną, charakterystyczną postawą wobec świata, cechą charakteru, czy jeszcze czymś innym?

Według mnie – systemem profesjonalnego znawstwa  społeczeństw późnej nowoczesności, który ma nieuchronne trudności ze spójnym samoopisem. A to dlatego, że w przeciwieństwie do innych tego typu systemów, nie może odwołać się do bazy wiedzy tajnej, niedostępnej, wyjątkowej i ekskluzywnej. Mówi się teraz wiele o kryzysie dziennikarstwa, o Zombie journalism (określenie Barbie Zelizer). Wydaje się jednak, że to nie kwestia czasów (ani np. słynnej ekspansji dziennikarstwa internetowego), ale owa zasadnicza dla dziennikarstwa niekonsekwencja budowania tożsamości stoi u podstaw niekończących się sporów o to, czym jest dziennikarstwo.

Pisze Pani, że w swojej profesjonalnej działalności dziennikarstwo realizuje określone wartości i normy etyczne? Czyżby, każdy dziennikarz? Dziennikarze plotkarskich, skandalizujących pism, portalików, tabloidów, itp. też?

Tak, o ile jest w stanie wykazać, że – zgodnie z podstawowymi założeniami dziennikarskiego samoopisu – piszą prawdę, są niezależni i działają na rzecz dobra społecznego (demokracji). Zauważmy, że każda z tych kategorii jest absolutnie niedefiniowalna, dlatego też także dziennikarze z mediów wspomnianych powyżej są dziennikarzami. Ponieważ, powtórzmy, dziennikarstwo (tożsamość dziennikarska) to nie to, w jakim medium się pracuje, ale to w imię jakich wartości (ostatecznie w swoim własnym przekonaniu) się działa.

Czy odbiorcy mediów dziś w Polsce ufają dziennikarzom, czy podzielają ich przekonanie, że są oni ekspertami?

Trudno odpowiedzieć na to pytanie. W moje ocenie, na co zdają się wskazywać wyniki niektórych badań, odbiorcy ufają dziennikarzom „w ogóle” (czyli dziennikarstwu jako takiemu), nie ufają zaś konkretnym (żadnym?) reprezentantom profesji. Pytanie oczywiście, czy to dla dziennikarzy konstatacja optymistyczna, czy raczej pesymistyczna?

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl