Jak wygląda krajobraz ukraińskich mediów po zabójstwie 13 lat temu Georgiy’ a Gongadze?
Po śmierci Gongadze 16 września 2000 roku, czyli ponad 13 lat temu, były jeszcze dwa zabójstwa dziennikarzy. W 2001 w biały dzień zabito kijami bejsbolowymi Ihora Aleksandrowa, dyrektora telewizji TOR w Słowiańsku pod Donieckiem. W 2010 zniknął charkowski dziennikarz Wasylij Klementiew, ale śledczy uważają, że także go zabito. Historia Gongadze nie przestraszyła władzy, ale zabójca i organizatorzy tej zbrodni trafili do więzienia. Odpowiedzialności uniknęli jednak zleceniodawcy.
Media wskazywały na byłego prezydenta Leonida Kuczmę.
Jego ochroniarz, major Mykoła Mielniczenko sporządził nielegalne nagranie w gabinecie prezydenta, na którym słychać głosy Kuczmy, szefa jego administracji – Litwina i ministra spraw wewnętrznych – Krawczenki. Rozmawiali o konieczności „uciszenia Gongadze”. Z tego można wnioskować, że byli zleceniodawcami. Warto jednak podkreślić, że zabójca Gongadze i organizatorzy dlatego trafili do więzienia, że ukraińscy dziennikarze wykazali dużą solidarność. Wiele dla wyjaśnienia tej sprawy zrobiła jego żona Myrosława, także dziennikarka. W tym czasie ukraińscy dziennikarze wyraźnie domagali się od władz, demonstrowali, aby ich prawa i bezpieczeństwo były chronione.
Potem była Pomarańczowa Rewolucja i łyk wolność słowa.
Mało kto jednak pamięta, że przed nią przez Ukrainę przetoczyła się rewolucja dziennikarska. Dziennikarze masowo wystąpili przeciwko cenzurze ustanowionej przez administrację prezydenta Leonida Kuczmy i władza skapitulowała. Przez pięć lat nie było systemowej kontroli mediów przez władzę.
W latach 2005-2010 ukraińskie media cieszyły się względną swobodą.
Tak, ale już w 2010, po przejęciu władzy przez Wiktora Janukowycza, ponownie podjęto próby kontroli nad mediami. Rząd chciał wprowadzić ustawę o odpowiedzialności karnej dziennikarzy za pomówienie. Rok temu dziennikarze wyszli na ulice całego kraju z transparentami przeciwko tej ustawie. Władza i tym razem skapitulowała. W maju tego roku pobito dziennikarkę telewizji „5” Olgę Snicarczuk oraz jej męża, fotografa gazety „Komersant-Ukraina” - Władysława Sodela. Napadli ich młodociani, napakowani w mięśniach przestępcy. Milicja nie zareagowała, choć powinna. Potem okazało się, że napastnicy mieli poparcie milicji. Ostro zareagowało na to Narodowe Stowarzyszenie Dziennikarzy Ukrainy i Związek Zawodowy Niezależnych Mediów Ukrainy, a 18 maja dziennikarze znowu zaprotestowali na ulicach Kijowa. Domagaliśmy się dymisji ministra spraw wewnętrznych, gdyby tej sprawy szybko nie wyjaśniono.
Wyjaśniono?
Kilka tygodni temu sąd skazał napastników z art. 171 kodeksu karnego za „utrudnianie pracy dziennikarzom”. Ten artykuł jest w ustawie od czasu zabójstwa Gongadze, ale władza dotychczas go nie stosowała. Ukarano ich jednak w zawieszeniu, gdyż przyznali się do winy i przeprosili dziennikarzy.
Przypadki Gongadze, Aleksandrowa i Klementiewa nie są jednak odosobnione. W ostatniej dekadzie zaginął ślad po 62 ukraińskich dziennikarzach!
Od 1991, roku odzyskania niepodległości przez Ukrainę, zginęło 62 dziennikarzy. Są podstawy, by twierdzić, że 45 z nich zabito z powodu wykonywania swoich obowiązków.
Zatrważająca liczba.
Od śmierci Gongadze zabito tylko dwóch dziennikarzy. Solidarność środowiska stała się barierą dla bezprawnych działań władzy. Ale trzeba powiedzieć wprost, że władza i tak traktuje dziennikarzy jako służących, albo wrogów. O wiele więcej jest przypadków pobić, wyrzucania z pracy, brutalnego traktowania.
Przekłada się to na zaufanie społeczeństwa do mediów?
Ostatnie badania socjologiczne wskazują, że Ukraińcy największe zaufanie mają do cerkwi, a zaraz potem do mediów. Ale po przejęciu władzy przez Wiktora Janukowycza pojawiły się też zatrważające tendencje. Prezydent pogwałcił konstytucję i podporządkował sobie wszystkie sektory władzy, także sądownictwo.
Również media?
Prawie wszystkie media podporządkowane są oligarchom. A ponieważ wszystkie gałęzie władzy kontrolowane są przez jedną osobę – prezydenta – oligarchowie mają szczególny interes, aby mieć jak najlepsze relacje z Janukowyczem. Dlatego wydawcy w mig odczytują, jakie są oczekiwania prezydenta i odpowiadają na nie.
Ukraińskie media, podobnie jak polskie, tabloidyzują się?
Telewizja coraz bardziej staje się rozrywkowa i ogłupia. Intelektualne programy należą do rzadkości. Mimo to nadal spory segment mediów porywa się na niezależność i krytykę władzy. Silne jest dziennikarstwo śledcze, opisuje też najwyższe szczeble władzy. Sam się tym zajmuję. Napisałem wiele artykułów pod wspólnym tytułem „Zabójcy, którzy nie zabijali”. O ludziach, których skazano za niepopełnione zabójstwa. Dwóch młodych ludzi udało mi się wyciągnąć z więzienia.
Czy społeczeństwo ukraińskie nie jest jednak zmęczone aferami, zwłaszcza korupcyjnymi, i nastawione bardziej na walkę o byt?
Rzeczywiście wielu Ukraińców jest tak biednych, że walczą o przetrwanie, ale równie wielu nadal aktywnie interesuje się polityką. Patrząc z innej strony, nawet najbardziej szokujące informacje przyjmowane są ze spokojem, bo ludzie przywykli do skandali. Dlatego wielu dziennikarzy jest rozczarowanych, bo odkrywają zbrodnie i znajdują winnych, a nie wywołuje to większej reakcji.
Ale ci rozczarowani wychodzą z nowymi projektami medialnymi. Po zmianie właściciela w TVi znani ze swej niezależności dziennikarze – Danyło Janewski, Serhij Andruszko, Roman Skrypin, Mustafa Nayem, Dmytro Hnap czy Julia Bankowa – odeszli ze stacji i założyli obywatelską telewizję internetową hromadska.tv. Jakie dajesz im szanse?
Aby powstała telewizja obywatelska najpierw musi powstać społeczeństwo obywatelskie. Tymczasem Ukraińcy przez 70 lat byli wychowywani tak, żeby wykazywać jak najmniej inicjatywy, bo państwo zawsze ma rację i trzeba słuchać władzy. Ta mentalność jest nadal żywa, dlatego trudno stworzyć obywatelską telewizję. Równocześnie uważam, że społeczeństwo obywatelskie powoli się rozwija i w perspektywie ten projekt daje nadzieje.
Dmytro Hnap zapowiedział niedawno, że mogą wziąć 15 mln hrywien (ok. 6 mln zł) od Wiktora Janukowycza jeśli nie będzie się on wtrącał do polityki redakcyjnej. Jest to możliwe?
Myślę, że to by jednak żart i hromadska.tv nie przyjmie pieniędzy od Janukowycza. Prezydent nie należy bowiem do mecenasów, nie rozdaje pieniędzy ot tak, po prostu. On daje pieniądze tylko wtedy, kiedy w zamian może cos kontrolować.
Jakie widzisz największe grzechy ukraińskich mediów? Cenzurę właścicielską? Autocenzurę? Polityczną kryptoreklamę?
Wszystkie te grzechy są obecne. Dodałbym publikowanie artykułów, za które płacą anonimowi zleceniodawcy, aby zdezawuować swoich oponentów. Nasze społeczeństwo jest chore, postsowieckie i media trawią te same boleści. Ale podkreślam, że są też dobre tendencje.
Serhij Lefter reporter programu “Новини”, kanału “Перший національний”, napisał na portalu Eastbook.eu, że nie ma na Ukrainie medium, które działałoby w interesie obywateli, mówiło prawdę, było symbolem dziennikarskiego profesjonalizmu i etycznych standardów. Skrajny pogląd?
To bardzo skrajny pogląd, czarno-biały. Podałem wystarczająco wiele pozytywnych przykładów.
