Dlaczego największe polskie dzienniki pozbywają się wybitnych fotografów oraz czy fotografowie będą używać niedługo Iphone’ów? Z Anną Brzezińską-Skarżyńską, szefową PAP-Foto rozmawia Magdalena Uchaniuk
Jakie główne zmiany, w dobie mediów elektronicznych, zauważyła Pani w fotografii prasowej na przestrzeni ostatnich kilku, kilkunastu lat?
Pierwsza, najważniejsza to to, że szalenie obniżył się poziom fotografii. Ma to nie tylko związek z tym, że nastąpił ogromny skok techniczny, ale również z tym, że jest coraz większa dostępność aparatów fotograficznych. Niestety w związku z taką sytuacją większość ludzi uważa, że potrafi robić dobre zdjęcia. Tak jednak nie jest. Właściwie można powiedzieć, że osoby, które często myślą o sobie w kategorii – fotograf - są tylko operatorami spustu migawki. Kiedyś fotograf rzeczywiście musiał umieć dużo więcej niż teraz. Chodziło tutaj przede wszystkim o kwestie techniczne, takie jak ekspozycja, ale także artystyczne, czyli kadr, gra światła, a w fotografii czarno-białej wszystkie odcienie przez biel, szarość aż do głębokiej czerni. Dzisiejsi fotografowie często nie znają pojęcia ekspozycja, nie potrafią kadrować, nie wiedzą co to kompozycja. Skupiają się jedynie na obróbce zdjęć w komputerze, używając do tego różnego rodzaju programów, często w nadmiarze. Nie mogę w tym momencie nie dodać, że owszem można robić zdjęcia gorszym aparatem, jednak tak naprawę to nie aparat robi zdjęcia ale człowiek.
Reasumując. Ze względu na to, że jest coraz większa dostępność do sprzętu, to pojawia się coraz więcej ludzi, którym wydaje się, że są doskonałymi fotografami. A ponieważ wydawnictwom chodzi teraz o to, żeby było jak najtaniej to nie chcą płacić pieniędzy prawdziwym fotografom, tylko temu kto chce od nich jak najmniej.
Wspomniała Pani o finansach. A co sądzi Pani o sytuacji, która miała miejsce w dzienniku Chicago Sun- Times, gdzie zwolniono wszystkich fotografów nawet Johna H. White'a, który zdobył nagrodę Pulitzera. I zastąpiło się ich, tak jak Pani powiedziała czymś tańszym, w tym wypadku iPhonami?
Sądzę, że nie musimy mówić o tamtej sytuacji. Możemy spojrzeć na własne podwórko. W naszym kraju zwalnia się z gazet najlepszych fotografów. Taki ruch wykonały m.in. Gazeta Wyborcza czy Rzeczpospolita. Dwie największe polskie gazety, dwa najpoważniejsze dzienniki pozbyły się zawodowych fotografów.
Kogo Pani ma na myśli mówiąc najlepszych fotografach?
Na przykład z "Rzeczpospolitej" pozbyto się Jakuba Kamińskiego, Rafała Guza czy Piotra Nowaka. Natomiast z "Gazety Wyborczej" zwolniono Wojtka Olkuśnika, Roberta Kowalewskiego i kilku innych doskonałych fotografów. Wiem jednak, że kilku fotografów zgodziło się na dużo gorsze warunki i pozostało w gazetach.
A czy w Polsce dochodzi lub że może dojść do sytuacji, że fotografów lub fotoreporterów będzie się zwalniać i zastępować jakimiś innymi cudami, wynalazkami technologicznymi?
Myślę, że może tak być. Dopóki jedna gazeta, jedno wydawnictwo nie obudzi się z letargu, to wszystko co związane z fotografią będzie drastycznie spadało w dół, stale będzie się obniżał poziom. Trzeba tutaj przypomnieć i jednocześnie zacząć od tego, że taka sytuacja jest wynikiem m.in. tego, że w Polsce nie ma kultury fotograficznej. Polska nie jest takim krajem, w którym kocha się fotografię, tak jak na przykład we Francji. Ponadto należy przypomnieć, że polskie gazety przez długi okres były dość kiepsko ilustrowane. Zmieniło się to jednak na korzyść w latach ‘90. Wtedy można było zauważyć rozkwit fotografii prasowej i jej dynamiczny rozwój. W tamtym okresie zarówno Rzeczpospolita, jak i Gazeta Wyborcza zatrudniały wielu znakomitych fotografów, kładły na to ogromny nacisk. Wtedy też przeglądy prasy często zaczynały się właśnie od opisu zdjęcia, które znajdowało się na pierwszej stronie Rzeczpospolitej, czy Wyborczej. Wszystko zaczęło iść w dobra stronę, jednak nagle, nie wiedząc czemu, coś się zmieniło i poziom fotografii, zaczął drastycznie spadać w dół. Obecnie, muszę przyznać z przykrością, doszliśmy do momentu, kiedy właściwie nie bierzemy gazety do ręki po to, żeby zobaczyć jakie są w niej zdjęcia. Wiemy, że będą marne więc nas to nie interesuje.
A co do, jak to Pani powiedziała cudów i wynalazków, to najprostszym przykładem niech będzie telefon. Właściwie wszyscy robią koślawe zdjęcia telefonami. Na wakacjach, przyjęciach, spacerach, dosłownie wszędzie. Ale znów muszę tu podkreślić, że to człowiek fotografuje, a nie urządzenie. Jako przykład podam tutaj fotografa Benjamina Lowe'a z Nowego Jorku, pracuje dla Getty Images. Będąc w Libii i Afganistanie fotografował wszystko co się tam działo swoim telefonem - iPhonem. Jakiś czas temu byłam na targach fotograficznych w Barcelonie i właśnie tam natrafiłam na pokaz jego zdjęć zrobionych komórką. Widząc je - zaniemówiłam. To było coś wspaniałego, to była fantastyczna fotografia. Ale to wielki fotograf i nie trzeba mu Nikona czy Canona żeby zrobić dobre zdjęcie. To jest jednak umiejętność nielicznych. Dlatego najpierw jest człowiek.
Poza tym, nie zapominajmy o poważnych ograniczeniach w optyce aparatów, w jakie wyposażone są telefony, także o szybkości. Na pewno nie da się fotografować telefonem sportu, chyba, że szachy. To są bardzo poważne ograniczenia.
Mówi Pani, że teraz jest spadek i zaniżenie poziomu fotografii, to może za jakiś czas pójdzie to wszystko znowu w górę. Czy nie możemy na to liczyć?
Marzę o tym i to nie tylko ze względów finansowych ale również dlatego, żeby polska prasa była na naprawdę godziwym poziomie, by szata graficzna stawała się coraz lepsza, bardziej atrakcyjna. Niestety musze powiedzieć, że w Polsce z fotografią prasową jest naprawdę bardzo źle. Jest kilka konkursów fotograficznych, na których wygrywają naprawdę bardzo dobre zdjęcia. Jednak nigdzie nie można ich zobaczyć. Pytam się więc: Gdzie są te zdjęcia? Jak mają trafić i przemówić do szerszej publiczności? Najbardziej smutne jest jednak to, że podczas takich konkursów fotografowie wychodzą na scenę i mówią, że jest im bardzo miło, dziękują, że to właśnie ich fotografia została doceniona, ponieważ w ich gazecie, w ich tygodniku nikt nie chciał się tą fotografią, czy tym tematem w ogóle zainteresować. Nie wspomnę tutaj już o fotoreportażu i pracy, którą należy przy nim wykonać.
Słyszy się, że może dojść do tego że wszystkie redakcje zrezygnują z fotografów i fotoreporterów, i że będzie istniała tylko Polska Agencja Prasowa - redakcja związana z fotografią. Myśli Pani, że może dojść do takiej sytuacji w Polsce?
Myślę, że może. Jednak najbardziej odpowiednie rozwiązanie, wg. mnie, ma miejsce wtedy, gdy gazety zatrudniają dwóch, trzech naprawdę doskonałych fotografów, płacą im normalne, godziwe pieniądze za własne ekskluzywne tematy, portrety do wywiadów. Natomiast resztę zdjęć - owszem kupują z agencji. I nie tylko z Polskiej Agencji Prasowej, bo są i inne agencje fotograficzne na polskim rynku. Uważam, że byłaby to normalna, idealna sytuacja. Tak powinno być. Czy tak będzie? Tego nie wiem, mogę, co najwyżej marzyć o ideale.
Wspomniała też Pani o fotoreportażu. Czy w ogóle ta forma ma rację bytu? Czy to nie umrze, czy fotografowie będą zmuszeni z własnych pieniędzy takie rzeczy sponsorować?
Jak umiera fotografia prasowa to umiera również fotoreportaż. Są tacy fotografowie, którzy jakoś sobie radzą. Startują w różnych konkursach na świecie, wygrywają pieniądze i inwestują je w wyjazdy na reportaże.
A czy Pani jest fanką jednego zdjęcia, które nagradzane jest w np. konkursie World Press Photo. Czy bardziej obstaje Pani za tym, żeby fotograf opowiedział historię, żeby miała ona swój początek, koniec?
Uważam, że jedno i drugie jest bardzo potrzebne. W gazetach codziennych to zdjęcie na pierwszej stronie zamyka w sobie wszystko, w tym jednym zdjęciu opowiedziane jest to co najważniejsze. I to jest właśnie front page. Natomiast potrzebne są też historie, opowieści. Jak ktoś dobrze sfotografuje historię np. do magazynu, to ogląda się to z wielką przyjemnością. Z takiej fotograficznej opowieści można się też wiele dowiedzieć.
Kogo Pani uważa osobiście za najbardziej obiecującego fotografa, fotoreportera w Polsce? Czy ma Pani o tym jakieś swoje przemyślenia?
Jakieś swoje przemyślenia mam, ale wolałabym o tym nie mówić. Chciałabym natomiast wrócić jeszcze do jednej rzeczy. Bo mówiłam, tylko o tym jakie to aparaty cyfrowe są fatalne i jak jest źle z fotografią w Polsce. Jednak te właśnie nowoczesne aparaty mają również szereg zalet. Szalenie skracają cały proces fotografowania, co jest najważniejsze dla fotografa prasowego i agencyjnego. To jest fantastyczne, że człowiek nie musi biec do ciemni i wywoływać zdjęć, ale może się podłączyć do komputera i je bardzo szybko przesłać. To jest szalenie wygodne. Co prawda, świat zwariował i trzeba przyznać, że im będziemy mieć szybsze aparaty tym wszystko dokoła nas będzie dużo szybsze. PAP wydaje Codzienny Serwis Fotograficzny ze wszystkich najważniejszych wydarzeń w Polsce. W tej chwili już ścigamy się sami ze sobą. Doszło to tego, że podczas jakiegoś ważnego wydarzenia chcemy, by po trzech minutach w naszym serwisie klient miał już opisane zdjęcie. To jest trudne i bardzo stresujące. Podam taki przykład: Kiedy odbywa się jakiś ważny mecz piłki nożnej, to portale, to portale internetowe chcą zdjęcia już w pierwszych trzech, pięciu minutach. Najlepiej ze strzeloną już bramką (śmiech).
Dziękuję za rozmowę
