Z o. Mariuszem Hanem, jezuitą o tym, jak redagować portal katolicki dla tych, którzy deklarują brak wiary i jak odpowiedać na pytania o pedofilię w Kościele rozmawia Błażej Torański.
DEON.pl jest drugim co do wielkości – po Opoka.org.pl - portalem katolickim w Polsce. 3 lata temu mieliście nieco ponad milion odsłon miesięcznie, teraz 3 miliony odsłon i 500 tys. unikatowych użytkowników. Kiedy dogonicie inny krakowski portal: Onet.pl?
To nie takie proste. Zwłaszcza, że w Onecie, jak przypuszczam, pracuje ok. 500 ludzi, a u nas zaledwie sześć osób. Nie mówiąc już o tym, że Onet jest częścią potężnego koncernu medialnego.
Zagląda ksiądz na Onet.pl?
Czasami tak. Nie dlatego, że chciałbym się wzorować, ale po to, by dowiedzieć się, co dzieje się w drugiej części Krakowa.
Ta druga strona Krakowa ma podwójne znaczenie. Także w krucjacie antychrześcijańskiej w mediach. Trudno by było wzorować się na serwisie, gdzie dominuje seks, plotka, celebryci i sensacja.
Trzeba w życiu głosić i robić to, do czego jest się przekonanym. Nie wdawać się w spekulacje, dyskusje, zwłaszcza w dzisiejszej Polsce, która jest bardzo podzielona. Nie ma co dolewać oliwy do ognia. Należy robić swoje, dzielić się Panem Bogiem z drugim człowiekiem i próbować go zainspirować wiarą.
A jak redagować portal katolicki, by dotrzeć i do tych, którzy deklarują brak wiary?
Mówiąc nie bezpośrednio, a pośrednio o Panu Bogu. Przez pryzmat spraw rodzinnych, osobistych i bliskich każdemu człowiekowi. Zgodnie z myślą św. Ignacego, założyciela jezuitów, Pana Boga można znaleźć we wszystkim. Nie należy Go więc definiować, ujmować w reguły, On jest po prostu obecny w życiu każdego człowieka. Portal DEON.pl ma ogromną przestrzeń, w której ludzie się odnajdują, także tacy, którzy mają kryzys wiary lub w ogóle nie wierzą. Nie sztuką jest przekonywać przekonanych, ale docierać do tych, którzy od Boga się oddalili. To jeden z głównych naszych celów.
DEON.pl jest postrzegany jako portal katolicki, ale największy nacisk kładziecie nie na religię, ale na sprawy społeczne.
Sprawy związane z duchowością, Kościołem i życiem religijnym w ogóle - to jeden z filarów portalu DEON.pl. Ale tym, co odróżnia DEON.pl od innych portali religijnych, jest to, że my nie stawiamy granicy między tym, co duchowe, a tym, co świeckie. Dla ludzi wierzących, a nawet niewierzących wiara i duchowość jest integralną częścią życia, tak jak ich rodzina, praca, czy zainteresowania. My, z perspektywy wiary, chcemy pisać o tym, czym ludzie żyją na co dzień.
Silną stroną portalu DEON.pl są porady życiowe w dziale „Inteligentne życie”. Z jakim najbardziej kłopotliwym pytaniem spotkał się ksiądz?
Z takimi samymi, z jakimi spotykają się księża w konfesjonale, katecheci na lekcjach religii, a dorośli w kontakcie z dziećmi lub swoimi współmałżonkami. Piszemy o relacjach między ludźmi, wychowaniu dzieci, piszemy o sposobach radzenia sobie z problemami.
Co podpowiadacie tym, którzy nie radzą sobie z życiem?
Nie ma podpowiedzi uniwersalnych. Każdy oczekuje czegoś innego. Wielość artykułów pozwala wnikać w poszczególne dziedziny. Dla jednych źródłem problemów jest kryzys w małżeństwie, dla drugich utrata pracy, dla jeszcze innych problemy zdrowotne lub śmierć najbliższej osoby. Nie da się tego opisać w jednym artykule, bo byłoby to zbyt ogólne. Wchodzimy więc w konkrety. Staramy się pokazać naszym czytelnikom, że w swoich problemach nie są osamotnieni, że sami też mogą nieść pomoc. Mamy też dział, w którym czytelnicy proszą nas o modlitwę w bardzo konkretnych sprawach. Koresponduję z tymi czytelnikami, a w drugi piątek każdego miesiąca odprawiam w tych intencjach Mszę św.
Ale czy są konkretne, wymierne efekty?
Oczywiście, że tak, o czym świadczą listy, jakie do nas docierają. Rzecz jasna, nie jest tak, że zdarza się cud za cudem, ale mamy sygnały, że w jakimś tam stopniu byliśmy w stanie komuś pomóc. Najważniejsze jest jednak to, że dzięki portalowi DEON.pl potrafimy połączyć się w modlitwie. Jest to ważne i dla nas, i dla naszych użytkowników. To dla nas wielkie, pozytywne zaskoczenie.
Ostatnio miałem okazję rozmawiać z ks. Arturem Stopką, jednym z autorów portalu DEON.pl. Zastanawialiśmy się nad wizerunkiem Kościoła katolickiego w mediach świeckich. Jaki on jest i czy Kościół ma wpływ na jego kształtowanie?
To dość skomplikowane pytanie, na które nie ma jednej prostej odpowiedzi. Zastanawia i frapuje nas ten problem, ale my stawiamy sobie inne pytanie, a mianowicie, jak my, jako portal DEON.pl możemy kształtować ten wizerunek i w jaki sposób możemy do tego celu wykorzystać Internet. Każdego dnia uczymy się nowych technologii. Są one równie przełomowe, jak druk za czasów Gutenberga, a w kolejnych stuleciach radio i telewizja. W naszym przekonaniu Internet to obecnie najważniejsze i najpotężniejsze medium. Staramy się za jego pośrednictwem, w sensie najbardziej ogólnym, pokazać drogę do Pana Boga.
No dobrze. Ale jak Kościół winien reagować na takie akcje, jakie prowadzi na przykład Radio TOK FM pod hasłem „Pedofilia w Kościele”?
Kościół winien przedstawić jasne stanowisko w tej sprawie. W następnej kolejności szybko reagować i prostym językiem wyjaśnić procedury postępowania w tych sprawach. Nie chcę odnosić się do akcji Radia TOK FM. Sprawa jest bardzo prosta, z jednej strony, Kościół powinien bezwzględnie walczyć z pedofilią, z drugiej strony my, katolicy nie powinniśmy zgadzać się na to, by pod pretekstem najbardziej szczytnych haseł, ktoś prowadził regularną walkę z Kościołem i wartościami, które dla niego są święte.
Radio TOK FM wysłało zapytanie do diecezji i rzecznika KEP o skalę pedofilii w polskim Kościele. Jeden z rzeczników diecezji odpisał dziennikarzowi TOK FM: „To nie jest wasza sprawa”. Czy rzeczywiście?
To jest sprawa Kościoła, ale nie wyłącznie i nie do końca. Kościół powinien wyjaśnić, jakie są zasady postępowania i zgodnie z nimi interweniować. I po prostu informować: kto i co w tej kwestii zrobił.
A konkretnie?
Powtórzę to, co już powiedziałem. Kościół powinien z całą swą mocą walczyć z pedofilią nie tylko na swoim podwórku. Przykład Stanów Zjednoczonych pokazał, że jest to możliwe. Problemem w Polsce jest to, że często dochodzi do odwrócenia proporcji. Badania pokazują, że zjawisko pedofilii jest większe w innych grupach społecznych aniżeli wśród duchownych. Oczywiście nie może to być żadnym usprawiedliwieniem. Ale jeśli rzeczywiście chcemy walczyć z tym zjawiskiem, powinniśmy zejść z poziomu tabloidów i nie wykorzystywać tego problemu do walki z Kościołem.
