Marcin Kołodziejczyk , rocznik 1970, historyk i przedsiębiorca, absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku historia. Założyciel firmy turystycznej Big Blue, która w 2002 roku była największa polską firmą turystyczną obsługując 60 tysięcy klientów ... podróżujących tylko drogą lotniczą. W 2003 roku spółka zbankrutowała ze względu na 2 sprzeczne i nawzajem wykluczające się decyzje UKS. Obecnie rzecznik i członek zarządu Ruchu Społecznego i Stowarzyszenia NIEPOKONANI 2012
Mam przed sobą zerowy numer pisma „Raptularz” z podtytułem „pierwsze w kraju pismo poszkodowanych przez państwo”. Kim są poszkodowani?
„Poszkodowani” to wszystkie osoby, które dają wystarczającą liczbę dowodów na to, że decyzje lub działania administracji, sądów, policji, prokuratury lub innych instytucji państwowych wobec nich były niezgodne z prawem, wbrew temu prawu lub oparte na fałszywych przesłankach.
Ale czy pismo jest dla poszkodowanych czy o poszkodowanych, by innych poinformować o ich losie?
I dla jednych i dla drugich. Nam zależy na tym, żeby osoby poszkodowane przez instytucje państwowe łatwo pozyskiwały bieżące informacje na temat działań Ruchu Społecznego NIEPOKONANI 2012, ale zależy nam także na propagowaniu naszej działalności i problemów, z którymi pełniąc swoją misję się spotykamy. Chcemy żeby świadomość społeczna na temat zjawisk, którymi się Ruch zajmuje była coraz większa. Bez wzrostu tej świadomości i społecznego wsparcia nie pozbędziemy się patologicznych zjawisk, których ofiarą padają członkowie naszego Ruchu i nie tylko oni.
Czy „Raptularz”, którego wydawcą jest Ruch Społeczny NIEPOKONANI 2012, ma być biuletynem stowarzyszenia czy też docelowo ma być niezależnym pismem opiniotwórczym zajmującym się patologią w działaniach administracji i wymiaru sprawiedliwości?
Pismo ma odgrywać rolę informującą o naszych działaniach, ale na pewno nie ma to być tuba NIEPOKONANYCH. Redaktorem naczelnym In spe jest dziennikarka Agata Korycka, a do współpracy zapraszamy dziennikarzy i publicystów, którym leżą na sercu te same problemy co nam. Zapraszamy też do współpracy osoby, które chcą opisywać nadużycia władzy, chociaż nie są zawodowymi dziennikarzami. Wybraliśmy tytuł „Raptularz”, bo chcemy, żeby było to pismo otwarte, w którym spotykają się zarówno osoby doświadczone „literacko”, jak i te niedoświadczone.
Spodziewałem się, że w piśmie będzie opisanych dużo przykładów nadużycia władzy, tymczasem w zerowym numerze jest jedynie przypadek przedsiębiorcy skazanego za molestowanie na podstawie pomówienia oraz przypadek sprzedaży przez skarb państwa… prywatnej kamienicy.
No jest jeszcze „Honor strażaka” napisany przez Agatę Korycką…
…to prawda…
…oraz przypadek omówiony przy okazji wywiadu z producentami filmu „Układ zamknięty”. Akcja tego filmu dotyczy naszych członków założycieli Pawła Reja, Lecha Jeziornego i Grzegorza Nici. Rzeczywiście nie jest tego bardzo dużo, ale nie chcieliśmy się ograniczać tylko do tej tematyki. Chcieliśmy też poświęcić trochę miejsca np. bardziej ogólnej refleksji nad stanem polskiego wymiaru sprawiedliwości, który ani nie jest tani, ani efektywny. Proszę też pamiętać, że to na razie numer zerowy. Właściwie nasza przymiarka do wydawania pisma, a wszystkich opinii, również krytycznych uważnie słuchamy. Nie chcemy być monotematyczni, ani nudni. Będzie kultura, sport, trochę polityki, a nawet trochę zagranicy. Już w tym numerze mamy tekst o Singapurze…
Właśnie a propos tego tekstu. Jego autor tak bardzo zachwyca się niską korupcją w Singapurze i osiągnięciami gospodarczymi, że w niczym nie przeszkadza mu często wymierzana tam kara śmierci. Uważa ją nawet za skuteczny lek na urzędniczą korupcję. Taki radykalizm to linia redakcyjna?
Absolutnie nie, również dlatego, że takiej linii właściwie nie ma. „Raptularz” to ma być forum, taka trochę antyczna agora, na której można podyskutować na każdy temat. Temu tekstowi może można zarzucić pewien radykalizm, ale czasami takie szokujące tezy pobudzają dyskusję, w wyniku której można spotkać się gdzieś w połowie drogi, a wypracowywanie takiego kompromisu można by chyba uznać za kierunek naszego Ruchu Społecznego.
Pan Andrzej Betlej napisał tekst, w którym wspomina o karze śmierci w Singapurze ale to przecież nie jedyny wątek jego artykułu. Warto jego artykuł zestawić z tym co potem ukazuje Paweł Dobrowolski w swojej analizie, że obywatele Singapuru czekają najkrócej na świecie na wyrok sądu. Całkowicie inaczej niż w Polsce, bo my czekamy prawie najdłużej.
Zapewniam, że chcemy w przestrzeni publicznej zaistnieć jako ruch wyważony, niekonfrontacyjny, opierający się na zasadach dialogu prowadzonego nieagresywnym językiem. Chcemy, jak mówi nasz podtytuł „przywrócić sprawiedliwość”, ale nie ma mowy o zgodzie na zasadę, że cel uświęca środki. Nie jesteśmy jakobinami…
…mam więc rozumieć, że artykuł Andrzeja Sadowskiego, wiceprezydenta Centrum im. Adama Smitha, w którym postuluje wprowadzenie systemu prezydenckiego i jednomandatowych okręgów wyborczych też należy traktować z dystansem?
Oczywiście. To prywatna opinia, a jej publikacja wynika z naszej otwartości. Jesteśmy otwarci od Janusza Palikota po lewej stronie, aż po posłankę Sobecką po stronie prawej. Już zdradzę, że w numerze drugim będzie wywiad z Pawłem Poncyljuszem. Nie chcemy dać się zaszufladkować politycznie, ale to nie oznacza, że od polityki zupełnie stronimy. Trudno lobbować na rzecz zmian w wymiarze sprawiedliwości i administracji państwowej nie docierając do posłów, którzy stanowią prawo.
To na koniec, jak często „Raptularz” będzie się ukazywał?
To będzie miesięcznik.
A co z dystrybucją? Gdzie będzie dostępny?
Na początek dystrybucja będzie odbywać się poprzez członków i sympatyków Ruchu, ale będziemy też prowadzić rozmowy na temat dystrybucji poprzez punkty sprzedaży prasy. Dopiero wyruszamy w tę podróż w nieznane, ale wierzymy, że będzie ona długa i jesteśmy dobrej myśli. Jeszcze raz zapraszamy do współpracy.
Życzę powodzenia.
Dziękuję.
