Z Robertem Bogdańskim o tym czy będziemy „płonącą wyspą”, o edukacji młodych ludzi i pisaniu prawdy rozmawia Marek Palczewski.

 

Robert Bogdański rocznik 1962, życie dziennikarskie zaczynał w podziemnym kwartalniku „Obóz” w 1985 roku, potem był Serwis Informacyjny Solidarności, BBC, Polskie Radio, Reuters. Przez pięć lat był prezesem Polskiej Agencji Prasowej, kierował też agencją ekonomiczną Interfax Central Europe. Obecnie szefuje Fundacji Nowe Media, zajmującą się edukacją medialną młodzieży.

 

W ostatnim numerze tygodnika „To robić” napisał Pan artykuł o niedawnych rozruchach w Wielkiej Brytanii, w którym stawia pytanie: „Czy będziemy płonącą wyspą?”. Jak Pan uważa: jak daleko jest nam do londyńskich przedmieść?

To jest futurologia oczywiście. Nikt na takie pytanie nie odpowie. Obawiam się jednak, że jak będziemy nadal zwracali uwagę głównie na to, żeby ludziom dostarczyć zasiłki, a nie, żeby ich wyposażyć w pewne niezbędne kwalifikacje duchowe i moralne, i niezbędną wiedzę, to będziemy mieli problem.

Musimy zdać sobie sprawę, że ludzie nie mogą być traktowani wyłącznie jako zwierzęta ekonomiczne. Wszyscy myślą, że my tutaj w Polsce źle żyjemy, a my żyjemy świetnie. Jak się pojedzie do Sudanu, to człowiek nabiera dopiero właściwej perspektywy i pokory. I to idzie w pakiecie; my pomagamy ludziom w Sudanie, ale właśnie dlatego, że to potrafimy, nasze dzieci nie będą okradały sklepów z telewizorami, żeby rozwiązać swoje problemy ekonomiczne.

Ale problem jest i częścią tego problemu są polskie media. Jaka jest rola mediów w niespokojnych czasach: czy powinny tylko stawiać diagnozę sytuacji, czy starać się również zapobiegać kryzysom?

Ja nie sądzę, żeby media mogły zapobiec czemukolwiek. Media mogą być płaszczyzną rozmowy. Jeżeli będą po prostu platformą wymiany poglądów, bez stygmatyzowania jakichś grup, bez wykluczania kogokolwiek z dyskusji, to już spełnią swoje zadania. Pamiętam czasy, kiedy media wychowywały, i jestem jak najdalszy od pomysłu, żeby media znowu zaczęły wychowywać.

Założył Pan Fundację Nowe Media, gdzie chce Pan kształcić młodych ludzi do odbioru mediów. Czyli ma to związek z wychowywaniem…

No tak, ale my nie jesteśmy jednym z mediów - jesteśmy fundacją; przychodzą do nas młodzi ludzie na warsztaty, mamy programy i bez indoktrynowania staramy się im pokazać, że ich wybory mają znaczenie. Uświadamiamy im: mam wybór, mam wpływ, mam media.

Rzeczywiście mogą mieć wpływ? Mogą mieć wybór? Mogą mieć media w swoim dorosłym życiu?

Jestem o tym przekonany! W dobie Internetu każdy z nas jest i nadawcą, i odbiorcą komunikatu. Nawet jeśli nie założą swojej własnej redakcji - bo na przykład ktoś będzie lekarzem, ktoś inny prawnikiem, a jeszcze ktoś będzie kładł asfalt - to jednak będą w dużo większym stopniu niż 10 czy 20 lat temu uczestnikami obiegu medialnego. Nasze pojedyncze wybory mają znaczenie dla losów świata. To nie jest tak, że jesteśmy kompletnie nieważni - jesteśmy ważni!

Jak ci młodzi ludzie, którym dajecie te narzędzia do ręki korzystają z nich? Czy próbują wasze rady praktycznie wykorzystać i wchodzą w obieg medialny?

My dajemy narzędzie , pokazujemy jak zrobić multimedialną gazetę, czyli tak zwanego przez nas „Qmama”, którego technologię opracowaliśmy. Mówimy młodym ludziom: piszcie, nagrywajcie, publikujcie. Pokazujemy im, że ważna jest etyka, przestrzeganie praw autorskich, mówimy im o wolnych licencjach, co wolno, a czego nie wolno publikować i w jaki sposób to robić. Nie ingerujemy natomiast w to, co oni piszą. Oni sami muszą się jakoś odnaleźć w kontekście społecznym.

Odnajdują się w tej pracy?

Już samo to, że oni to robią, uważam za wielką wartość. Jesteśmy na przykład bardzo dumni z założonego przez młodzież pisma „Outro”, które wydaje Fundacja, ale redakcja jest niezależna. Ostatnio z miesięcznika stało się tygodnikiem i jest platformą stworzoną przez młodych ludzi, na której mogą rozmawiać o różnych rzeczach: o muzyce, o filmie, ale również o tym, o różnych dramatycznych sytuacjach, jak uzależnienia, czy wczesne ciąże, które zdarzają się w szkole takim 16-17 latkom.

Jak Pan jako wieloletni dziennikarz, publicysta, były pracownik Reutersa i były szef Polskiej Agencji Prasowej, która wyznaczała i wyznacza standardy dziennikarstwa informacyjnego w Polsce, ocenia jego poziom?

Ja się staram nie oceniać. Mam takie wrażenie, że za dużo jest oceniania w naszym życiu publicznym, a za mało jest roboty. No, na pewno nie założylibyśmy tej Fundacji gdybyśmy absolutnie byli zachwyceni tym, co mamy. Natomiast nasze zdanie jest takie, że nie powinniśmy krytykować ludzi, którzy teraz pracują w mediach, a raczej pokazywać młodzieży jak te media powinny wyglądać. Taka praca u podstaw jest niesłychanie potrzebna. Liczymy na to, że ci młodzi ludzie zmienią polskie media również jako odbiorcy.

Proszę powiedzieć w dwóch, trzech zdaniach, jakie wzorce, standardy etyczne należy krzewić wśród młodych?

To jest bardzo trudne, żeby taki temat ująć w trzech zdaniach, więc ja się ograniczę do jednego: bądźcie sobą i piszcie prawdę.

 

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl