Z Piotrem „VaGlą” Waglowskim o nowelizacji ustawy o dostępie do informacji publicznej rozmawia Paweł Luty.
Piotr „VaGla” Waglowski – (rocznik 1974) prawnik, działacz społeczny, autor serwisu VaGla.pl Prawo i internet.
Co, Pana zdaniem, powinien zrobić Prezydent Komorowski w sprawie nowelizacji ustawy o dostępie do informacji publicznej?
Apeluję do Prezydenta Komorowskiego o rozważenie pewnych uwag.
Jakich?
Uważam, że chroniąc jednych wartości nie powinniśmy lekceważyć innych. W przypadku nowelizacji u.d.i.p. (ustawy o dostępie do informacji publicznej – red.) złamano konstytucyjną zasadę legalizmu. Rozumiem, że są takie informacje, które należy chronić, ale sprzeciwiam się wprowadzaniu przepisu, który może być nadinterpretowany, uznaniowo wykorzystywany przez urzędników, ponieważ jego zapisy są niejasne.
Uważa Pan, że cała nowelizacja u.d.i.p. jest szkodliwa czy może dostrzega Pan jakieś jej pozytywne aspekty?
To jest proces niedokończony. Od dawna jestem zaangażowany w prace na rzecz uświadomienia w Polsce jak ważny jest re-use informacji publicznych i muszę przyznać, że faktycznie tę zasadę wprowadzono. Zapomina się jednak, że zasada wprowadzona w tej ustawie pozwala stosować różne tryby ponownego wykorzystania informacji z sektora publicznego. Wedle różnych szacunków jest ponad 100 ustaw, które określają te różne tryby. Zrobiono krok w dobrym kierunku, ale nie można na tym poprzestać.
Zgadza się Pan z twierdzeniem, że art. 5.1a u.d.i.p., w kształcie zaproponowanym przez sen. Rockiego i przyjętym przez Sejm, „drastycznie ogranicza Polakom prawa obywatelskie”, jak to określiła „Gazeta Wyborcza”?
Dostęp do informacji publicznej jest narzędziem w rękach obywatela pozwalającym mu kontrolować władzę publiczną, co wynika z art. 4 Konstytucji, w myśl którego to naród jest w Polsce suwerenem. Zatem, jeżeli poprawka sen. Rockiego wprowadza ograniczenie tam gdzie go wcześniej nie było, to trzeba się zgodzić, że prawa obywateli uległy ograniczeniu.
Reszta to semantyka. Rozumiem, że media rządzą się swoimi prawami, które mają m. in. związek ze zdobyciem jak największej atencji odbiorców. Ja natomiast staram się odnosić do kwestii podstawowych. Dlatego nie chcę komentować tytułów prasowych.
