Nawet w opisywaniu treści filmów telewizyjnych „Gazeta Wyborcza” bije rekordy poprawności politycznej.
Oto w dodatku „Gazeta TV” (20 - 26 września br.) na stronie 11 Olga Suwalska omawia film „Piętno” (prod. Wlk, Brytania w 1997 r.) nadając swej wypowiedzi tytuł Godność i zagłada. Czytelnik nie od razu domyśla się, że chodzi o Zagładę, wszak oba słowa tytułowe pisane są wersalikami. Dopiero gdy przeczyta passus, który zaraz przytoczę dosłownie, zrozumie, że owej „godności” przeciwstawiony jest Holocaust; z jednej strony męczeństwo homoseksualistów, z drugiej - eksterminacja Żydów w „ostatecznym rozwiązaniu”.
Główny bohater „złym zrządzeniem losu zostaje pochwycony i razem z kochankiem trafia do wagonu w pociągu do Dachau. W drodze zakatowany zostaje jego partner, a sam Max ukradkiem zamienia swój różowy trójkąt – oznaczenie homoseksualistów – na żółty, świadczący, że jest Żydem. Wie, że naziści tych drugich traktują nieco… lepiej.”.
Autorka zaś perfekcyjnie wie, jak w jej gazecie trzeba pisać. Niemców nie nazywać Niemcami, tylko nazistami. Czytałem niedawno w „Rzeczpospolitej”, że we Francji ok. 70 uczniów szkół średnich uważa, iż naziści to Polacy. Pogratulować więc autorce, że jej słownictwo dziennikarskie utrwala te brutalnie fałszywe stereotypy, rozpowszechniane w mediach niemal całej naszej cywilizacji.
Wszelako po stokroć gorsza jest tu sugestia, że Żydzi byli przez owych nazistów traktowani „nieco lepiej” od seksualnych dewiantów. Odwrotnie – to homoseksualistom było „nieco lepiej”, choćby z tego powodu, że Niemcy w obozach koncentracyjnych i zagłady nierzadko wykorzystywali ich w pracach manualnych potrzebnych do zagazowania Żydów i później palenia ciał.
Aż wierzyć się nie chce, że redaktorem naczelnym „Gazety Wyborczej”, odpowiadającym za każde słowo wydrukowane w swym piśmie, jest Polak żydowskiego pochodzenia. Adam Michnik nie czuje żadnego wyrzutu sumienia, że wymaga od swych podwładnych aż takiej poprawności politycznej? Nie odczuwa dyskomfortu, że w gazecie, którą kierują i za którą odpowiada przed opinią publiczną, pozwala dziennikarzom wypisywać zgoła bluźnierstwa i absurdy?
Popęd homoseksualny, nawet jeśli jest uwarunkowany genetycznie, co wcale nie jest pewne, może być, gdy się bardzo chce, przy sporym wysiłku, opanowany. Znałem w PRL kilku wybitnych pisarzy o skłonnościach pederastycznych, lecz dzięki silnej woli im nie ulegali, ponieważ byli głęboko wierzącymi i praktykującymi katolikami. Natomiast Żydem nie można nie być. I dlatego że nie można – Żydzi szli do komory gazowej albo byli zabijani „od ręki” gdziekolwiek bądź.
Nie podejrzewam Olgi Suwalskiej o głupotę, bo tę swoją informację o filmie warsztatowo napisała dość zgrabnie. Dopatruję się zaś w jej działaniu cynizmu – za utrzymanie stanowiska i za wierszówkę napisze wszystko, czego jej arcymistrz, Adam Michnik, sobie życzy.
Lecz jak zareagują po przeczytaniu tego tekstu Żydzi polscy, których na szczęście jeszcze trochę mamy. Główny rabin powinien wystosować jakiś list otwarty. Oczywiście nic by Michnik sobie z tego nie robił, ponieważ rabin to żaden dlań autorytet - naczelny „Gazety Wyborczej” jest przecież ateistą.
A stowarzyszenia i związki żydowskie? Też będą milczeć? I tyko my, Polacy nieżydowskiego pochodzenia, znowu będziemy się wstydzić za Michnika, jego dziennikarzy i jego gazetę.
Jacek Wegner
