O skromnym i małomównym człowieku, redaktorze naczelnym „Tygodnika Powszechnego” Jerzym Turowiczu, pisze w stulecie jego urodzin Marcin Król w swojej stałej rubryce na łamach „Wprost”.

Jak wspomina Król, Jerzy Turowicz nie miał nigdy kłopotów ze zrozumieniem zmieniającego się świata. Było to dobrze widać w latach 60., kiedy „Tygodnik Powszechny” z Turowiczem na czele zaangażował się z całą energią w popieranie przemian posoborowych. „Wizja zmienionego, nowoczesnego Kościoła – Kościoła, który według słów Turowicza nie jest już >>łodzią podwodną<< – nie tylko była podstawą do nadziei na zmiany idące znacznie dalej, niż to się później okazało, ale także źródłem niesnasek między redakcją a kardynałem Stefanem Wyszyńskim” – pisze Marcin Król. Stały felietonista „Wprost” tłumaczy, że „Tygodnik” chciał interpretować zmiany posoborowe w taki sposób, aby przyciągnąć do siebie jak najwięcej inteligencji, do której pismo było adresowane. „I to się udało. Jerzy Turowicz był gotów rozmawiać ze wszystkimi, aby tylko pismo było możliwie najlepsze” – wyjaśnia Król.

Kiedy po 1990 roku z redakcji „TP” odszedł wieloletni zastępca Turowicza – Krzysztof Kozłowski, szef redakcji martwił się o przyszłe losy pisma. „Martwił się, niestety, słusznie” – stwierdza Król. „Tygodnik” za komuny miał reglamentowany nakład, a kiedy wróciła wolna Polska na rynku nie było miejsca na niepartyjne pismo społeczno-katolickie. Do redakcji przyszło wielu młodych – jak mawiał Turowicz – „dzikich”. Odnowienie redakcji „Tygodnika” nie było możliwe. Nie pomagała rosnąca rola Internetu i zanik światłej katolickiej inteligencji. „Bez Jerzego >>Tygodnik<< już nie był ten sam, ale i polska inteligencja jest inna, chyba jednak gorsza” – podsumowuje Marcin Król.

 

Więcej w felietonie Marcina Króla „Jerzy Turowicz jako redaktor” na str. 62 najnowszego wydania tygodnika „Wprost”.

Opr. OG

 

 


Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl