Zobacz Tworzy się historia - Kijów 2013, cz. 1.

Zobacz Tworzy się historia - Kijów 2013, cz. 2.

Sobota, 23 listopada.

Kolejna noc na Majdanie. W porównaniu do 2004 roku wygląda to mało okazale, ale dzień "0" dopiero przed nimi. Kilka niezwykłych spotkań. Oddział "Berkutowców", któremu robiłem zdjęcia otoczył mnie i zabrał aparat. Na początku wyglądało to groźnie, skończyło się na tym, że wykasowali część zdjęć. Natychmiast po tym incydencie podeszła grupa młodych ludzi dopytując, co się stało i czego chcieli. W głosie prawdziwa troska i solidarność. Kiedy usłyszeli, że jestem z Polski, natychmiast poczułem sympatię z ich strony. I tak jest na każdym kroku. Z kimkolwiek rozmawiam, na wieść, że z Polski, otwierają się serca. To bardzo miłe, biorąc pod uwagę zawiłości wzajemnej historii.

Sobota to także dzień obchodów osiemdziesiątej rocznicy Wielkiego Głodu. Ukraińcy piszą nazwę tamtych tragicznych wydarzeń wielkimi literami. Nic dziwnego, przez dwa lata w wyniku obłąkanej polityki komunistów zginęły we wschodniej Ukrainie – jak historycy podają – ponad cztery miliony ludzi. Prawie każda rodzina ma kogo opłakiwać. Na chwilę opuszczam Majdan i idę pod Sobór Michajłowski, tu Ukraińcy światłem zapisują te dwa straszne lata.

 

 

Wracam na Majdan. Tu także pamiętają o rocznicy Wielkiego Głodu. Ustawiają świeczki. Świeczki ktoś musiał kupić, więc do tego momentu zostało to zaplanowane, wszystko dalej jest czystą improwizacją. Zbiera się grupa, która układa ze świeczek historyczną datę. Spontanicznie wyłaniają się kierujący akcją, kilka osób zaczyna pełnić role „ochroniarzy”, odsuwając – grzecznie ale stanowczo – napierający tłum. Wszystko w taki sposób jakby się oglądało naturalny proces tworzenia się społeczeństwa podany w mikroskopijnej pigułce.

Na Majdanie można spotkać przedstawicieli wszystkich grup społecznych. Są biednie ubrani inteligenci, podobnie ubrani robotnicy, są wąsaci „kriestianie”, którzy przyjechali z pobliskich wsi, najwięcej jednak młodzieży. Rozmawiam ze studentami i młodymi rodzinami w małymi dziećmi. Mieszają się języki. Paradoks Ukrainy: wiecowi mówcy używają ukraińskiego, ale ze wszystkimi można porozumieć się po rosyjsku. I ja tak próbuję, zaczynam po rosyjsku, a kiedy brakuje mi słowa przechodzę na angielski. Młodym ludziom to nie przeszkadza, natychmiast odpowiadają po angielsku.

Spotykam cudowną staruszkę ze złotymi zębami owiniętą w gwiaździstą flagę Unii Europejskiej. Jest ze Lwowa więc rozmawiamy po polsku. Po chwili w ciemnościach pojawiają się biało czerwone kolory. Młody Polak z polską flagą na ramionach przyjechał z Moskwy. Polskiemu studentowi z MGIMO (kuźnia szpiegów, jak mówią) towarzyszy Amerykanin polskiego pochodzenia z Ohio. Każda obca flaga, polska szczególnie, staje się atrakcją. Ludzie natychmiast podchodzą, zagadują, nawet tylko po to, aby okazać, że doceniają ten dowód solidarności.

Zaskakuje tylko brak polskich dziennikarzy. Spotykam Jarka Junko, korespondenta Polskiej Agencji Prasowej, ale on tu mieszka, więc jest  u siebie. Jest jeszcze korespondent Polskiego Radia, też „tubylec” i nikogo więcej. Mam świadomość, że historyczna rekonstrukcja rządu z perspektywy kierujących mediami jest ważniejsza, ale czy na pewno jest tak z perspektywy Polaków? To tu na Majdanie Niepodległości trwa wykuwanie historii, także polskiej. A właściwie nie historii, tu przeważa młodzież - oni wykuwają sobie przyszłość, która kiedyś dopiero stanie się historią.

 

Kliknij TU i zobacz djęcia z Majdanu, sobota 23.11

 

 

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl