
Po drodze do siedziby Ukraińskiego Stowarzyszenia, która znajduje się w centralnej część reprezentacyjnej ulicy Kijowa – na Chreszczatiku przechodzę przez Majdan. Jest sobotni poranek. Setki demonstrantów wciąż na posterunku. Liczba zmobilizowanych milicjantów pokazuje, że władze potraktowały poważnie zapowiedź ściągnięcia stu tysięcy demonstrantów na wiec w niedzielę.
Ceremonia ogłoszenia wyników i wręczenia nagród była niezwykle wzruszająca. Widać, że nagrody ufundowane ukraińskim dziennikarzom przez stowarzyszenie z Polski mają dla uczestników konkursu szczególną wartość. Jako jeden – obok Agnieszki Romaszewskiej-Guzy – z dwojga polskich jurorów w tym konkursie sam poddaję się wzruszeniu. Przez ostatnie dni przeczytałem kilkadziesiąt tekstów i obejrzałem kilkanaście prac filmowych nadesłanych na konkurs. Wszystkie one pokazują niewyobrażalną z polskiej perspektywy – mimo że i u nas jest to olbrzymi problem – skalę korupcji i zdeprawowania panującego w życiu społecznym Ukrainy. Oceniając nadesłane prace wyobrażałem sobie, jakiej olbrzymiej odwagi wymagało ich opublikowanie. Znając nawet pobieżnie realia życia u naszych wschodnich sąsiadów oczywiste jest, że każdy z autorów ryzykował dużo więcej niż tylko zwichniętą karierę zawodową. Wzruszenie i szacunek wzrasta, kiedy okazuje się, że zwycięzcami są młodzi ludzie pracujący albo w niszowych, albo lokalnych mediach. Tam ryzyko jest jeszcze większe. Przykro mi, kiedy trzeba ogłosić, że jury nie przyznało pierwszej nagrody. Nie zgadzałem się z tą decyzją i wciąż uważam, że niewielkie niedostatki formy nie powinny przysłaniać gigantycznej pracy śledczej wykonanej przez dziennikarzy, nie zamiast powołanych do tego organów państwa, ale najczęściej wbrew tym organom. To jest sedno dziennikarstwa.
Dwie drugie nagrody przypadły Annie Babiniec i Irinie Fedoriv, trzecią zdobył Taras Zozuliński. Specjalne wyróżnienie SDP otrzymał Oleg Dejneka.
Kliknij TU by zobaczyć galerię zdjęć z Konkursu dziennikarskiego, sobota, 23.11
Potwierdzeniem ryzyka, jakie w tej części Europy podejmują dziennikarze próbując przekazywać prawdę jest liczba zabójstw przedstawicieli tego zawodu.
W ciągu ostatnich lat zginęło kilkadziesiąt osób. 23 listopada jest dniem pamięci o dziennikarzach, którzy zostali zabici. Ukraińscy gospodarze organizują marsz milczenia upamiętniający dziennikarzy, którzy zginęli pełniąc swoje obowiązki. Udział biorą dziennikarze uczestniczący w konferencji Z Jimem Boumelhą – prezesem IFJ na czele. Poza hasłami na banerach uczestnicy niosą portrety zabitych dziennikarzy. Przechodzimy Chreszczatikiem do Majdanu Niezależności, gdzie wysłany zostaje list do Prezydenta Ukrainy, w którym uczestnicy konferencji domagają się zagwarantowania bezpieczeństwa dziennikarzom. Na koniec pod tablicą upamiętniającą zabitych składane są kwiaty.
Kliknij TU i zobacz zdjęcia z Marszu milczenia, sobota, 23.11
