Kilka dni temu przewodniczący Partii Konserwatywnej Grant Shapps powiedział w Izbie Gmin: ”Jeśli BBC nie poradzi sobie z kulturą utajniania swoich kłopotów, fatalną gospodarką publicznymi pieniędzmi oraz stronniczością polityczną, wysokość abonamentu zostanie obniżona”. To ostrzeżenie wisiało w powietrzu od dobrych kilku lat. BBC, największy nadawca publiczny świata, z rocznym dochodem z abonamentów w wysokości 3.6 mld funtów (17 mld złotych), za które – jak żartują media, ”można kupić Węgry, a na pewno Islandię” – to państwo w państwie, praktycznie poza wszelką kontrolą. Teoretycznie nie jest od rządu niezależna, praktycznie - różnie bywa, bo wojna BBC z premierem Tony Blairem po jego przystąpieniu do koalicji anty-irackiej omal nie skończyła się jego natychmiastowa rezygnacją. I tak czy inaczej, musiał odejść w połowie następnej kadencji.
Torysi od dawna szykują się do rozprawy z BBC, która za publiczne pieniądze, także ich własne, stała się najsilniejszym bastionem walki z wartościami konserwatywnymi. Już w 2009 roku, David Cameron, wtedy jeszcze lider opozycji, zamierzał zgłosić projekt ustawy, zamrażającej wpływy z abonamentów na ówczesnej wysokości 139.5 funta rocznie na gospodarstwo. A labourzystowski rząd rozważał z kolei przeznaczenie części wpływów a abonamentów na realizację misji publicznej przez inne stacje, np. kanał dla mniejszości Channel 4. Ówczesny szef BBC Trust (Rada Powierników) sir Michael Lyons głośno protestował na łamach „Financial Timesa”, ale palcem o palec nie puknął, żeby zarzuty podnoszone przez odbiorców i media konserwatywne stały się bezpodstawne. A tych skarg jest co niemiara. Przecieki z ostatniego dorocznego raportu finansowego Korporacji przyniosły bardzo złe wyniki: rozrzutność, błędy inwestycyjne, zbyt wysokie uposażenia dla „fat cats”, prezesów i dyrektorów, nieproporcjonalnie duże odprawy, gigantyczne fundusze emerytalne. Dla przykładu poprzedni dyrektor generalny George Entwistle, który urzędował raptem dwa miesiące, a potem był zmuszony złożyć rezygnację, otrzymał pół miliona funtów odprawy oraz 1 mln funduszu emerytalnego. Sam aktualny dyrektor generalny Tony Hall przyznał, że „BBC nie zawsze właściwie gospodaruje powierzonymi jej funduszami publicznymi”. W ub. roku na straty zapisano 100 mln funtów, bezmyślnie zainwestowanych w Inicjatywę Mediów Cyfrowych, plus 80 mln strat po sprzedaży Amerykanom wydawnictwa Lonely Planet oraz koszty trzech wewnętrznych śledztw związanych z pedofilskim skandalem byłej gwiazdy Korporacji, Jimmy Savile’a, które pochłonęły kolejnych 5 mln funtów.
Drugi zarzut, podniesiony przez szefa Partii Konserwatywnej Granta Shappsa, to reputacja moralna BBC, nadwyrężona skandalami pedofilskimi, w sprawie których wciąż toczą się śledztwa. Po wykryciu afery Jimmy Savile’a rok temu, przedwczoraj zakończył się proces innego znanego prezentera Stuarta Halla, któremu udowodniono gwałty na 15-letnich dziewczynkach oraz niestosowane zachowania wobec 9-latki. Już odebrano mu OBE (Order Brytyjskiego Imperium), on sam czeka na ogłoszenie wyroku. Kolejny oskarżony z „BBC-owskiej siatki pedofilskiej”, David Smith, kierowca celebrytów, w dniu w którym miał stawić się na rozprawę, popełnił samobójstwo. Przewodniczący torysów oskarżył także BBC o brak obiektywizmu, stronniczość polityczną i popieranie wyłącznie labourzystowskiego punktu widzenia. Nie tylko w wyborze newsów, komentarzach politycznych, ale w programach edukacyjnych i obyczajowych, a nawet rozrywce i kabarecie. „Ludzie płacą w tym kraju abonament – mówił – bo wierzą, że powinniśmy mieć media publiczne, misyjne. A zamiast obiektywnej informacji oraz programów dla każdego, otrzymują lewicową papkę, indoktrynującą telewidzów, gdzie tylko jeden punkt widzenia jest dobry i właściwy, lewicowo-liberalny”. Na koniec wystąpienia zasugerował, że jeśli Korporacja nie zreformuje się do 2016 roku, kiedy Royal Charter (Karta Królewska) znowu będzie nowelizowana, zostanie obniżona wysokość abonamentu, albo wpływy podzielone pomiędzy BBC i jej rywali. Rok 2016 niedaleko, przedtem wybory parlamentarne, w partii widoczne pewne ożywienie, wystąpienie Shappsa z pewnością było autoryzowane przez premiera Camerona.
Natychmiast odezwali się „obrońcy wolności mediów” oraz „dziennikarskiej wypowiedzi” także były dyrektor generalny Grega Dyke’a, który oskarżył Shappsa o „próby zastraszenia Korporacji”. „To jest próba wywarcia nacisku i zastraszenia BBC... Szczerze mówiąc, oczekiwałem tego. Zwykle od półtora roku po wyborach rządy – wszystkich opcji politycznych – próbują wywrzeć nacisk na BBC i mówią: Jeśli znowu wygramy, odbierzemy wam wasze pieniądze”. A wiceszefowa Partii Pracy Harriet Harman dodała, że „to zemsta torysów za opinię BBC, iż rząd nie może się pochwalić wielkimi sukcesami”. Na to znów Shapps, że „publiczne zaufanie do BBC zostało w ostatnich latach mocno podważone”, i jego apel do dyrektora generalnego lorda Halla o „jawność gospodarowania publicznymi pieniędzmi", oraz pozwolenie na inspekcję przez National Audit Office (Komisja Kontroli, powołana przez parlament). W tym o ujawnienie wszystkich wydatków Korporacji powyżej 500 funtów – gaże gwiazd, pensje „fat cats” - które dotąd pozostają niejawne. „To są publiczne pieniądze i chcemy wiedzieć, na co są wydawane” – zakończył przewodniczący Partii Konserwatywnej.
Odkąd pamiętam, BBC jest pod ostrzałem krytyki dużej części swoich odbiorców i mediów konserwatywnych. Za polityczną stronniczość, niegospodarność, arogancję i lekceważenie ogromnej części telewidzów i radiosłuchaczy, za „culture of secrecy”. Państwo w państwie, poza wszelką kontrolą, nawet National Audit Office. Choć nie musi tak być, bo BBC Trust, Rada Powierników, nominowana przez Elżbietę II na wniosek ministra, powinna statutowo reprezentować interesy wszystkich obywateli – płatników abonamentu. To właśnie BBC Trust wybiera dyrektora generalnego i zarząd odpowiedzialny za opracowanie i realizację strategii BBC, wypełniania służby publicznej, przy równoczesnej kontroli wszystkich tych działań. Do dziś to rząd określa ramy działania Korporacji, sposób finansowania, liczbę nadających kanałów i uwarunkowania techniczne. Więc „teoretycznie” ma narzędzia kontroli – pozostają fatalne zaszłości, reputacja na świecie - który otrzymuje wspaniałe adaptacje klasyki literackiej i programy Davida Attenborough i niekoniecznie zna wszystkie te wewnętrzne uwarunkowania – no i wola reform Davida Camerona. Czas na zmiany – ale czy do tego dojdzie, to już inna sprawa.
Elżbieta Królikowska-Avis
Londyn, 3 listopada, 2013
