Samoobrony – tamtej – już nie ma. Przewodniczący nie żyje. Ludzie się rozeszli. A na portalu „lubimy czytać” – czytam:

„Znany i wielokrotnie nagradzany dziennikarz śledczy bierze na warsztat jedno z najbardziej kuriozalnych ugrupowań na polskiej scenie politycznej – SAMOOBRONĘ. Marcin Kącki, opisując działalność Andrzeja Leppera, wychodzi daleko poza dokumentalny zapis wydarzeń i afer. Bezlitośnie odsłania kulisy zdobywania i umacniania władzy, a jego przenikliwość i pozornie beznamiętny ton sprawiają, że już sama myśl o uniwersalności opisywanych mechanizmów budzi grozę. O śledztwie Kąckiego trudno czytać z zimną krwią, lektura „LEPPERIADY” każe czujnie patrzeć na ręce obecnym i przyszłym politykom, zmusza do czytania między wierszami doniesień prasowych i krytycznego traktowania przecieków dziennikarskich”.

I tak właśnie się wystraszyłem. Postanowiłem więc sprawdzić co knują byli współpracownicy człowieka, który choć już nie żyje – nadal tak bardzo zagraża?

 

* * *

 

RENATA BEGER – współzałożycielka i liderka partii, wydawało się – prawa ręka pana Andrzeja; równie jak on ostra i bezkompromisowa; w programie Morozowskiego i Sekielskiego w TVN wzięła udział w nagraniu ukrytą kamerą i skompromitowaniu posłów PiS, w tym swojego wieloletniego znajomego; potem sama popadła w konflikt z prawem i została skazana wyrokiem sądu.

Ale Pani Renata … wróciła. W czerwcu 2013 roku została przewodniczącą Związku zawodowego Rolnictwa i Obszarów Wiejskich („Regiony”). Znowu więc działa. Związek liczy około tysiąca członków ale ciągle nowi dochodzą. Siedzibę ma w Lublinie ale już niedługo przeniesie się do Warszawy. Nieopatrznie chyba powiedziała kiedyś, że ma „kurwiki w oczach”. Była krytykowana a nawet wykpiwana. „Warszawa”, czy „warszawka” ostentacyjnie lekceważy takie osoby. Ale obecnie daje się zauważyć, że i „prowincja” lekceważy „miejskich”, a już szczególnie np. chmary nierobów lemingów. „Wieś”, jeśli coś ma to stabilizację i zasoby. Natomiast spauperyzowana inteligencja schodzi poniżej bariery biedy. Ci z nocnych wylegiwań się w takich centrach jak np. róg Nowego Światu i Foksal w Warszawie na pewno nie martwią się wielkością unijnych dopłat dla rolników. Ale z dużym prawdopodobieństwem można zakładać, że wkrótce nawet na piwo może im zabraknąć.

W latach ’76 – ’78 Renata Beger była kierownikiem sklepu gminnego. W ostatnich latach na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu ukończyła studia licencjackie na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa a następnie zrobiła magisterium. Mówi: mamy trzy ważne uniwersytety – jagielloński jest najstarszy, warszawski największy, a poznański … najlepszy.

Od początku rozmowy czuję dużą rezerwę, a nawet nieufność wobec nieznanego dziennikarza. Trudno się zresztą dziwić. Ale temperament, wrodzona rozmowność – pomału ułatwiają uzyskiwanie odpowiedzi. Begerowa mówi bardzo ładną polszczyzną. Rzeczywiście nieźli muszą być ci poznańscy nauczyciele. A może podstawowe nauki wyniosła z domu.

Chyba tak, bo i sam dom – rodzinę ceni sobie najbardziej. Ta piędziesięcioletnia Pani przeszła już sporo. Pamiętamy ją dobrze z Komisji Rywina. Ją, Rokitę, Ziobrę – wszyscy mieli (a niektórzy mają nadal) potężne kłopoty.

To co zrobiła we współpracy z TVN nie podobało mi się zdecydowanie ( a może Sekielskiemu teraz też już nie podoba się?). Nie wiem, czy nadal „lubi sex jak koń owies”, bo rozmawiamy o mężu, dzieciach i wnukach ( jednak tematu – dziadek – babcia – wnuki nie będę rozwijał, bo sam mam na tym punkcie hopla). Pytam więc o rodzinę Andrzeja Leppera. Dowiaduję się, że jakoś sobie radzą. Dzięki żonie – Pani Irenie. Syn Tomasz skończył Akademię Rolniczą, starsza córka Małgorzata też już ma dyplom wyższej uczelni, założyła rodzinę, jest mamą. Młodsza córka – Renata – uczy się. I to bardzo dobrze.

 

Z Panią GENOWEFĄ WIŚNIOWSKĄ rozmawiam telefonicznie chyba ze trzy godziny. Na początku mówię po co właściwie dzwonię. I tak od słowa do słowa.

To chyba najbardziej zauroczona i wierna współpracowniczka przewodniczącego. W 1991 roku była z nim współzałożycielką Związku Zawodowego „Samoobrona”. Rozmawiamy o zdolnościach Andrzeja Leppera. Jak to się stało, że potrafił – zdawałoby się – prosty chłop (proszę bez urazy!) po partnersku rozmawiać z ekonomistami, menadżerami wielkich firm. Podśmiewali się, ale on nie musiał zaglądać do kartek. „Z głowy” walił wielkościami aktualnych kursów, wskaźnikami dotyczącymi zarówno kraju jak i zagranicy. Miał świetną pamięć. Był po prostu bardzo zdolny. Myślę, że już samo to musiało nieźle denerwować profesorów – wizjonerów, którzy w końcu nas wszystkich wyprowadzili … w pole. Dalej już w tej rozmowie nie idziemy. Nawet nie chodzi o modne znowu podsłuchy. Na razie musi wystarczyć wiara: jeszcze się wszystko wyjaśni.

Zaczynała od ZHP, potem był PAX, SOLIDARNOŚĆ i wreszcie została Sekretarzem Generalnym w Samoobronie. Rolnictwo przyszło poprzez księgowość – w Zakładach Naprawczych Mechanizacji Rolnictwa w Ząbkowicach Śląskich. Potem była praca w wielu innych miejscach – w Wałbrzychu, województwie podlaskim, Złoty Stok, Srebrna Góra i wreszcie Warszawa.

Pani Genowefa nigdy nie była związana z rolnictwem, choć pochodzi ze wsi. Reprezentowała Samoobronę spokojnie. Najchętniej w sprawach ekonomicznych i kultury. I takie są jej zainteresowania nadal. Teraz – na pełniej już emeryturze – ma dużo czasu na czytanie i uczenie się. Zainteresowania to psychologia, filozofia, ekonomia. No i oczywiście koncerty, wystawy, film i teatr.

Mówi, że teraz ma właśnie czas na podsumowanie życia. Poznała tylu ciekawych ludzi. Przebijała się przez różne nowe sytuacje. Choćby trudny okres w 2001 roku gdy Samoobrona weszła do Sejmu. Teraz jest już spokojnie – choć wnuków aż czterech. Ale to miłe. I pozostają wspomnienia: związane przede wszystkim z przewodniczącym Andrzejem Lepperem. W partii był on i długo, długo nikt. Utrzymuje kontakt z jego rodziną. A także z Renatą Beger, Hojarską.

 

Niestety do DANUTY HOJARSKIEJ do Nowego Dworu Gdańskiego nie udaje mi się dodzwonić. Może mam zły numer. Stary. A może - również babcia – ale i bardzo zajęta gospodyni prowadząca nadal rolniczą działalność – jest po prostu bardzo zajęta. Pamiętam jak kiedyś siedząc na sejmowej galerii zobaczyłem, że posłanka Hojarska przyprowadziła do Sejmu gromadkę dzieci. Potem dowiedziałem się, że przywiozła je sama z własnej wsi, czyli Lubieszewa, gdzie zresztą nadal mieszka. Zrobiłem wtedy z daleka kilka zdjęć. Okazały się niestety niezbyt udane. Może to ze wzruszenia bo pamiętam, iż serce ścisnęło mi się na widok tej grupki patrzącej z wielkim zainteresowaniem na wszystko dookoła – dzieci bowiem były bardzo, bardzo chude. Następnego dnia przeczytałem w którejś z gazet dość wredną wzmiankę: „Hojarska już sobie zbiera przyszłych wyborców i przywozi do Sejmu”. Dobrze to pamiętam. Mądra i uczciwa gazeta! Prawda?

Hojarska miała w swoim czasie problemy z prawem. Między innymi za sfałszowanie więziennej przepustki na widzenie się z synem. Problemy z kredytami.

To silna i zdecydowana kobieta. Maturę zrobiła dopiero przed kilku laty. Jest wdową. Ma pięcioro dzieci. W 2011 roku weszła w skład Rady Pomorskiej Izby Rolniczej.

 

 

Długo też rozmawiałem telefonicznie z panem KRZYSZTOFEM FILIPKIEM. Mieszka w Warszawie. Prowadzi własną firmę doradczą. Ale był również tokarzem, administratorem mieszkań, prowadził firmę produkującą płyty betonowe, miał dziewięciu hektarowe gospodarstwo w Międzylesiu. Był posłem IV i V kadencji, a także sekretarzem stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. W SAMOOBRONIE działał przez dziesięć lat, doszedł do funkcji wiceprzewodniczącego.

Obecnie - jak mówi – partyjnie już się nie udziela. Z dawnymi kolegami utrzymuje kontakty sporadycznie. Wspomnienia są miłe. Był to okres (2000 – 2007) bardzo dobry dla Polski. Uważa, że wiele dobrego udało się zrobić: wstąpienie do UE – popierane przez Samoobronę ale z żądaniami dopełnienia odpowiednich warunków ważnych dla rolników. I to się udało.

- Sukces jest możliwy, gdy ma się dobrego przywódcę, takiego który imponuje, budzi respekt i zna się na rzeczy. Takiego mieliśmy. Szkoda, że dziś już takich ludzi nie ma. Bogatemu nie przeszkadzać, biednemu trzeba pomóc – mówi.

 

Umówiłem się też na rozmowę z Panem ZBIGNIEWEM WITASZKIEM. To też jeden z założycieli partii Przymierze Samoobrona, sprzed dwudziestu laty. Wtedy i teraz znany restaurator. O jego zajeździe, w Czosnowie pod Warszawą, powszechnie wiadomo. Ludzie pamiętają jego potężną posturę. Warto uzupełnić tę wiedzę. Pa Witaszek to absolwent Wydziału Turystyki Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu, kuchmistrz i funkcyjny Cechu Wędliniarzy, poseł na Sejm IV kadencji.

Przed napisaniem tego tekstu nie doszło jednak do naszego spotkania. Po prostu zabrakło czasu. A główne pytanie, które chciałbym zadać dotyczy raportu. Miał go mój potencjalny rozmówca przedstawić w Sejmie. Chodzi o międzynarodowe umowy w sprawie budowy rurociągów i dostaw gazu. Ale zabrakło nagle Leppera. Co się stało z tym raportem?

W jednym z wywiadów z panem Andrzejem, z 2004 roku, czytam: „ W 1919 roku z inicjatywy dr Hermana Diamanta zaufanego Józefa Piłsudskiego została uchwalona ustawa sejmowa mówiąca o tym, że – PRAWO BUDOWY NOWYCH GAZOCIĄGÓW PRZYSŁUGUJE WYŁĄCZNIE PAŃSTWU”.

Chciałbym kontynuować rozmowę o samoobronie. Tu – kończę, ale w następnym odcinku mam zamiar zacząć od tego właśnie pytania.

 

Jeszcze jedna prośba. Ponieważ zacytowałem obszernie reklamowanie książki red. Kąckiego pt. „LEPPERIADA” uważam, że sprzedający tę pozycję z roku bieżącego, (Wydawnictwo „Czarne”), powinni mieć pod ręką i proponować równocześnie książkę Andrzeja Leppera wydaną w 2002 roku przez Wydawnictwo „Kamea” pt. „LISTA LEPPERA”. Fragment zacytuję: „ Nie waham się oskarżać polityków zarówno tych z prawej jak i lewej strony, o to, że stworzyli system umożliwiający grabienie Polski w majestacie prawa. Z podziwem patrzyłem kiedy przy Okrągłym Stole dokonywała się bezkrwawa polska rewolucja. Dawała nadzieję na stworzenie demokratycznego państwa, nie tylko wolnej myśli ale przede wszystkim równych szans. Państwa, w którym nie brakuje nie tylko idei ale i chleba. Wkrótce okazało się, że za drzwiami gabinetów nowej, tym razem podobno demokratycznej, władzy wolnej Polski nastąpił gospodarczy rozbiór kraju”.

To tak dla równowagi: KĄCKI – LEPPER.

 

24.06.2013 Stefan Truszczyński

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl