Dziennik "Rzeczpospolita" opublikował wywiad z Krzysztofem Skowrońskim. Agnieszka Kalinowska pytała o Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, Radio Wnet oraz kondycję mediów w naszym kraju.

 

Tekst jest dostępny na stronach "Rzeczpospotliej" kliknij TU by przejść do tekstu źródłowego.

 

 

Poniżej cytujemy fragmenty rozmowy, którą Agnieszka Kalinowska (Rzeczpospolita) przeprowadziła z Krzysztofem Skowrońskim.

Skoro jakaś partia przeznacza swoje fundusze na działalność jakiegoś medium, to raczej oczywiste jest, że chce mieć wpływ na to medium.

To wcale nie jest oczywiste. Radio Wnet i cały system, który tworzymy, ma swój własny oryginalny system finansowania. Dzięki temu jest niezależnym medium. To znaczy, jaki ma system finansowania? Rozmaity: mamy Wydawnictwo, Bilet Radia Wnet, Spółdzielnię Radia Wnet, Akademię Radia Wnet, wydajemy płyty, w manufakturze powstają odbiorniki radia internetowego. Tworzymy też spółdzielnie spożywców. Jest bardzo wiele źródeł finansowania. Nikt, kto wchodzi z nami w jakąś relację ekonomiczną, nie dostaje kluczy do naszej niezależności. Czy to jest Prawo i Sprawiedliwość, czy to jest ktokolwiek inny. W porozumieniu, o którym mówimy, wolność dziennikarska pozostała nienaruszona.

Krzysztof Skowroński powiedział, że chciałby odtajnienia systemu finansowania polskich mediów. W obecnym systemie dochodzi do powiązań na wielu poziomach, zaczynając od relacji ze spółkami Skarbu Państwa, z fundacjami i innymi podmiotami. Zapowiedział, że SDP będzie dążyć do opowiedzenia historii polskich mediów również pod tym kątem.  

Publikacja „Gazety Wyborczej”, w której była mowa o wsparciu pana radia przez PiS, raczej nie przysparza panu dobrej sławy.

Człowiek się uodparnia. Kiedyś takie publikacje trafiały mnie bardzo głęboko, ale już się przyzwyczaiłem. Już znam ten chór świętego oburzenia, który nie widzi belki we własnym oku. Osy latają, a karawana jedzie dalej. Kiedy mnie wyrzucano z Trójki, było wiele artykułów na ten temat. Ale kiedy radio publiczne mnie przeprosiło, to czytelnik „GW” nie dowiedział się o tym. Człowiek uczy się samego siebie, uodparnia się i zyskuje pewność drogi, którą wędruje.

Odpowiadając na pytanie dotyczące prowadzenia debat eksperckich i związanych z tym zarzutów dotyczących współpracy z orgranizatorami Krzysztof Skowroński powiedział:

Jedną prowadziłem jako dziennikarz Radia Wnet, bo pasjonuje mnie ekonomia i interesowało mnie spotkanie ekonomistów z różnych stron. Poprowadzić konferencję, w której uczestniczą największe umysły ekonomiczne, to było i wyzwanie, i ciekawość dziennikarska. Takie konferencje powinni prowadzić dziennikarze, bo po to między innymi jesteśmy. Drugą konferencję poprowadziłem dlatego, że odbywała się w siedzibie Dziennikarzy Polskich przy ul. Foksal w Warszawie. Tam wystąpiłem jako prezes SDP, który prowadzi konferencję kandydata na premiera technicznego, profesora Piotra Glińskiego. Nie mam sobie nic do zarzucenia ani wyrzutów sumienia, ale więcej takich konferencji prowadzić nie będę. Zgodziłem się na to tylko dlatego, że odbywała się w domu dziennikarza.

Pytany o kampanię prowadzoną w celu odwołania go z funkcji Prezesa SDP Krzysztof Skowroński odpowiedział, że nie będzie tego brał pod uwagę.

 W SDP chcę być oceniony za to, co robimy w tej kadencji dla Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Powołaliśmy Fundację Solidarności Dziennikarskiej, tworzymy za szwajcarskie pieniądze Pogotowie Dziennikarskie, które w trudnych sprawach ma wspierać dziennikarzy lokalnych, czy otworzyliśmy dom dziennikarza dla ludzi, organizując wielkie przedsięwzięcie, którym był Maj na Foksal. Nawiązaliśmy kontakty ze środowiskami dziennikarskimi na Ukrainie, a wiceprezes SDP Agnieszka Romaszewska weszła do zarządu Europejskiej Federacji Dziennikarskiej. I nagle okazało się, że nasze stowarzyszenie jest ważną instytucją, która może zrobić wiele dobrego. Co trzy lata w tej instytucji w demokratycznych wyborach wybiera się zarząd i prezesa, a do końca mojej kadencji pozostało 
15 miesięcy.

Krzysztof Skowroński zwrócił uwagę na kryzys dotykający niemal wszystkie dziedziny życia. W jego opinii media są tutaj nieodłączym elementem.    

Teraz cywilizacja zachodnia weszła w największy kryzys ekonomiczny i dziś waży się jej przyszłość, czy z tego kryzysu wyjdziemy jako ludzie wolni czy jako ponumerowani dłużnicy wielkiego brata. Media głównego nurtu, zamiast zająć się tym, co ważne, wymyślają fikcyjne problemy i wokół nich ogniskują emocje. Zadaniem dziennikarza jest próba opisu świata, a w świecie polityki najważniejsze są interesy gospodarcze i ekonomiczne. Po co ci faceci mają władzę i noszą te zegarki? Żeby rządzić kasą. W mainstreamowych mediach ludzie nie przeczytają nigdzie analizy o tym, że władza się od nich coraz bardziej odsuwa, że kolejne ustawy coraz bardziej ograniczają ich wolność, że system globalnej gospodarki pozbawia ich pracy i perspektyw. Sprawa, o której powinno się mówić, to pozbawianie człowieka możliwości działania.

Dziś, gdy patrzę na to, co się zdarzyło przez 23 lata wolności, to wiem, że większość dziennikarzy nie zdała egzaminu, bo razem z polskim przemysłem powinny upadać kolejne rządy. Dziennikarze nie słuchali tego, co mówili ludzie, zajmowali się przekazywaniem mądrości władzy, ekspertów, ekonomistów – mądrości, która była i jest albo fikcją, albo świadomym kłamstwem. Dziennikarz musi być przyjaźnie otwarty na drugiego człowieka i kontrolować władzę, a prawdziwa władza jest tam, gdzie są pieniądze. Radio Wnet, Spółdzielcze Media Wnet, Spółdzielcza Agencja Informacyjna, „Gazeta Wnet” powstały właśnie po to, by dać dostęp do faktów i dać możliwość wypowiadania się tym, których 
nie dopuszczano do publicznej dyskusji.

 

Tekst jest dostępny na stronach "Rzeczpospotliej" kliknij TU by przejść do tekstu źródłowego.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl