Iwanna Bedej dziennikarka „Głosu Karpat” z Użhorodu , z Zakarpacia i Sergij Skadinsky dziennikarz portalu „Czwarta władza” obecnie z Kijowa, wcześniej z Ługańska, to dwoje z czterdziestu lokalnych dziennikarzy ukraińskich, którzy w ciągu ostatnich siedmiu miesięcy wyjechali na wschód Ukrainy, do strefy przyfrontowej, aby przygotować artykuły i reportaże z Donbasu. Materiały przygotowane przez dziennikarzy lokalnych były bazą telewizyjnego programu publicystycznego „Donbas: szczerze” emitowanego w kijowskiej stacji KDR TRK, a także w regionalnych stacjach telewizyjnych w Ukrainie.


W wywiadzie opowiadają o swoim pobycie w strefie przyfrontowej oraz o tym, jakie wrażenie zrobił na nich Donbas. „Ludzie , z którymi wcześniej rozmawiałam przedstawiali Donbas jako dość przygnębiające miejsce. Pozytywnie mówili o Doniecku, który rozbudował i unowocześnił się w ostatnich latach tak, że stał się prawdziwa metropolią, ale wszystkie inne miasta miały być szare , smutne, depresyjne . (…) A co zobaczyłam? Kramatorsk zrobił na mnie wrażenie. Naprawdę. To miasto park. Nigdy nie myślałam, że w takim przemysłowym mieście na każdym skrawku wolnej ziemi będą rosły drzewa. Dla mnie to był szok. To jest moje pierwsze wrażenie z tego miasta.” – mówi Iwanna Bedej. Wrażenia Sergija Skadinskyego, uchodźcy ze wschodniej Ukrainy: „ Zasadniczo nie spodziewałam się niczego nowego, a jednak zetknąłem się z czymś czego nie znałem. Wcześniej często bywałem w obwodzie ługańskim, w Sewrodoniecku, w Starobielsku i innych miastach, a w Kramatorsku nie byłem nigdy. (…) Byłem zaskoczony, że w Kramatorsku ludzie słabo znają język ukraiński. Aby móc z nimi porozmawiać dziennikarze musieli przejść na rosyjski. To dokładnie odwrotnie niż w Sewerodoniecku, tam ludzie rozmawiając z ukraińskojęzycznym dziennikarzem sami przechodzili na ukraiński. Szczerze mówiąc nie spodziewałam się tego, nie spodziewałem się takiej różnicy.”
Tym razem dziennikarze mieli przygotować materiały na temat wyborów w strefie przyfrontowej, a w szczególności w Kramatorsku. Już po kilku rozmowach z mieszkańcami miasta dziennikarze zdali sobie sprawę, że sprawa wyborów samorządowych to nie jest ważna sprawa w Kramatorsku. Wielu mieszkańców miasta to przesiedleńcy, którzy nie mogli brać udziału w wyborach, a ponadto nie byli nimi w ogóle zainteresowani. Tych ludzi zajmują zupełnie inne sprawy niż polityka. Niektóre rodziny przesiedleńców mają do dyspozycji nie więcej niż 400 hrywien miesięcznie. Gdyby nie organizacje charytatywne, kościół i pomoc od zwykłych ludzi – nie byliby w stanie przetrwać.
Cała rozmowa: http://video.mediasapiens.ua/show/intervu/2490-kramatorsk_mene_vraziv_tse_misto-park_-_zhurnalisti_pro_donbas_21.10.2015
Projekt Centrum Produkcji Medialnej realizowany przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w partnerstwie z Telekritiką finansowany jest w ramach Polsko-Kanadyjskiego Programu Wsparcia Demokracji.

