Dziennikarze Polskiej Agencji Prasowej, dziennikarze Polskiego Radia oraz przedstawiciele Forum Związków Zawodowych nie zostali wpuszczeni, przez ochronę, na protest pracowników Telewizji Publicznej.
„Precz z samozatrudnieniem", „TVP oszukuje ZUS”, "Chcemy prawdziwej Telewizji Publicznej”, „Precz z umowami śmieciowymi” - z takimi hasłami pracownicy TVP demonstrowali w budynku TVP przy Woronicza w Warszawie. Protest pracowników odbywał się także w Sejmie, na pl. Powstańców Warszawy oraz w ośrodkach w całej Polsce. Protestujący mieli założone pomarańczowe kamizelki oraz koszulki z hasłem: „jestem tu niepotrzebny – dziennikarz TVP”.
W godzinnym strajku udział wzlięli przedstawiciele trzech związków zawodowych: Wizja, Solidarność oraz OPZZ.
Strajk pracowników TVP przeciwko outsourcingowi 4 grup twórców do firmy zewnętrznej rozpoczął się w piątek - 7 lutego o godz. 12:00. Początkowo ochrona TVP starała się wyrzucić protestujących z gmachu przy Worocznia. Jednak po uzyskaniu informacji, że strajk jest legalny protestujący pozostali w siedzibie telewizji.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że ochrona TVP dostała polecenie, by nie wypuszczać poza teren budynku pracowników zatrudnionych w bloku B przy Woronicza.
- Mówi się, że nie ma pieniędzy na progam, ze TVP jest w złej kondycji finansowej. To jak to się dzieje, że na jeden outsourcing przeznaczono aż 120 mln zł? - pytała Barbara Markowska, szefowa związku zawodowego Wizja. I dodała: Chcieliśmy się spotkać dzisiaj, tutaj z panem Braunem jednak on nie miał dla nas czasu. Powinien stać tutaj obok nas. Pan Braun uznał ten strajk za nielegalny. Jednak z pewnością stwierdzam, że ten strajk jest w 100 proc. legalny – mamy na to opinie prawne nie tylko z jednego źródła. Outsoursuj się pan z tej firmy, panie Braun, bowiem bez zarządu firma sobie świetnie poradzi. Kadencja prezesa Baruana powinna się już skończyc – mówiła szefowa związku,
Protestujący wystosowali również listę żądań do zarządu TVP. Czego się domagają?- zatrudnienia etatowego, premii dla najniżej zarabiających pracowników, podniesienia najniższych wynagrodzeń w biurze handlu, biurze zamówień publicznych, ośrodku administracyjnym; zaprzestania obniżania honorariów i premii zadaniowych, zrówanania wynagrodzen w oddziałach TVP z wynagrodzeniami w zakładach głównych, powrotu do produkcji wewnętrznej progamów, odbudowy potencjału technologicznego.
- Czy nasze żądania są dla Pana bez sensu? Jesli tak to niech pan wyrzuci wszystkich twórców z TVP - mówiła Barbara Markowska.
Ewa Urbańska dodała, że zapisy UE mówią jasno że TVP musi mieć własną wysokiej jakości wartościową merytorycznie produkcję. - Dziś walczymy o to, by TVP przetrwała, bo ona jest własnością całego społeczeństwa - stwierdziła dziennikarka.
Głos zabierali również inni pracownicy TVP. - To nie jest prywatne poletko pana Brauna – nie można dowolnie szargać pracownikami. Oczekujemy od zarządu podjęcia kolejnych rozmów. Jeśli ich nie będzie zaostrzymy formy strajkowe. Nas pan już nie przestraszy. Odwaga jest częścią wolności każdego człowieka. A to co dziś robicie to zamach na demokrację (...). Pozbywanie się tak doświadczonych pracowników to niegospodarność. Walczymy o naszych kolegów przede wszystkim dla naszych widzów. Jak można w taki sposób traktować fachowców? Ten outsourcing to niesprawiedliwość społeczna. I na to się nie godzimy - mówili protestujący.
