Przez dwa tygodnie stycznia na całej Ukrainie poważnie ucierpiało w wyniku ataków milicji i tzw. tituszek około 60 dziennikarzy - podają Narodowy Związek Dziennikarzy Ukrainy i Niezależny Związek Zawodowy Mediów Ukrainy. Od początku demonstracji na Majdanie - to już około 150 osób. W większości chodzi o rany od plastykowych lub metalowych kul z broni palnej i o pobicia pałkami. W wielu wypadkach fotografom i operatorom niszczono też sprzęt - podaje Serhiej Tomilenko, który dziś brał udział w konferencji prasowej w siedzibie Stowarzyszenia Dzienniakrzy Polskich.
Zdaniem Davida Wildsteina z "Gazety Polskiej" który dwukrotnie przebywal jako korespondent w Kijowie można mówić o celowym wyłuskiwaniu dziennikarzy z tłumu i o celowych atakach. O ile na początku starć na ulicy Hruszewskiego część obrażeń poniesinych przez dziennikarzy od granatów ogłuszających i z gazem łzawiącym mogło być przypadkowych, przez ostatnie dni widać było nasilenie celowych ataków. Ma tonajprawdopodobniej słuzyć zastraszaniu dziennikarzy wykonującyh swoja pracę.
Wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Agnieszka Romaszewska-Guzy poinformowała o zainicjowanej przez stowarzyszenie akcji zbierania środków na pomoc dla dziennikarzy ukraińskich. Będą nią administrowaly partnerskie organizacje na Ukrainie. Chcemy, aby było to wsparcie na leczenie dla dziennikarzy rannych w zajściach, a także pomoc udzielana dziennikarzom, którzy utracili sprzęt. Często było to ich podstawowe narzędzie pracy. Obecnie SDP czeka na zgodę MAiC na przeprowadzenie zbiórki. Romaszewska powiedziała też, że trwają przygotowania do misji obserwacyjnej w KIjowie, którą Europejska Federacja Dziennikarzy wspólnie z duńską organizacją Międzynarodowe Wsparcie Mediów (International Media Support) przeprowadzą w ciagu najbliższych dwóch tygodni.
Agnieszka Dworczyk
