Portal 300polityka.pl publikuje informację i zdjęcie listu redakcji "Wprost".
W dokumencie czytamy:
Szanowny Panie Prezesie
Z najwyższym niepokojem przyjęliśmy tryb i formę zmiany na stanowisku redaktora naczelnego tygodnika Wprost. Zbiega się ona w czasie z wyjściem na światło dzienne tzw. afery podsłuchowej, wśród których istnieje dokument ABW dotyczący spotkania Pana Prezesa z funkcjonariuszami tej służby. Treść tej notatki poddaje w wątpliwość wspólną linię redakcji i wydawnictwa dotyczącą tamtych, wstrząsających dla wszystkich dni. Oczekiwalibyśmy odniesienia się przez Pana Prezesa do tej sytuacji i odpowiedzi na pytanie, czy te dwie sprawy są ze sobą związane.
Zespół "Wprost"
Poniżej tekst odpowiedzi Michała M Lisieckiego
.
Szanowni Państwo, Zespole WPROST,
Odpowiadajac na Wasz list, informuję, że moje spotkanie z Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego dotyczące tzw. afery taśmowej było reakcją na publiczną prośbę premiera Donalda Toska, która padła w czasie konferencji prasowej w dniu 19 czerwca 2014 r. o spotkanie I współpracę z redakcją w celu ochrony bezpieczeństwa i interesów państwa.
Odbyło się ono po moich kilkukrotnych rozmowach o całej sytuacji, tak z redaktorem naczelnym Sylwestrem Latkowskim, jego nieudanej próbie kontaktu z odpowiedzialnym za bezpieczeństwo wewnętrzne ministrem Bartłomiejem Sienkiewiczem, jak i moich rozmowach z wysokimi urzędnikami m.in. Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Bez wątpienia zarówno mnie, jak i Latkowskiemu, przyświeciał ten sam cel — ochrona wolności słowa idąca w parze z troską i odpowieddainością, tak za słowa, jak i za bezpieczeństwo państwa. Są to wartości, które nie tylko nle stoją w sprzeczności ale są nierozłączne.
Celem było m.in. przywrócenie normalnego trybu pracy redakcji i zapewnienie jej bezpieczeństwa po tym, jak kilka firm ochroniarskich odmówiło podjęcia się ochrony osobistej dziennikarzy i redakcji — z czym redaktor naczelny zwrócił się do mnie jako prezesa wydawnictwa. Chodziło także o zapobieżenie kolejnym wkroczeniom ABW do siedziby tygodnika, co mogłoby uniemożliwić normalną pracę redakcji — a takie ryzyko, jak dobrze pamiętacie, występowalo i część z Was doświadczyła konieczności pracy w sposób konspiracyjny.
Spotkanie nie zakończyło się żadnymi ustaleniami I nle miało kontynuacji. Nie było też utajnione.
Powyższa sprawa ani żadna inna nie miała wpływu na zaufanie, jakie mam do dnia dzisiejszego do redaktora Sylwestra Latkowskiego, i pozostala bez wpływu na zmianę kierownictwa redakcji. Nie wykluczam dalszej współpracy z Latkowskim, który w momencie odwołania z funkcji redaktora naczelnego otrzymał propozycję pozostania w strukturach wydawnictwa i rozwijania projektu dziennikarstwa śledczego, nad którym pracowaliśmy wspólnie zanim powierzyłem mu funkcję redaktora naczelnego WPROST.
Z tym większą przykrością odbieram próbę tworzenia dzisiaj niespójności pomiędzy wydawcą a redakcją, której swobody i niezależności w podejmowaniu trudnych tematów nigdy nie brakowało, podobnie jak wsparcia wydawnictwa w najtrudniejszych momentach i w tamtych, jak sami to określacie, wstrząsających dla nas wszystkich dniach.
Zmiana kierownictwa została podyktowana wyłącznie czynnikami ekonomicznymi i wskaźnikami sprzedaży tygodnika. Dla mnie jako wydawcy, odpowiedzialnego za całą spółkę, za Waszą pracę i płace, jest to dziś sprawa kluczowa
Michał M. Lisiecki
Prezes Zarządu AWR WPROST
Michał M. Lisiecki - wydawca tygodnika WPROST - podkreśla, że ceni odważne, zawsze oparte o silne materiały dowodowe dziennikarstwo Sylwestra Latkowskiego i wielokrotnie nagradzanej redakcji pod jego kierownictwem. „Pracowałem z wieloma redaktorami naczelnymi i wiem, że nie każdy z nich miałby odwagę Latkowskiego, aby stawiać czoła naprawdę trudnym i ważnym tematom, których polskie media, a szczególnie media wydawane w Polsce przez zagraniczne koncerny, nie tylko nie podejmują, ale kierując się wyłącznie interesem ekonomicznym – świadomie ignorują” - mówi.
