Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał, że wnuk Stalina nie zaknebluje wolnych mediów, piszących o zbrodni katyńskiej, próbując bronić „honoru” swego dziadka.
79-letni Jewgenij Dżugaszwili w 2010 roku złożył w Strasburgu skargę na dwa artykuły dotyczące swego dziadka, jakie ukazały się w kwietniu 2009 roku w rosyjskiej opozycyjnej „Nowoj Gazecie”. Ta pisała o historycznej debacie dotyczącej zbrodni katyńskiej i roli, jaką Józef Stalin - ówczesny przywódca Związku Sowieckiego - odegrał w podejmowaniu decyzji o mordzie polskich oficerów w 1940 roku. Wnuk Stalina oskarżył dziennik o zniesławienie swego dziadka. Użyto bowiem, pisząc o nim, „mocnych” sformułowań – Stalin został nazwany „krwiożerczym kanibalem”.
Przed rosyjskimi sądami Dżugaszwili przegrał wytoczone gazecie procesy. Wystąpił wówczas do Strasburga, zarzucając Rosji (kierowany do Europejskiego Trybunału pozew musi dotyczyć władz danego kraju), iż doszło do złamania art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który gwarantuje prawo do ochrony życia prywatnego i rodzinnego. Twierdził, iż rosyjskie sądy aprobują zniesławianie jego dziadka i nie ma to wiele wspólnego z ochroną swobody wypowiedzi.
Europejski Trybunał Praw Człowieka nie miał wątpliwości, iż wolnej prasie wolno pisać krytycznie o historycznych postaciach i ważnych wydarzeniach, zatem w tym wypadku o zniesławieniu Stalina nie może być mowy. 15 stycznia skarga Dżugaszwilego została odrzucona.
Ewa Łosińska
