Grzegorz Braun wygrał przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Polska naruszyła jego wolność słowa, skoro ukarano go za ujawnienie przeszłości prof. Jana Miodka. Sędziowie Trybunału jednogłośnie orzekli 4 listopada, iż Braun – reżyser i dziennikarz – miał prawo powiedzieć na antenie Polskiego Radia, że znany językoznawca był w PRL informatorem policji politycznej. Gwarantujący swobodę wypowiedzi art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka chroni bowiem także kontrowersyjne czy „niepoprawne” wypowiedzi. A Braun wyraził taki pogląd na podstawie materiałów archiwalnych z Instytutu Pamięci Narodowej.

 

W Polsce dziennikarz przegrał proces o ochronę dóbr osobistych. Musiał opublikować przeprosiny i zapłacić 20 tysięcy złotych na cel charytatywny. W 2010 roku złożył skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W Strasburgu reprezentował go znany berliński adwokat Stefan Hambura. Zarówno on, jak i sam Grzegorz Braun cieszą się z orzeczenia, ale woleliby taki werdykt usłyszeć w Polsce.

 

Orzeczenie ma duże znaczenie także dla innych czekających w Strasburgu na werdykt podobnych spraw. Dziennikarze wiele razy przegrywali bowiem procesy o ochronę dóbr osobistych lub zniesławienie przed polskimi sądami, gdy próbowali „lustrować” osoby publiczne. Sądy niemal bez wyjątku uznawały, iż – choć istnieją materiały archiwalne potwierdzające rejestrację danej osoby jako tajnego współpracownika SB – nie ma dowodów, że były agent faktycznie donosił czy informował bezpiekę.

 

Tak było m.in. w przypadku Doroty Kani, dziś dziennikarki „Gazety Polskiej”, która w tygodniku „Wprost” napisała w 2007 roku, że prof. Andrzej Ceynowa, wówczas rektor Uniwersytetu Gdańskiego, był agentem SB o pseudonimie „Lek”. Z artykułu wynikało, że właśnie dlatego sprzeciwiał się lustracji środowiska naukowców.

 

Dziennikarka dysponowała wieloma dokumentami z IPN. Polskie sądy uznały jednak, iż autorka tekstów o przeszłości naukowca zniesławiła Ceynowę. I tu ostatnie słowo będzie miał Trybunał w Strasburgu. A polskie sądy nie mogą ignorować jego orzeczeń.

 

Na razie Grzegorzowi Braunowi przyznano łącznie 11 tysięcy euro zadośćuczynienia plus zwrot kosztów prawnych poniesionych podczas postępowania (kolejne trzy tysiące euro). Zapłaci za to polski rząd.

 

Ewa Łosińska

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl