„Zwalniają, znaczy się będą zatrudniać” – mawiał Lejzorek Rojtszwanc, bohater kultowej niegdyś powieści Ilji Erenburga, rozgrywającej się w czasach NEP w sowieckiej Rosji. W 2012 roku w Polsce sprawdza się jedynie pierwsza część tego znanego powiedzenia. Redakcje pustoszeją i mało kto wierzy, że jeszcze „będą zatrudniać”.

 

O losach zwalnianych dziennikarzy pisze w tym numerze Błażej Torański. Nie ma w dzisiejszych realiach bezpiecznej posady, gazety pozbywają się najwybitniejszych piór, telewizje rezygnują ze swoich gwiazd. Tą samą pocztą można dostać informację o zdobyciu prestiżowej nagrody oraz propozycję „nie do odrzucenia” obniżenia wynagrodzenia od własnego pracodawcy. Ale mało kto już wierzy w obietnice, że zmiana warunków pracy, to tylko wariant przeczekania na lepsze czasy. Lepiej już było.

Żelaznym punktem każdego rozstania z redakcją jest opowieść o tym, jak inspirująca może być zmiana zajęcia, nowa forma aktywności, nowe wyzwania. Bla, bla, bla. Słabo to pasuje do kogoś kto miał satysfakcję, że robi kawał dobrej, a w dodatku niezbędnej dla prawidłowego funkcjonowania państwa roboty – jak dziennikarze śledczy, bohaterowie tekstu Wiktora Świetlika.  Oni rzeczywiście sobie poradzą, bulwersujące jest raczej to, że bez owoców ich pracy obniża się poziom bezpieczeństwa wszystkich obywateli. Także tych, na co dzień nie czytających gazet, o czym przekonaliśmy się przy okazji afery Amber Gold.

Czasy nadchodzą trudne, znaczy, ludzie będą czytać – można sparafrazować cytat z Erenburga. Głód ciekawych historii jest zjawiskiem naturalnym, a w momentach przełomowych, nabiera cech wilczych, o czym wie każdy, kto kiedyś wydawał gazetę. Dlatego zamykanie redakcji, zwijanie medialnego dywanu wcale nie musi oznaczać końca naszej misji. Przekonuje o tym gość specjalny tego wydania „Forum Dziennikarzy”, Miguel Buckenmeyer, światowy autorytet w dziedzinie grafiki prasowej. Jego tekst może natchnąć optymizmem, pokazuje bowiem liczne przykłady udanej transformacji ze świata atomów w rzeczywistość bitów. „Nawet, jeśli jesteś obecny od lat na rynku, myśl tak, jakbyś zaczynał od zera” - radzi Buckenmeyer. I w tym punkcie w jakimś sensie spotykamy się wszyscy. 

To dobry moment by przemyśleć, co dziś jest istotą tego zawodu. Kim jest dziennikarz AD 2012? Co go odróżnia od blogera, czy aktywnego użytkownika fejsbuka? Andrzej Stawiarski nie poprzestaje na definicji, proponuje konkretne kryteria według których można się odnaleźć i policzyć. Można przeczytać także, co na ten temat sądzą medioznawczy i praktycy w zawodzie. Skoro zaczynamy od zera, sprawa naszej tożsamości i naszych właściwości jest kluczowa. Warta dyskusji, którą niniejszym otwieramy.

 

Piotr Legutko

 

NAJNOWSZY NUMER WKRÓTCE W SPRZEDAŻY!

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl