Czy wolność słowa jest wartością bezwzględną? Nie. Medialny spór o taśmy WPROST i spektakl „Golgota Picnic” świadczy o tym, że wolność traktowana jest instrumentalnie: jest dla tych, którzy myślą tak jak my, ale nie dla tych, którzy myślą odmiennie.
Podsłuchy opublikowane przez WPROST powinny być – grzmią jedni – zakazane. Ci sami ludzie piętnują wszystkich, którzy protestują przeciwko spektaklowi i żądają zakazu publicznego odczytywania treści sztuki Rodriga Garcii. Z kolei zwolennicy publikacji WPROST piętnują tych, którzy chcą zobaczyć lub przeczytać „Golgotę Picnic”. Mniejszością pozostają zwolennicy wolności słowa, niezależnie od tego, czyje racje ono reprezentuje. Należę do tej mniejszości.
W sprawie publikacji WPROST wylano już przysłowiowe morze atramentu. Powtórzę jeden argument: ludzie mają prawo wiedzieć, kto i jak nimi rządzi. Aby dokonywać prawidłowych wyborów w sferze politycznej, o swoich „wybrańcach” powinniśmy wiedzieć jak najwięcej. Wszystko, co służy temu celowi (a wolność słowa na pewno) służy prawdzie i demokracji. Publikacja nie obraża polityków, obrażać może odbiorców i zarazem wyborców, ale ci, mimo iż mogą czuć się obrażeni, nie obrażają się na sam fakt publikacji. Symboliczną (a jednocześnie fizyczną) próbą zakazu publikacji i ograniczenia wolności słowa było starcie w redakcji WPROST funkcjonariuszy ABW z dziennikarzami. Na szczęście, próbą nieudaną.
Inaczej ma się sprawa ze spektaklem „Golgota Picnic”. Wolność wypowiedzi artystycznej pozostaje tu w sprzeczności z ustanowioną w Ewangeliach prawdą o życiu i śmierci Chrystusa. Odstępstwo od tej prawdy jej zwolennicy uznają za bluźnierstwo i protestują przeciwko niemu. I w tym akcie przyznaję im rację: mają prawo protestować, mają wszelkie moralne uprawnienia, by dawać wyraz swojemu oburzeniu! Ale nie mogą wymagać, żeby WSZYSCY podzielali ich oburzenie. I nie mają prawa zakazywać innym, którzy chcą sobie wyrobić zdanie na temat spektaklu, jego obejrzenia. Szczególnie, że sami spektaklu nie widzieli! Każdy człowiek sam za siebie decyduje o tym, jak korzysta z danej mu wolnej woli. Osobiście nie odpowiada mi wizja Chrystusa przedstawiona przez Rodriga Garcię, ale tak samo nie zgadzam się na akty fizycznej przemocy wobec osób, które chciały obejrzeć spektakl lub zapoznać się z tekstem sztuki „Golgota Picnic”.
Dla mnie w obu analizowanych przypadkach istnieje jedna i ta sama wolność, nawet jeśli nie podzielam treści samego przekazu. Dla większości mediów jednak wolność słowa ma charakter selektywny i instrumentalny: jeśli treść wypowiedzi jest zgodna z ich przekonaniami, to jest miejsce dla wolności słowa, jeśli nie, to wolność słowa trzeba ograniczyć. Filozofia podwójnej prawdy ma się dobrze.
Marek Palczewski
3 lipca 2014
ps. Ten felieton nawiązuje do:
http://sdp.pl/felietony/9969,co-ma-piernik-do-pikniku-czyli-polemika-z-kulawa-analogia,1404289870
http://sdp.pl/felietony/9921,koniec-piesni-komentarz-marka-palczewskiego-,1403203027
http://sdp.pl/felietony/9953,piec-mitow-w-sprawie-podsluchow-felieton-marka-palczewskiego,1403850551
