Środowisko dziennikarskie, z grubsza rzecz biorąc, podzielone jest na dwie części, tak jak przepołowione jest polskie społeczeństwo. I oto nagle, w tym tygodniu,  na naszych oczach stał się prawdziwy cud. „Polska dziennikarska”, ponad wszystkimi podziałami, w tym tymi najbardziej konfliktogennymi , czyli politycznymi i światopoglądowymi, krzyknęła na cały kraj jednym głosem: -  Protestujemy przeciwko takiemu działaniu państwa, jakie ma miejsce wobec tygodnika „Wprost”. Ton tego wspólnego oporu dziennikarzy był zdecydowany i jednoznaczny.  Zawieszamy oceny redaktora naczelnego tygodnika jak i działalności pisma w dłuższym wymiarze czasowym. Sprawa dotyczy czego innego. Zamachu restrykcyjnych organów państwa, prokuratury i policji politycznej na wolność mediów, które są niezbędnym, a często jedynym skutecznym i bezkompromisowym narzędziem kontroli władzy. 

Co niezwykle istotne, większość protestów dziennikarzy była spontaniczna zarówno jeśli chodzi o reakcje indywidualne, jak i całych redakcji oraz dziennikarskich organizacji. Być może dzięki tej natychmiastowej reakcji wielu dziennikarzy z mediów warszawskich, którzy po otrzymaniu sygnału o najeździe na redakcję prokuratorów i funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, zjawili się na miejscu „operacji” zdobycia nagrań przez oficerów służb, udało się nie dopuścić do nasilenia działań wysłanników władzy i przeprowadzenia w redakcji rewizji. Opinie formułowane publicznie przez dziennikarzy, apelowały do solidarnej obrony tygodnika „Wprost” przed zmuszaniem jego naczelnego do oddania nagrań prokuraturze. Akcja przeprowadzona w piśmie jest niezwykle groźna dla demokracji – podkreślano.  Nie można pozostać obojętnym, kiedy w sposób całkowicie otwarty władza używa tajnych służb przeciwko mediom – pisali autorzy jednego z apeli, który ściągnął na listę sygnatariuszy dziennikarzy z całej Polski o ogromnie zróżnicowanych poglądach.  

Oświadczenie protestujące przeciwko wkroczeniu funkcjonariuszy ABW - a potem i policji - wydał Zarząd Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, zareagowała jego niezwykle ważna agenda, jakim jest Centrum Monitoringu Wolności Prasy. W osobnym oświadczeniu Centrum zażądało zbadania, czy nie nastąpiło złamanie prawa przez funkcjonariuszy służb państwa.  

Nie można nie docenić głosu Towarzystwa Dziennikarskiego, reprezentującego środowisko nazywane mainstreamowym, którego przewodniczącym jest Seweryn Blumsztajn. Przy wszystkich różnicach, dzielących tę grupę lewicowych dziennikarzy od środowiska centrowo-liberalnego, trzeba przyznać, że pod wieloma tezami oświadczenia Towarzystwa, może podpisać się każdy człowiek mediów. To dobitny wyraz tego, że kiedy następuje zagrożenie naruszenia fundamentów naszego zawodu,  możemy liczyć na jednolity front wszystkich mediów w ich obronie. 

Myślałem, że to już nie możliwe.  A tu jeszcze w sukurs przyszła nam Naczelna Rada Adwokacka. No i dobrze, bo to też zawód zaufania publicznego. I tajemnica zawodowa również jest jego opoką.        

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl