Tydzień minął mediom na roztrząsaniu dwóch spraw: Marysi z Gorzowa i pogrzebu gen. Jaruzelskiego.

W pierwszym przypadku doszło do poważnej różnicy zdań czy 17-letnia licealistka Maria Sokołowska za zapytanie premiera „dlaczego jest zdrajca Polski?” powinna dostać Virtuti Militari, czy raczej powinna dostać „po pysku”. Tego pierwszego chciałaby część prawicy, a tego drugiego ursynowska radna PO Elżbieta Igras co wyraziła wpisem na Twitterze. Na szczęście w obu przypadkach skończyło się na niczym. Niemniej swoim wpisem na TT radna Igras doigrała się wielu, nazwijmy to, mało pozytywnych komentarzy.

Pani radna popisała się finezją buldożera, a dodatkowego smaczku dodaje fakt, że jest członkiem ursynowskiej Komisji Edukacji, Kultury, Sportu i Promocji. No i wszystko to w owym tłicie jest. Jest i zapowiedź edukowania na temat tego co nie przystoi 17-latce. Jest kultura wypowiedzi publicznej osoby publicznej. Jest też zapowiedź wysiłku fizycznego (bo przecież nie intelektualnego), no i jest „promocja”, bo choć hejtów było bez liku to co po nazwisku, to po nazwisku. No właśnie.

W czasach gdy ciągle obowiązuje tzw. prawo prasowe z lat 80., a wraz z nim obowiązek autoryzowania wywiadów z politykami media społecznościowe są dla nas (dziennikarzy i obywateli) prawdziwym darem niebios. Można bowiem podejrzewać, że gdyby Elżbieta Igras swój występ dostała do autoryzacji, to może by się ze swoich słów wycofała i jakiś journalista oraz jego czytelnicy mieliby figę z makiem, a tak mamy „przysmak dnia pani radnej” i to z dostawą do domowego komputera. Wprawdzie palców nie ma co lizać, ale wiemy z pierwszej ręki co radna jest w stanie wypichcić. Miejmy nadzieję, że jeszcze przed jesiennymi wyborami będzie się to wyborcom nieprzyjemnie odbijać.

W kwestii gen. Jaruzelskiego przedmiotem oburzenia był m.in. fakt, że żaden z jego procesów nie został doprowadzony do końca. Oczywiście oburzenie to podzielam, ale przewrotnie zauważę, że może to w pewnym sensie dobrze, bo gdyby doszło do wyroków to nasze zdziwienie mogłoby być większe od oburzenia. Mijający tydzień przyniósł całkiem dobry przykład w tej materii.

Półtora roku temu „Kurier Słupecki” opisał jak to wicemarszałek Sejmu Eugeniusz Grzeszczak zamówił w firmie należącej do jego syna ulotki, plakaty, bannery i wyborcze cukierki za 120 tys. zł zebrane wśród członków PSL. Wicemarszałek się oburzył, co zaowocowało dwoma procesami. Karnym i cywilnym. Oba się już (!) zakończyły prawomocnymi wyrokami. I tu niespodzianka. W sprawie karnej sąd uznał, że dziennikarze napisali prawdę, a w sprawie cywilnej sąd uznał, że napisali nieprawdę. Iście salomonowe wyjście. Każdy może sobie wybrać co chce poza skazanymi, choć i oni mają jeszcze wybór między podporządkowaniem się sądowej decyzji, a udaniem się do Trybunału w Strasburgu.

Wirtualnemedia.pl gdzie znalazłem opis kłopotów „Kuriera Słupeckiego” niestety nie podały informacji w oparciu o który paragraf zapadł wyrok. Podejrzewam jednak, że chodzi o słynny 212, pozwalający politykom procesować się z dziennikarzami zarówno w trybie karnym jak i cywilny. Dziennikarze, wydawcy, a także Helsińska Fundacja Praw Człowieka od dawna domagają się usunięcia owego przepisu, ale politycy jakoś nie widzą takiej potrzeby. No pewnie! Taki fajny paragraf pozwalający procesować się dwa razy w tej samej sprawie, zwiększać dwukrotnie swoje szanse w starciu z mediami, a nawet w wypadku przegranej pozwalający dwukrotnie robić kłopot znienawidzonym pismakom.

Na koniec jeszcze kilak zdań o innym moim ulubionym paragrafie czyli art. 196 Kk o obrazie uczuć religijnych. Otóż w Elblągu zamknięto przed czasem wystawę, na której dwie młode artystki plastycznych sztuk bardzo wyzwolony - prywatnie, a teraz już i publicznie lesbijki – pokazały zdjęcia i film jak podróżują po Polsce czasem przytulając się i całując. Film jak film. Artystycznie nuda ze zwietrzałą bryndzą,. Niemniej wystawę zamknięto, bo obraził on uczucia publiczności (w tym jak zwykle i tych, którzy wystawy nie widzieli). Przyjmuję do wiadomości, że dla kogoś homoseksualizm to grzech straszny i obraza, ale w tym wypadku uczucia religijne miał obrazić fakt, że kobiety w filmie występują… w sukniach ślubnych i to bynajmniej nie na tle ołtarza!

Nie ma już nadziei, że art. 196 zniknie z kodeksu, ale ciągle mam nadzieję, że niczym radna Igras, skompromituje się do spodu. Niestety w sprawie 212 nie mam nawet takiej nadziei. Na co jak na co, ale na kompromitacje i poczucie wstydu nasi politycy są impregnowani w sposób prawie doskonały.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl