„Dziennikarz na Twitterze ma przewagę i informacje z pierwszej ręki” zapewniły mnie wirtualnemedia.pl piórami zaproszonych ekspertów czyli Tomasza Gackowskiego, Agnieszki Gozdyry i Eryka Mistewicza. W sobotni wieczór zrobiłem sobie drinka, zapaliłem papierosa i postanowiłem sprawdzić ile w tym prawdy będąc uprzedzonym przez tychże ekspertów, że „korzystanie z mediów społecznościowych to nie tylko określona aktywność, to swoista mentalność, stan ducha”.

Większość tzw. obserwowanych przez mnie to media i dziennikarze. Do tego kilkunastu polityków i ludzi różnych zawodów dobranych dość losowo, ale ze staraniem by reprezentowali różne poglądy polityczne.

No i rzeczywiście zaraz po zalogowaniu się uzyskałem „przewagę” nad sobą samym przed zalogowaniem. Bez Twittera nigdy nie wpadł bym na pomysł, że na dwa tygodnie przed eurowyborami i na dzień przed pseudo referendum na wschodzie Ukrainy najważniejszą wiadomością okaże się… konkurs Eurowizji. Mało tego. Ów fakt większość aktywnych obserwowanych wprowadzał w „swoisty stan ducha”. Coś pomiędzy podnieceniem, obrzydzeniem i ekscytacją, a niektórych we wszystkie te stany równocześnie.

Co mnie tak w tym zdziwiło? Mianowicie to, że za mojej pamięci (pierwszy raz widziałem Eurowizje przynajmniej 40 lat temu) festiwal zawsze był prezentacją piosenki nijakiej, jeśli nie kiczowatej nawet. Jedynie raz zdołał kogoś wypromować i był to szwedzki zespół ABBA, czyli nawet jak na muzykę rozrywkowa coś z nie najwyższej półki.

Jeszcze przed rozpoczęciem finałowego koncertu jego były uczestnik Michał Wiśniewski na antenie TVP Info stwierdził, że „czasy, kiedy walka o Grand Prix Eurovision de la Chanson oznaczała wyjście i zaśpiewanie piosenki, już dawno minęły. Teraz Eurowizja jest (…) mistrzostwami Europy w piosence”. Nieprawda. Gdyby diagnoza była celna to znaczy, że jednak dalej chodziłoby o piosenkę, ale piosenka stała się już zupełnie nieważna.

Przed finałem Witalij Kliczko wezwał, by w imię solidarności z Ukrainą głosować na jej piosenkarkę, a w trakcie finału Euromajdan na Twitterze wzywał: „Przyjaciele głosujcie na Polskę”. Motywacja polityczna tych deklaracji dla wszystkich jest chyba oczywista. Tymi samymi pobudkami kierowali się widzowie (i informujące o tym media), którzy wygwizdali awans Rosjanek do finału. Jednak polską uwagę przyciągał nie tylko fakt uczestnictwa w finale Ukrainy i Rosji. Dla wielu znacznie bardziej ekscytujący był pojedynek słowianki/Polki z obfitym biustem (czyli normalności/moralności) z austriackim facetem udającym kobietę z brodą (czyli nienormalnością/niemoralności).

Czy ktoś jeszcze spodziewa się, że obserwowani przeze mnie dziennikarze zachowali spokój? Oczywiście, że nie, wszak Twitter to „określona aktywność, swoista mentalność i stan ducha”, który udziela się także dziennikarzom, choć wydawałoby się, że powinni zachować nieco więcej od innych dystansu i obiektywizmu. „Jak Rosja wyjdzie buczcie przed telewizorami” (!) nawoływał Kapitan Pstrąg retwittowany przez Samuela Perierię. I już po chwili można było zobaczyć (szkoda, że nie usłyszeć): „Buuu”, „Buuuu Buuuu”, a nawet „Buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu”.

Nie brakło także emocji (zwłaszcza męskich) podczas występów Cleo i Conchity Wurst. „Pamiętam z dziecięcych lat tę metodę robienia masła :)” wmieszał się z żołnierską swadą w dziennikarski chór gen. Stanisław Koziej. „Cycki robiące pranie i ubijające masło - polski wkład w Eurowizję” komentował Stanisław Janecki. (Trochę mnie zdziwiło z jaką łatwością i częstotliwością słowo „cycki” przechodzi przez konserwatywne klawiatury) „Jeśli polskie masło przegra z niemiecką kiełbasą, nie idę na eurowybory” deklarował Przemek Barankiewicz. (Ciekawe czy dotrzyma słowa?) Nie brakło też uszczypliwości ze strony pań. „Dziadostwo… Wurst nie zmienił kiecki na finał” tłitnęła Marzena Paczuska. „A ja myślałam, że kobieta z broda to tylko w cyrku…” niepoprawnie politycznie zaćwierkała była dziennikarka i była polityczka SLD retłitowana przez Agnieszkę Romaszewską.

Emocje rosły aż do utraty tożsamości. „Trzymamy kciuki” pisała konserwatywna Polska Razem załączając zdjęcie głębokiego słowiańskiego dekoltu. „Czytam sobie TT i widzę, że lewica, prawica, monarchiści, radykałowie... wszyscy paczą na #Eurovision2014 O, wot, kultura. PS. Ja też :)” przyznawał się do słabości Azrael. Twitterowiczów ogarnęło absolutne szaleństwo. „Oczywiście Polacy z Niemiec, W. Brytanii, Irlandii i kosmosu (gdzie jest pan Hermaszewski? Wciąż lata?!) powinni głosować na Cleo”. Nawoływał Zbigniew Hołdys. Co ciekawe do propagowania tego podstępnego chwytu omijającego regulamin namawiał też prezenter TVP1, a sekundowała mu liczna brać dziennikarska na Twitterze.

O jakiż upadły był „stan ducha” gdy się okazało, że mężczyzna udający kobietę z brodą pokonał jednak Słowiankę udającą robienie prania. „Nasza polityka zagraniczna legła w gruzach” – notował Wojtek Szacki. „Gorzej, że cycki też” konstatowała Paczuska. „Litwa Polsce 0 punktów... nasze samoloty chronią ich przestrzeń powietrzną?” podważał wiarygodność NATO Barankiewicz. Sekundował mu Premier Tux: „Wlk. Bryt ,Irlandia, Izrael, Litwa 0 punktów. Warto odnotować.” „Dziewczyny! Nie idźcie ta drogą” komentował zwycięstwo Conchity Krzysztof Siewczyński, a rozgorączkowana Mariola Serafin deklarowała: „Chyba stanę się zwolenniczką pokazywania damskiej nagości. Niech się utrwala stereotyp damskich kształtów bez brody, nim się w tym pogrążymy”. Ostrzejszych uwag na temat walorów zwycięzcy nie będę przytaczał.

Co jednak w całym tym rozhuśtaniu emocjonalnym wydało mi się najciekawsze? Mianowicie to, że po ogłoszeniu wyników dziennikarska brać raczej gremialnie skrytykowała Polonię za brak aktywności w głosowaniu (zupełnie jakby to była miara patriotyzmu), a później ze zdziwieniem odkryła, że w kilku krajach Cleo jednak zdobyła najwięcej głosów esemesowych, ale przegrała decyzją jurorów. Po raz kolejny okazało się, że nasza skłonność do jak najszybszego skomentowania jakiegoś faktu nie idzie w parze z namysłem i znajomością realiów.

Facebooki, Twittery, bajery, a dalej okazuje się, że pośpiech jest dobry jedynie przy łapaniu pcheł.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl