We wtorek TVN w sztandarowym programie informacyjnym „Fakty” podała informację o wpisie Antoniego Macierewicza na Twitterze. Tweet „Niech pan się przestanie ośmieszać” miał dotyczyć popisów wokalnych premiera Tuska, śpiewającego „Hey Jude” z okazji 10-lecia Polski w Unii Europejskiej. Szkopuł w tym, że Antoni Macierewicz nie ma swojego konta na Twitterze, a te istniejące są fałszywkami, tak zwanymi „fejkami”. Dziennikarze TVN powinni o tym wiedzieć, ale twierdzą, że nie wiedzieli!? A gdzie weryfikacja źródeł w stacji, która głosi „Cała prawda, całą dobę”?

Stacja przeprosiła telewidzów na Facebooku za tę pomyłkę https://twitter.com/FaktyTVN i ją poprawiła na stronie z archiwalnymi wydaniami, ale zabrakło odwagi, żeby przeprosić w swoim głównym programie informacyjnym, czyli tam, gdzie błąd wystąpił. Nikt nie lubi się chwalić swoimi wpadkami, ale, niestety, ta była znacząca. Krzysztof Skórzyński, który czytał na antenie rzekomy wpis Macierewicza bronił autora newsa, Macieja Mazura, twierdząc że wina była nieumyślna, a on sam (czyli Skórzyński) czytał tę informację bez świadomości. Na Twitterze Skórzyński w swojej obronie napisał „>>naczytywacz<< zazwyczaj nawet nie wie co naczytuje” https://twitter.com/skorzynski

TVN poprawiła materiał, usuwając omówienie „wpisu” polityka, ale pozostawiła obraz, na którym nadal widnieje rzekomy tweet Macierewicza http://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/zagadka-spiewajacego-premiera-tuska-rozwiazana,420915.html

Jak wygląda więc weryfikacja faktów w „Faktach”, gdzie dwóch znanych i doświadczonych dziennikarzy nie rozpoznaje fałszywego konta Macierewicza. A kont Macierewicza na Twitterze jest co najmniej kilka. Są to na przykład @A_MACIEREWICZ; @Macierewicz; @AMacierewicz. Jest też kilka innych jawnie prześmiewczych, ale czy Antoni Macierewicz ma prawdziwe konto łatwo sprawdzić: można zadzwonić do niego, osobiście go spytać, można poszukać informacji w Internecie. Już wcześniej zweryfikowali to inni dziennikarze, kiedy na konto Macierewicza dał się nabrać Radosław Sikorski. Gdzie podziała się więc dziennikarska czujność?

Przypomnę, że tak zwane „fejki” czyli fałszywe konta na Twitterze to chleb powszedni, dlatego należy korzystać z Twittera z dużą ostrożnością (badacze mówią, że co dziesiąte konto jest fałszywe http://www.nbcnews.com/tech/internet/1-10-twitter-accounts-fake-say-researchers-f2D11655362.) I tak na przykład, 11 listopada 2013 roku na Twitterze pojawiły się wpisy jednego z liderów Ruchu Narodowego Artura Zawiszy. Autor jakoby miał chwalić osoby usiłujące podpalić ogrodzenie ambasady Federacji Rosyjskiej - „Bóg, honor, ojczyzna! Marszałek byłby z was dumny”, a następnego dnia: „Kiedyś nadejdzie czas prawdziwych patriotów”. Okazało się, że cytowane konto @ZrturZawisza1 jest „fejkiem”. Podobnie jak konto @KomorowskiPL, które jest obserwowane przez ponad 10 tysięcy osób, podczas gdy prawdziwy profil, oficjalny (@prezydentpl), ma tylko o 1 tys. więcej. Nie ma swojego konta Jarosław Kaczyński, a mimo to fałszywe @kaczynski_pis z 3 wpisami ma ponad 10,5 tysiąca obserwatorów. Fałszywe konto @A_MACIEREWICZ obserwowało do wczoraj 1 259 osób.

Opisane wyżej przypadki wskazują, że dziennikarze powinni być ostrożni, cytując źródła informacji, oraz – co wydaje się dziennikarskim obowiązkiem – powinni potwierdzać ich autentyczność. Na Twitterze podano kiedyś fałszywą wiadomość o zamachu na Baracka Obamę (rzekomo podała ją stacja FOX News – było to dziełem hakerów). Trzeba było 13 godzin, by tego „newsa” zdementować http://www.youtube.com/watch?v=-IZMPH0fwRY


 

Twitter, jak widać, nie jest źródłem doskonałym. Wręcz przeciwnie, jest źródłem mało doskonałym, i informacje stamtąd powinny być potwierdzane w innym źródle, nawet jeśli komuś się wydaje, że wpis należy do Donalda Tuska czy Radosława Sikorskiego. Ostrożności nigdy dosyć. Ale właśnie, jest pewne ale. Pozwolę sobie zacytować fragmenty swojego artykułu naukowego (ukaże się wkrótce w piśmie „Dziennikarstwo i Media”), w którym analizowałem wpisy na Twitterze:

„Użytkownicy Twittera nie sprawdzają, czy informacja jest prawdziwa czy nie, a na Twitterze, jako medium w sensie technologicznym i nie-medium w sensie organizacyjnym (nie ma tu żadnej redakcji, redaktora naczelnego, zespołu, itp.), pojawiają się informacje niezweryfikowane. Ewentualnej weryfikacji najczęściej dokonuje się post factum, kiedy dotarła już ona do szerokiego grona odbiorców, stała się głośna czy sensacyjna i poddana w wątpliwość. Zdarzyło się tak np. wówczas, gdy stacja Fox News musiała dementować informację o zamachu na Baracka Obamę, lub kiedy politycy PiS ogłosili, że Jarosław Kaczyński nie posiada konta na Twitterze. Jest oczywiste, że na Twitterze mogą być publikowane newsy prawdziwe, pół-prawdziwe lub całkowicie wyssane z palca. Wiarygodność Twittera jako źródła informacji jest niepewna, dlatego też dziennikarze korzystający z niego powinni potwierdzać ich prawdziwość. Czasem jednak pokusa szybkiej publikacji twitterowego newsa w tradycyjnych mediach jest silniejsza niż zdrowy rozsądek i czysto profesjonalne procedury”.

I tu - jak mi się zdaje – pies jest pogrzebany. Spodziewajmy się więc, że im częściej będziemy korzystać z Twittera w tak nieodpowiedzialny sposób, tym więcej zaliczymy wpadek. Rzecz nie w tym, żeby to źródło całkiem odrzucić, ale żeby pamiętać o starej dobrej szkole dziennikarskiej, która wymagała, by informacje potwierdzać przynajmniej w dwóch niezależnych źródłach. No ale, bądźmy szczerzy, kogo to dziś obchodzi? W warunkach kiedy trzeba prześcignąć konkurencję, złapać widza i kliki internautów…

Cała prawda, całą dobę – to hasło dobre w teorii, w praktyce staromodne i odstawione dziś do lamusa.


 

Marek Palczewski

24 kwietnia 2014

Ps. Żeby jednak nie było, że tylko w TVN coś się dzieje! W TVP będzie jednak outsourcing i więcej niż 400 pracowników twórczych straci telewizyjne etaty. Gdzie się „zakotwiczy” praca redakcyjna w firmie pozbawionej redakcji? W łódzkim oddziale na etacie pozostanie ponoć tylko 4 dziennikarzy…Kiedyś było prawie 100, łza się w oku kręci… Ale może łódzka TV jakoś sobie poradzi, bo już wyemitowała w serwisie informacyjnym rozmowę z prezydent miasta na tle baneru reklamowego znanej firmy piwowarskiej. Przypadek czy znak czasu?


 


 


 


 


 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl