No i udało się. Już przy drugim podejściu (czyli po drugim przetargu) publicznej telewizji udało się sprzedać ponad 400 pracowników. Wiem, „sprzedaż pracowników” to moje hard określenie tej operacji. Zarząd TVP woli posługiwać się słowem outsourcing. Nie zależy mi na sporze, więc proponuje spotkać się gdzieś po środku tam gdzie leży słowo leasing. To określenie na pewno będzie najwłaściwsze, bo przecież przetarg na pracowników telewizji wygrała firma… Leasing Team.
W odpowiedzi na sukces telewizyjnego zarządu telewizyjne związki zawodowe sprowadziły do firmy kontrolerów Najwyższej Izby Kontroli. Czekam zaciekawiony na wynik ich pracy, a w szczególności na stwierdzenie czy leasing pracowników nie narusza międzynarodowych zakazów handlu żywym towarem. Ups! Chciałem powiedzieć zasobami ludzkimi. Tak to brzmi w języku menagerów. Mam też nadzieje, że NIK pozwoli mi zrozumieć kto komu właściwie będzie leasingował obecnych pracowników TVP, którzy już za chwilę staną się pracownikami Leasing Team po to, by dalej pracować dla TVP.
Żyłkę do interesów mam słabą, ale na moje dziennikarskie oko, jeżeli operacja opłaca się sprzedającemu czyli TVP oraz kupującemu czyli Leasing Team, to musi się nie opłacać przedmiotowi tej wymiany handlowej czyli dziennikarzom, ale co tam. Nie ma dziennikarzy niezastąpionych. Szczególnie w telewizji.
Zresztą zasoby ludzkie to nie jedyne co TVP sprzedaje. Pod młotek idą też nieruchomości. Na sprzedaż wystawiony będzie m.in. budynek przy pl. Powstańców Warszawy gdzie mają siedzibę redakcje programów informacyjnych. To słuszny krok, bo po co budynek dla redakcji, których nie będzie, a wirtualnemedia.pl właśnie doniosły, że wyleasingowane zostaną prawie całe redakcje „Panoramy” i „Teleexpresu”. I tu pierwsza zabawna niespodzianka, jakby to co do tej pory wyglądało dla kogoś na rzecz poważną.
Otóż po sprzedaży budynku przy Powstańców TVP postawi nowy budynek przy Woronicza, a będzie on wzniesiony specjalnie dla… redakcji programów informacyjnych czyli tych co to ich nie będzie, tzn. będą, ale wyleasingowane Leasing Team, ale Team wyleasinguje je TVP.
Mam nadzieję, że w zasobach słynnego systemu ROPAT (System Rejestracji i Oceny Propozycji Audycji Telewizyjnych) znajduje się już projekt nowego serialu typu scripted docu pod roboczym tytułem „Wyleasingowana Isaura”. Oto krótki opis fabuły.
Niedoszła absolwentka zbankrutowanej prowincjonalnej Wyższej Szkoły Dziennikarstwa i Kosmetologii przyjeżdża do nie znanej jej Warszawy w poszukiwaniu lepszego losu. Na Centralnym naiwna dziewczyna wpada w ręce handlarzy żywym towarem oferującym jej zatrudnienie w publicznej telewizji. Niczego nie świadoma prowincjuszka podejmuje prace nie zdając sobie sprawy, że tak na prawdę nie jest pracownikiem telewizji lecz jednym z wielu zasobów ludzkich firmy leasingowej. Ma jednak dziennikarski talent i niechcący robiąc reportaż śledczy na temat podobnych do niej dziewcząt wpada na trop całej afery. Oczywiście zostaje wyrzucona na bruk i załamana pragnie już tylko opuścić niewdzięczne miasto. Nic nie wie o tym, ze jej przyjaciółka publikuje reportaż na You Tube i już w weekend otwarcia filmik ma 12 mln kliknięć. Teraz będzie najlepsze.
Gdy Isaura stoi już na peronie z nogą na stopniu pociągu do miejscowości Beznadzieje Wielkie z głośników rozlega się komunikat wzywający ją do pozostania, a ruchomymi schodami zjeżdża do niej prezes publicznej telewizji z naręczem czerwonych róż i propozycją odkupienia praw do jej reportażu za gigantyczne pieniądze.
The End i Happy End, too.
Uff.
