- Nie pojechałbyś ze mną w dwa motocykle dookoła świata?
- Ale ja nie jeżdżę na motocyklu. Nie mam prawa jazdy.
- Ja też nie jeżdżę i też nie mam prawa jazdy. Zrobi się, jakoś się nauczymy.
Ten dialog z książki reporterskiej Tomasza Gorazdowskiego „126 dni na >>kanapie<<. Motocyklem dookoła świata” przypomina rozmowę z „Ziemi Obiecanej”. Ta sama chciwość świata, ten sam brak narzędzi, ale zrobi się. I ruszyli!
Dla wielu dziennikarzy książka to ziemia obiecana. Piszą: Rafał Ziemkiewicz, Bronisław Wildstein, Krzysztof Varga, Piotr Zychowicz, Wojciech Jagielski, Tomasz Gorazdowski, Marek Wałkuski, Piotr Kraśko, Krystyna Kurczab-Redlich, Lidia Ostałowska, i wielu innych, a przygotowują się kolejni. Książka staje się znakiem rozpoznawczym dobrego, solidnego i wszechstronnego dziennikarstwa.
Zastanawiam się, dlaczego dziennikarze uciekają się do tej dłuższej, bardziej żmudnej i pracochłonnej formy? Myślę, że z kilku powodów. Po pierwsze, nie ma dla nich miejsca w prasie, a internet jest zbyt pobieżnym medium i wciąż traktowanym jako mniej poważne. Książka nobilituje, stanowi wyzwanie, dokumentuje pracę, podsumowuje wysiłki, puentuje historię. Po drugie, w książce dziennikarz ma większą swobodę niż pod kontrolą redakcyjną. Książka to wyraz wolności, w niej duch reportera może wyrażać się bez skrepowania, a jedynym ograniczeniem jest cierpliwość czytelnika. Po trzecie, książka pozostaje śladem, znaczącym odbiciem naszej twórczości. Jest i będzie w sztywnych okładkach, brana do ręki, zaznaczana we fragmentach. Książka żyje i powraca nowym życiem w kolejnych pokoleniach czytelników. Jest nieśmiertelna w przeciwieństwie do tekstu w gazecie, ulotnej opowieści na blogu w internecie, korespondencji w mejlach. Nie było nas, był las – nie będzie nas, ale książka pozostanie.
Wczoraj rozmawiałem z dziennikarzem, który bez przerwy przesiaduje na Twitterze. To zajęcie dobre dla newsowca, może analityka nowych mediów. Młody reportażysta, który chce iść w ślady Kapuścińskiego musi kiedyś zrobić pierwszy krok w nieznane. Jeśli więc nie masz pieniędzy, i nie wiesz, co ze sobą zrobić, bo właśnie redakcja nie przyjęła twojego tekstu, to weź przykład z Hugo-Badera i rozpocznij tułaczkę po świecie. Odkryjesz wyspę pełną skarbów, a już na pewno innych ludzi i samego siebie. Bo podróż po świecie jest zawsze podróżą do własnego wnętrza.
Marek Palczewski
22 listopada 2012
