Na Facebooku pojawił się fanpage homoseksualnych kibiców Legii Warszawa z tęczowa flagą wpisaną w logo klubu. Część mediów radośnie podchwyciła temat. Pierwsza podobno doniosła o tym Superstacja. Za nią poszło Polskieradio.pl, Polskatimes.pl. itd. Gazeta.pl przeprowadziła nawet na Skype wywiad z twórcą strony. Po kilkunastu godzinach okazało się, że fanpage to żart, a prawdziwe są jedynie wpisy heteroseksualnych funów Legii o przewidywalnej treści: „wyp….ć z tym!”.

Tymczasem Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich wybrało „Najlepszą fotografię patriotyczną roku 2013”. Zdjęcie Mariusza Wziontka przedstawia młodego człowieka z wysoko podniesioną biało-czerwoną flagą na tle płonącej Tęczy na pl. Zbawiciela. Zrobiono je oczywiście 11 listopada. Nagrodą była Polska Szabla Ułańska. Doprawdy trzeba mieć „ułańską fantazję”, by akt wandalizmu podnieść do godności patriotycznego czynu, niestety tym razem nie okazało się, że informacja o nagrodzie jest tylko żartem. Mamy więc raczej do czynienia z przykładem oglądania czegoś bez zrozumienia.

A teraz inny przykład. Przykład pisania bez zrozumienia. Przebojem rynku księgarskiego stały się „Resortowe dzieci. Media”. Książka była reklamowana jako coś w rodzaju encyklopedii osób pracujących w mediach, a mających „korzenie sięgające starego systemu” czyli związki własne, rodziców lub dziadków z KPP, UB, SB czy też PZPR. Jednak owa publikacja jest raczej encyklopedią ocenzurowana przez… samych autorów. Jak przyznała bowiem współautorka dzieła Dorota Kania: „Jest wiele innych osób po prawej stronie, konserwatywnych dziennikarzy, którzy mieli dziadków w KPP, a o nich nie napisaliśmy - przyznała Kania. - Kryterium, jakie przyjęliśmy, było bardzo proste i jasne. Było nim zachowanie dziennikarzy w III RP i ich stosunek do najważniejszych spraw: lustracji, dekomunizacji, likwidacji WSI oraz do katastrofy smoleńskiej”.

Ten ciekawy fragment wywiadu Roberta Mazurka z Kanią dostrzegło wielu, ale ja najbardziej cenię sobie jedno krótkie zdanie z przekonaniem wypowiedziane przez lustratorkę: „My nie zajmowaliśmy się grzebaniem w życiorysach...”! Chyba nie przeczytam „Resortowych dzieci”, bo nie chce mi się czytać ksiązki napisanej przez osobę, która nie rozumie co napisała.

Jednak prawdziwym trefnisiem tygodnia okazał się minister Bogdan Zdrojewski, który zapowiedział likwidacje abonamentu i wprowadzenie opłaty audiowizualnej. Zapewne dlatego, że taką zamianę minister zapowiada mniej więcej dwa razy w roku, tym razem postanowił rzecz ubarwić i przedstawił pomysł stałego przeznaczania części tej daniny na programy misyjne… w mediach komercyjnych. Niestety ta wiadomość też nie była żartem.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl