Pozornie nic sie nie stało. Prywatny właściciel czasopisma wyrzucił naczelnego. Za naczelnym ujął się zespół i też odszedł. Nowy ekipa powstanie, albo powstanie. Z łapanki!
Czy taka rzecz mogłaby zdarzyc sie w normalnym kraju, w normalnych czasach? Wątpię!
Zarzynanie kury znoszącej złote jajka, a takim było „Uważam Rze" -autorski pomysł Pawła Lisickiego i kolegów - możliwe jest tylko w kraju postbolszewickiem, gdzie wyłącznie odpowiedni, sprawdzeni ludzie dostają na własność media albo kupują na preferencyjnych zasadach, by po jakims czasie zameldować, że „H-23 wykonał zadanie!" Tu nie liczą się kryteria rynkowe czy wizerunkowe. Zysk czy renoma nie mają znaczenia, wobec takiego pojęcia jak władza. Władza nie ma ceny. Można wydawać gazetę słuszną w nakładzie 10 egezemplarzy, której nikt nie czyta, a znajdą się chętni reklamodawcy. I mieć sukces i znakomitą reputację, ale nie pojawi się żadna reklama.
Gdyby pan Hajdarowicz chciał po prostu zarobić, to by dał Lisickiemy wolną rękę i jedynie pytał o wpływy, a gdyby nie mógl sie w żaden sposób dogadać - odsprzedałby tytuł (zespół to proponował), ale przecież nie o to chodziło.
A o co chodziło? - Żeby wszystkie dzienniki wygladały jak „Wyborcza", a tygodniki jak „Newsweek"? Biznesowo to idiotyczne, ale w koncepcji, że społeczeństwo ma otrzymywać jednolity przekaz zgodny z aktualną linia partii i rządu, jak najbardziej logiczne…
Jest jeszcze jedne smutny aspekt sprawy – „Rzepa" i „URze" zagospodarowywały środek polskiej opinii publicznej, adresowne były do tych, ktorzy jeszcze nie ulegli polaryzacji na „lemingi" i „lud smoleński". Może dlatego były tak niebezpieczne dla władzy, zwłaszcza gdy ostatnio coraz śmielej dogrzebywały się prawdy.
Widomo, że dla bolszewików największym zagrożeniem byli zawsze socjaldemokraci…
Sytuacja mogłaby być tragiczna, gdyby udało się zawładnąć całą przestrzenia medialną, ogarniczając dzialalność niedobitków - ks. Rydzka i Tomka Sakiewicza do edycji powielaczowych. Ale jest jeszcze Sieć.
Utalentowani dziennikarze nie muszą już prowdzić ksiegarni czy zajmować sie handlem obwoźnym. A że przy okazji właściele prasy papierowrej zadają sami sobie cios śmiertelny? Ich sprawa, ich pieniądze.
Marcin Wolski
29 listopada 2012
