Historia nie lubi wydawać pośpiesznych wyroków. Ten aforyzm przypomniał mi Jerzy Bukowski, filozof, autor artykułu o Ryszardzie Kuklińskim w pierwszym numerze „W Sieci”.  Broni Kuklińskiego, nazywa go bohaterem, acz pamięta, że współcześni często się mylą. Bo trudno mieć dystans do spraw, które toczą się wokół nas. Dopiero po latach, gdy opadnie „pył bitewny, tych lat gniewnych, czarny pył”, dopiero wtedy, na zimno, bez emocji, historycy wydają sądy, wszak „Sowa Minerwy wylatuje o zmierzchu”.

Czytam „Mistykę Pustyni” Bogusława Chraboty. Czytam o piasku unoszonym przez wiatr, i gdy patrzymy nań pod słońce, zwłaszcza wczesnym rankiem, to widzimy wokół ludzkich głów aureole. Potem piasek się uspokaja, opada, aureola znika. Miraż jako fakt i fakt jako miraż.

Dziennikarstwo nie jest nauką, lecz opisem świata opartym na chwilowych doznaniach, ulotnym zapisem zdarzeń, newsów, które po zaistnieniu tracą byt, odchodząc w niebyt. Dziennikarstwo opiera się dziś na emocjach, stadnych odruchach, reakcjach i kontr-reakcjach. Nie buduje trwałych fundamentów, lecz zajmuje się tym, co przemijające, nie pogrąża się w poszukiwaniu wartości, lecz krótkotrwałych atrakcji.  Woli być subiektywne niż obiektywne, powierzchowne niż dogłębne.

Są jednak dziennikarze, kierujący się etyką i „dziennikarze”, dla których etyką jest rynek, sprzedaż, klikalność i oglądalność. Ci pierwsi postępują etycznie nawet bez kodeksów, tym drugim nawet kodeksy nie pomogą. Dwa światy, dualistycznie rozdzielone, bez szansy pojednania i znalezienia wspólnego mianownika. Mówią dwoma różnymi językami, więc jak się mogą porozumieć?

Pamiętam swoją rozmowę z ks. prof. Michałem Drożdżem o etyce dziennikarskiej i jego uwagę, dotyczącą tego, skąd miałyby pochodzić kompetencje jakiegoś gremium (w rodzaju np. Rady Etyki Mediów), żeby oceniać działalność  dziennikarza jako człowieka z perspektywy etycznej? Z punktu widzenia klasycznej etyki oceny etyczne są zarezerwowane dla człowieka jako podmiotu działania. To ja sam oceniam etycznie swoje działania – powiedział ks. Dróżdż. Daleko idący wniosek z tej wypowiedzi jest taki, że nie możemy narzucić naszych ocen etycznych innym i oczekiwać, że będą wedle nich postępować, jeżeli nie uznają ich za swoje.

Do czego zmierzam: po pierwsze, chcę powiedzieć, że nasze sądy są mądre, gdy pozbawione są bieżącej presji wszelkiego rodzaju, że działanie pod presją zabija wolność sumienia i mądrość. Po drugie, że mogę od kogoś wymagać, by stosował się do reguł etycznych (a nie – prawnych), i brał za nie świadomie odpowiedzialność, jeżeli ten ktoś również je zaakceptował.

Za kilka dni przyznana zostanie Hiena Roku. Naruszeń zasad kodeksu etycznego SDP było aż nadto, by rozdać przynajmniej z tuzin Hien. Mógłbym je – teoretycznie - dać dziennikarzom, którzy wyznają te same co ja zasady, i się im sprzeniewierzają. Kto mi jednak dał prawo, by przyznać tę antynagrodę „dziennikarzom”, którzy nie podzielają mojego systemu wartości (spójnego z kodeksem SDP), narzuconych sobie samemu ograniczeń i swoje obowiązki wobec czytelników postrzegają inaczej niż ja? Nikt, a jeśli sobie sam przyznam to prawo, to jako uzurpator.

Dlatego będę głosował przeciwko tej ANTYNAGRODZIE. Bo tak pojmuję etyczność.

 

Marek Palczewski

30 listopada 2012

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl