Było by to śmieszne, gdyby nie smutek wszechogarniający. Oto "Gazeta Wyborcza" bezwarunkowo popierająca dotychczas premiera i jego towarzyszy, nagle odkrywa frakcje i koterie w ukochanej PO.
 
    Czy redaktory były dotychczas głuche i ślepe? Czy były na pasku dyspozycyjności władzy? Naczelny - Kurski - budzi się z letargu i krytykuje władzę, do której do tej pory się modlił. Pamiętam opowiastkę jak to młody skaut Jarosław pojechał za Ocean i tam spotkał mistrza Nowaka-Jeziorańskiego, który był potem dla Kurskiego guru. Rzeczywiście wybrał bardzo dobrze. Ciekawe co by teraz były Kurier z Warszawy powiedział o wyczynach byłego gdańszczanina.
 
    Oj, plącze się to wszystko coraz bardziej. A nie można by tak po prostu uczciwie. Jeśli baba, choćby i posłanka, kręciła i myślała nie głową a odwrotnie; jeśli było przekupstwo ewidentne - mieszkaniowe, budowlane, wyborcze i każde inne - to won ze stanowisk. Nepotyzm jest dostrzegany u innych, u swoich - nie. Minister kontrolerka przez lata nie robi nic, a śmie jeszcze siadać przed kamerą i wygłaszać apele.
 
    Adam Michnik oskarża Ziemkiewicza, a jednocześnie ordynarnie i bez krępacji Niesiołowski pluje na kogo chce. Nawet w tej samej wypowiedzi, gdy wspomina Tadeusza Mazowieckiego. Pan poseł nie jest w stanie opanować nienawiści.
 

    Są media "tych i tamtych". Ale publiczne media elektroniczne - te, które winny służyć całemu społeczeństwu są całkowicie zawłaszczone tylko przez jedną stronę.

 
    Jeśli więc inaczej nie można podzielmy się tym dobrem wspólnym. "Jedynki" to władza, "dwójki" opozycja. "Info" niech wróci do dyspozycji ośrodków regionalnych, a kanały tematyczne niech sobie wypracują niezależną formułę. Będzie sprawiedliwie i... taniej.
 
    To ważne, bo przecież pieniędzy brak. I będzie coraz mniej. Odejście telewidza, a więc i reklamodawcy to już nie obawa, ale rzeczywistość.
 
    "Gęsi za wodą, kaczki za wodą" ucieknie telewidz, gdy kłamstwem go bodą! Wyobraźmy sobie sytuację gdy samozagryzające się PO przegrywa, PSL wchodzi w sojusz z PIS-em, następuje totalne przetasowanie dysponentów w mediach, Prezydent zmienia front i wywalają z Woronicza i Malczewskiego wszystkich dotychczasowych usługodawców. U Waltera i Solorza się nie pomieszczą. Co, kurde, robić?
 
  Bystre chłopaki powinny o tym pamiętać i tak bardzo się już nie lisić, kraśkować, olejniczyć i durczyć. Jeszcze trochę trzeba, ale już nie tak bardzo. Krok po kroku wycofujemy się tak jak robi to teraz "Wyborcza". Nie gwałtownie. Ale powoli. Ludzie szybko zapominają. Walczymy z przeciwnikiem, ale zawsze możemy stanąć na jego czele.
  
  My nie jesteśmy z biuletynków samorządowych, handlowych, giełdowych, krajoznawczych czy farmaceutycznych. My, dziennikarze głównego nurtu mediów (już nie tam żadnych mainstreamów) jesteśmy zawsze gotowi służyć sprawie. Ważna była Unia, ale teraz coraz bardziej ( w końcu!) robi się Polska właśnie. Zapożyczono się, przejedzono i sprzedano - co tylko się dało. Bystre chłopaki mediów to dostrzegą i zajmą właściwe stanowisko (i stanowiska też!). Pan Prezydent ma jeszcze dużo - dużo medali i je zawiesi na prężnej, a nawet i zwiędłej piersi. Już ma wprawę.
 
    P.S. Oglądam żenujący "wywiad" spikerki TVP z p. Szejnfeldem. Funkcjonariusz partyjny mówi co chce, a prowadząca nie potrafi zmusić go by ustosunkował się rzeczowo do zadawanych pytań. Kobieta jest ładna, ale tu nie chodzi o urodę, ale o publicystyczne umiejętności. Ona ich nie ma, więc właśnie ją deleguje się do tego zadania. Pan Szejnfeld ma sprawę "przegadać". Może on już wie, że pójdzie na miejsce Rostowskiego.
 
 
    Stefan Truszczyński                        12 XI 2013
Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl