Wojciech Maziarski na łamach „Gazety Wyborczej” opublikował tezę, że wpolityce.pl znajduje się w czołówce najczęściej cytowanych portali (ranking Instytutu Monitorowania Mediów) nie dlatego, że teksty tam są tak wybitne, ale dlatego, że – oględnie mówiąc – nie są zbyt mądre. Ten tydzień, na skutek długiego weekendu miał właściwie tylko cztery dni, ale i tak wpolityce.pl postanowiło zrobić wszystko, a nawet jeszcze więcej, żeby udowodnić, że mainstreamowy publicysta… ma rację.

Zaczęło się od słynnego już zdjęcia Tuska i Putina. Pod koniec tygodnia pozostał po nim na portalu ślad w postaci sondy z pytaniem: „Czy wykonane 10.04.2010 r. zdjęcie uśmiechniętych D. Tuska i W. Putina zamieszczone na okładce najnowszego wydania tygodnika <<wSieci>> ma według Pani/Pana znaczenie dla poznania prawdy o przyczynach katastrofy smoleńskiej?” (Odpowiedzi w proporcjach 3:1 na tak, a głosów ponad 30 tys.) Może i ja mógłby odpowiedzieć na to pytanie gdybym tylko wiedział jaka jest, jak to mówią prawnicy, wartość dowodowa tego zdjęcia czyli na początek kto i w jakich okolicznościach je wykonał. Tymczasem redakcja ukrycie tych danych postanowiła uznać za punkt honoru. Szkoda, bo rywalizacja na niewiarygodne dowody została już w tym sezonie wygrana przez prof. Rońdę, który zostawił peleton daleko w tyle.

Nic więc dziwnego, że „okładkowy dowód” „wSieci” został podważony nawet na nie wrogich przecież stronach „Gościa Niedzielnego” przez jego fotoreportera Jakuba Szymczuka. Dowodzi on, że samo zdjęcie bez znajomości kontekstu nic jeszcze nie znaczy, a nawet może wprowadzać w błąd. Jako przykład daje swoje zdjęcie, na którym minister Boni wygląda jakby „kłaniał się w pas” kardynałowi Nyczowi. Ja dorzucę zabawne zdjęcie Marka Lasyka (Prasowe Zdjęcie Roku 2011), na którym kardynał Dziwisz „kłania się psu”. Tak naprawdę reporter jedynie przypadkowo uchwycił moment gdy kardynał mijając psa poprawiał nakrycie głowy.

Jednak słynne zdjęcie nie było jedynym w tym tygodniu powodem do dumy wpolityce.pl. Potem portal uznał, że sondaż „Wiadomości” TVP1, w którym PO znowu wygrywa z PiS jest dowodem wyjątkowego lizusostwa publicznej telewizji. W sondażu zastosowano bowiem następująca metodę. Badając poparcie dla poszczególnych partii, odrzucono tych, którzy zadeklarowali, że na wybory nie pójdą (22 proc) oraz tych, którzy stwierdzili, że nie wiedzą na kogo zagłosują (42 proc). Pozostało więc jedynie 36 proc. zdecydowanych zagłosować i pewnych na kogo. Ponieważ cała próba to było 1 tys. osób, to owe 36 proc. okazało się 360 osobami. Taka próba byłaby rzeczywiście niewiarygodna, więc redakcja portalu zamiast wytłumaczyć czytelnikom metodologię uznała sondaż TVP, bez żadnych wyjaśnień, za zmanipulowany. Ciekawe jak wpolityce.pl skomentuje wynik prawdziwych wyborów, bez względu na to kto je wygra, gdy do urn też pójdzie tylko 36 proc. uprawnionych? W Polsce co całkiem realny scenariusz. Więc jakie będą takie wybory? „Bzdurne”, zmanipulowane, a może „przypadkowe”? A może ich ocena będzie zależała od wyniku?

Na koniec barwny kwiatek to tego kożucha. Krzysztof Czabański komentując dolnośląską aferę taśmową napisał: „Dopiero w takich momentach widać, jakie znaczenie mają media niezależne, bo nawet jeśli ich zasięg jest mocno ograniczony, to jednak wprowadzają do obiegu publicznego nieco świeżego powietrza. Gdyby nie te media, to temat korupcji w PO szybko zostałby wyciszony, zmarginalizowany. Ale już nie jest tak łatwo „posprzątać”! Dzięki mediom niezależnym właśnie. W tym konkretnym wypadku, dzięki portalom niezalezna.pl i wPolityce.pl. Na obu portalach można bowiem przeczytać zapis całej rozmowy posła z delegatem”. Rzecz w tym, że tuż przed przeczytaniem tego tekstu „cały zapis rozmowy” znalazłem także na wyborczej.pl, a pierwsze informacje o taśmach opublikował „Newsweek” o czym zresztą pisze sam Czabański!

            Piękna jest niezależność i niepokorność też może być piękna, byleby tylko nie była to niezależność od zdrowego rozsądku i niepokorność wobec faktów.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl