Szaleńczo nieprzyjemny wypadek pomazania szyb restauracji należącej do znanego dziennikarza Piotra Najsztuba na niebiesko przez anarchistów świadczy, że nie wszyscy zgłupieli. Anarchiści nie zgłupieli, bo zaprotestowali tak przeciwko „pierdo-niusom”. I niech to pojęcie wejdzie do języka medioznawców. Dla rozumnych ludzi pierdo-nius to pierdo-nius. Dla Faktów, czy Wiadomości, to szczerozłoty nius. I temat na pracę doktorską „ Nius a pierdo-nius w mediach komercyjnych i publicznych w ujęciu komparatywnym”. Najsztub również nie zgłupiał, bo wynika z informacji w Gazecie Wyborczej, że ma restaurację. A to może znaczyć, że planuje wybić się na niepodległość. I dopiero nam pokaże, jak się gra w salonowca z możnymi tego świata! Kiedy salon warszawski będzie musiał zamienić na fryzjerski, zacznę go podziwiać.
Lista pretensji anarchstów do polskich mediów znajduje się tutaj: http://15w08.blogspot.de/ Adres wskazuje, że stronę przezornie trzymają za granicą, w Niemczech. Co piszą? ”Showbiznes i agencje PR. Marketing i reklama. Account i Art Director. A w tym wszystkim dziennikarze: czwarta władza podporządkowana wskaźnikom zysku. Pseudo-życie pod dyktando opłacalości. Serwisy informacyjne, które przestały informować. Dwuzdaniowe pierdo-niusy. Napuszeni dziennikarze komentujący wypowiedzi innych dziennikarzy. Perpetuum mobile. Tak bardzo niewiarygodni, że nikt nie sprawdza waszych informacji. Nawet wy sami. Zwyczajna gra w pseudo-politykę i pseudo-rozrywkę. Handel wiadomościami. Wygodny podział na dwa obozy, dwa światy. Wzajemne szczucie podnosi stopę zysku. A pomiędzy wami stażyści i freelancerzy z kajdanami kredytów i podsycaną przez was idiotyczną nadzieją na wybitne kariery i redaktorskie fotele”.
Co prawda, to prawda. Tylko coś tu nie gra.
Jak się wydaje, napisał to młody człowiek, być może niezdolny stażysta, któremu nie chce się walczyć o wybitną karierę i fotel redaktorski bo czuje, że przegra. Bo się ubrudzi. Bo skompromituje u niezłomnych kolegów. I jeszcze się napracuje jak głupi. No nie może tak być, żeby świat nie słał się do stóp młodzieży!
Drodzy stażyści i freelancerzy, dziennikarstwo z natury rzeczy jest zawodem płochym. No bo chyba nie sądzicie, że dziennikarz nawet „niepokorny” pisze wszystko, co wie i naprawdę myśli. Każdy tu zależy od „madame” i jej wszechmocnych klientów. Trzeba mocno się narobić, żeby sobie ustawić taką... ehem... pozycję, by móc wybierać patrona. A cóż dopiero założyć własną działalność gospodarczą tuż za rogiem i mieć zbyt na niezależne numerki! Więc te pretensje do świata możecie sobie w buty włożyć. Zamiast smarować po szybach, lepiej byście zrobili trochę lepsze media. To mogą być graffiti, ale niech będą takie dobre, jakie maże Banksy.
Krzysztof Kłopotowski
