Dziennikarz, reporter, publicysta, dokumentalista filmowy. Pracował w prasie, telewizji publicznej i telewizjach prywatnych; doświadczenie w kierowaniu dużymi zespołami. W dorobku ma programy telewizyjne - wielkie transmisje, kilkadziesiąt godzinnych wywiadów na żywo z najważniejszymi - najbardziej znanymi ludźmi w Polsce, reportaże i filmy dokumentalne z kilkunastu krajów - był kilkakrotnie korespondentem wojennym (m.in. w Chorwacji), przez ponad 30 lat organizował wyprawy i realizował filmy o tematyce podwodnej - głównie o wrakach z II wojny światowej leżących na dnie Bałtyku. Angażuje się w obronie ludzi i ich spraw. Żonaty, mieszka w Warszawie od ponad pół wieku (po studiach na Polonistyce UW). Działa w Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich.
Wśród „telewizorków” lat 70., gdy z nimi współpracowałem i nawet się przyjaźniłem, Wowo Bielicki wyróżniał się wszystkim. Przyuważyłem go dużo wcześniej – w latach 50....
Jeździ obywatelka-Europejka Hübner po ulicach stolicy i na zadzie autobusów promuje swe oblicze. Pani była już wiele razy europosłanką, ale chce jeszcze....
Jeździ obywatelka-Europejka Hübner po ulicach stolicy i na zadzie autobusów promuje swe oblicze. Pani była już wiele razy europosłanką, ale chce jeszcze....
Czego się boicie? - NIE LĘKAJCIE SIĘ - mówił nam najmądrzejszy Polak, a za chwilę Święty.
Okradzeni, podzieleni i ośmieszeni - stoimy z założonymi rękami. Łupią nas ze wszystkich stron swoi i obcy.
Stalin to chorąży pokoju - klepały dzieci ogłupiane w latach 50-tych w szkole. W '56 miał być zbawcą Gomułka. Ale już w przemówieniu na Placu Defilad wyciął narodowi numer zmieniając front, ale ludzie mimo to stali i klaskali. Często upowszechniane jest takie zdjęcie z października, na którym tłum oblepia figury - rzeźby przy Pałacu Kultury. Wchodzą tam chłopaki na głowy piaskowych postaci. Dużo jest luda. Tyle, że jeśli przypatrzeć się to na każde z kilkunastu cywili przypada jeden lub dwóch żołnierzy w czapkach z granatowym otokiem - KBW. Taki to był spontan.
Potem zjawił się Gierek. Zaczął rzeczywiście jak... ogierek. Ale nie był sam. Za plecami stał Piotruś Pan! Jaroszewicz, na którego były w Moskwie haki, jeszcze za przedwojennego Sokoła. Ówczesny premier mógł liczyć na opiekę z kraju rad dopóki nie podskakiwał. Postraszył jednak, że ma jakieś dokumenty specjalnej wagi. I dawno już go nie ma. Winnych zabójstwa też.
Papała, Lepper, Petelicki - żartów nie ma. No dobrze, to były asy. Ale czemu boją sie zwykłe płotki, dla których wydatek na bilet tramwajowy równoważny jest z niezjedzeniem śniadania. Za 600-800 złotych miesięcznie żyją ludzie. Matki niesprawnych dzieci koczują pod kancelarią premiera i nikt do nich nawet nie wychodzi. Pod płotem gdańskiego prezydenta umiera spracowany człowiek, wyrzucony z mieszkania, a ten - właściciel siedmiu mieszkań na wynajem - lekceważy sobie zeznania podatkowe. W wielu miastach Polski rządzą przestępcy i nawet zza krat podpisują państwowe kwity. Tłumi niewygodne informacje medialny, telewizyjny monopolista i za to nagradzany jest teraz skandalicznie wysokimi odznaczeniami. Łańcuchowi dziennikarze wypinają pierś podczas gdy w całej firmie prowadzona jest tragikomiczna weryfikacja rękami zewnętrznej firmy, której dokonują ludzie nie mający pojęcia o telewizji.
Czego się boicie? Prawdy?
Kiedyś kwitł reportaż, bo tylko w tej formie można było przemycić zabronione do poruszania tematy. Dziś ponoć wszystko wolno. A teraz właśnie media głównego nurtu koncentrują sie na tematach zastępczych.
Strach, wygodnictwo, obawa przed utratą pracy powodują, że dawna Solidarność (właśnie np. w telewizji) staje po stronie władzy, a nie broni pracowników. To samo robią rady pracownicze zaprzeczając istocie swojego powołania.
Brak przywódców! Ale czy to jedyny powód marazmu i tchórzostwa?
Przekonaliśmy się już nieraz jak łatwo przestraszyć ludzi, którzy pchają się do władzy, choć nie mają kompetencji. Wraz z papierkiem o nominacji pojawia się u nich syndrom cykorii. Idą poprostu na służbę nie licząc się ani z opinią społeczną, ani ze zwykłym poczuciem wstydu.
"Gdzie są chłopcy z tamtych lat?"
- W Londynie na zlewozmywaku.
"Gdzie te chłopy?" - pytała Danuta Rinn.
- Kupują koronkowe majtki w supermarkecie.
Niemcy, bez łamania szlabanów przekraczają Odrę.
Budujemy im pięciopiętrowe burdele, bo prostytucja ma być opodatkowana.
Premier Buzek zasypał kopalnie, z których węgiel do dziś tli się na hałdach.
Policjanci psikają się wzajemnie gazem po oczach, a w Katowicach, Żyrardowie i tysiącach innych miast strach po zmroku chodzić ulicami.
Pożyczkobiorcy, biedni - naiwni oglądacze telewizyjnych reklam domagają się zwrotu ukradzionych im pieniędzy. Ale prędzej wyciągną kopyta, niż doczekają się wskazania winnych i wyroków. Jeśli nawet znajdą kozła ofiarnego, to nie będą nim ważne osiłki ciągnące np. samolot Amber-Gold. Ci prawdziwi winni siedzieć już będą z immunitetem na Wiejskiej lub w Strasburgu.
Bank Zachodni ratuje teraz przed śmiercią głodową bywszych amerykańskich gwiazdorów. Nasi natomiast staną wkrótce po darmową zupkę z garkuchni Kapucynów. Natomiast najważniejszy rodzimy eks-bankier i eks-premier ma najkrótszą drogę do ucha aktualnego premiera. Nic więc dziwnego, że załatwił sobie orła, w dodatku białego.
Dziennikarze opcji wszelkich - łączcie się! Skończcie wreszcie swary głupie, bo skończycie w... Nie bądźcie anonimowi, występujcie odważnie, z otwartą przyłbicą, wtedy będą was czytać i poważać.
MY I ONI - nożyce się rozwierają. Ale w końcu się zatrzasną, gdy kasa będzie całkowicie "blanca". Komu wtedy łeb odetną?