NA TAPCZANIE SIEDZI LEŃ,

                        NIC NIE ROBI CAŁY DZIEŃ!

                        - JAK TO? WYPRASZAM  SOBIE,

                        - JA NIC NIE ROBIĘ?

                        A KTO...                       

 

 

- Przecież moje zarządy rady – nadzorcze i programowe (setki ludzi) spotykały się   tysiące razy. A jeszcze więcej kilometrów przejechali ich członkowie i członkinie, jadąc na te ważne narady… A my, czy nie wydaliśmy tony oświadczeń i komunikatów?… Polska zalesiona i drzew ci u nas dostatek. Stać nas na wyrąb, na papier – wydatek. A ile było narad, paneli, konstruktywnych konsultacji, przyjacielskich kolacji? Ile było spotkań z  władzą, a ile telefonów, maili i smsów! Setkom kierowców i  kurierom daliśmy pracę. A nasze gabinety polityczne, a sekretarki śliczne. Wreszcie liczni nasi ciecie. W jakim państwie tylu znajdziecie? Windy nasze mądre niesłychanie – taka byle gdzie się nie zatrzyma – tylko na wybranym piętrze stanie. A jakież tam piękne przestronne wnętrza. Terrorysta – nie ma szansy. U nas się pracuje – nikt nie śpiewa i nie tańczy!

Krótko mówiąc praca wre. I tylko złośliwa krytyka wciąż się nas tyka. Np. nasi „wywiadowcy” najważniejszych w państwie „wywiadują”. Bo oni wiedzą, co się wokół dzieje, oni to czują! Mamy nawet jednego korespondenta zagranicznego – gdzie wojna, zaraz stamtąd się odzywa. Nasze redaktorki naprawdę pięknie wyglądają i to jest ważne, a nie co do powiedzenia mają. A nasi dyrektorzy? To stratedzy i wizjonerzy. Chłopcy młodzi, szczerzy. Ich najważniejsze zadanie – to antycypowanie. Zanim w URM–ie lub w Pałacu pomyślą – to nasi wydawcy już wcześniej ekipę wyślą. A nie wyślą, gdzie nie trzeba – na przykład, gdzie niegrzeczni krzyczą „chleba”, lub gdy walą na kolana: pani moher, obok pana. Poczekamy, gdy lud boży znów czerwony krawat włoży. Sfilmujemy, gdy świetnie i praktycznie wykształcone pokolenie gimnazjalistów posadzi w ławkach wykształconych belfrów i im kosze od śmieci na głowy nałoży. I razem zaśpiewają głośno: RÓBTA CO CHCETA!

A ja i tak nie zlezę z tego tapczana. No bo gdzie miałbym pójść… proszę pana.

Zwierzenia  woroniczowego wysokiego szczebla wysłuchał i zanotował -            

 

 

Stefan Truszczyński

6 grudnia 2012

 

P.S. Racjonalizatorskie wnioski dotyczące usprawnienia działania medialnego aparatu władzy przyjmuję i po konsultacji na odpowiednim szczeblu ogłoszę w miejscu powszechnie dostępnym, starając się zrobić to bez ceregieli i bezzwłocznie.

Niestety pieniędzy na wierszówkę na ten cel nie ma. Ale to chyba oczywiste – bo przecież wszyscy czekamy na decyzję z Brukseli. Póki co, oferuję tylko serdeczny uścisk dłoni i Bóg zapłać! Kochani. (S.T.)

 

 

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl