I znowu lewicowo-liberalny New York Times w artykule „Polish nationalist charts comeback”, posłał nas do kąta. Współautorem artykułu był, a jakże, Mateusz Żurawik, dziennikarz GW z Krakowa, a ekspertami, których wezwał na pomoc – jakżeby inaczej - Janina Paradowska z Polityki i Krzysztof Iszkowski z Krytyki Politycznej. „Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!”


Przed kilkoma tygodniami w podobnym stylu lewicowego vollapiku wypowiedział się w Der Spieglu Adam Michnik, który alarmował, że „u polskich bram stoi faszyzm”, a z grobów historii, jak hrabia Drakula, powstaje „faszystowski PiS i Fidesz”. Dwa miesiące temu ten sam NYT popisał się materiałem Dana Bilefsky’ego, dla którego materiały zbierała dziennikarka GW i Wprost i „kobiecy coach” Joanna Berendt, ostrzegając nas przed nie istniejącym jeszcze filmem „Smoleńsk”. Prasa brytyjska też nie jest bez winy. Dobrze pamiętam jak liberalny Observer w artykule „Rabin Londynu nalega na torysów, aby zerwali kontakt z polskim europosłem” pióra Toby’ego Helma i Rajeeva Syala, wypisywał steki kłamstw na temat Jedwabnego. Zakwestionował prawdomówność tych mieszkańców Jedwabnego, którzy podważali wersję wydarzeń rabina Markusa i całkowicie zbagatelizował prawdę o śmierci tysięcy Polaków na „nieludzkiej ziemi”, którzy znaleźli się tam także na skutek „nadreprezentacji” żydów w sowieckim aparacie bezpieczeństwa.

Nie dalej jak w październiku ub. roku, zwykle dość wyważony World Service BBC zmanipulował news z Polski i wprawdzie poinformował słuchaczy o protestach Polaków przeciw podwyższeniu wieku emerytalnego do 67 roku życia, ale już nie był uprzejmy wskazać na prawdziwe przyczyny manifestacji „Obudź się Polsko!”, ani o rozmiarach protestu. Że był to marsz wspierający żądania TV Trwam o miejsce na platformie cyfrowej, że upominał się o wolność słowa i prawdę w przestrzeni publicznej, czyli stanął jednak po stronie demokracji. I ani się zająknął, że protest zgromadził ok. 150 tys. manifestantów, katolików, niezadowolonych z monopolu mediów lewicowo-liberalnych, które notorycznie nurzają ich wartości w fekaliach. Z kolei kiedy Bronisław Komorowski wygrał wybory prezydenckie, Guardian powtarzał za GW jak echo: ”We wczorajszych wyborach wygrał kandydat pro-biznesowej partii PO, usuwając trudności we wprowadzaniu reform”. Tymi „trudnościami”, miał być oczywiście drugi kandydat – Jarosław Kaczyński. W podobnym lewicowym vollapiku opisywała zdarzenia dla Independenta Monika Ścisłowska, a dla Financial Times – jego ówczesny korespondent Jan Cieński. Tak, że ostatni wyczyn kolegi Żurawika z Krakowa, to nihil novi sub sole. To nie wyjątek, lecz stara zasada. W dodatku należy liczyć się z eskalacją tej lewicowej agresji – co w istocie już widać – bo im lepsze notowania PiS w badaniach opinii publicznej, tym wyższy poziom agresji.

Anatomia tego zjawiska jest właściwie dobrze znana: ci sami ludzie, którzy kształtowali wizerunek Polski za granicą w latach 1976 - 89, trzymają monopol na informacje o naszym kraju do dziś. Kiedy KOR złamał prawo na wyłączność informacyjną PRL, nawiązując kontakty z Radiem Wolna Europa i Głosem Ameryki, wykonywał dobrą robotę. Informował te ośrodki, a zarazem opinię publiczną za granicą, o tym, co naprawdę dzieje się nad Wisłą, o represjach, strajkach i aresztowaniach. Ale KOR się skończył, a kontakty z zagranicznymi mediami pozostały w rękach grupy Michnika – Kuronia, i już podczas „wojny na górze” można się było zorientować, jak było to dla wizerunku Polski groźne. Zaczęło się manipulowanie opiniami, ale i samymi zdarzeniami i przyprawianie Polsce „gęby” kraju antysemickiego i… faszystowskiego! Czy muszę przypominać członków ROAD czy Unii Wolności, którzy w tym procederze brali niechlubny udział? Wydarzenia i nastroje nad Wisłą sobie, a ocena tych faktów w zachodnich mediach – sobie.

Kiedy spojrzeć na mapę tytułów, gdzie można było znaleźć komentarze środowisk bliskich GW, widać Guardiana, Observera, BBC – to na moim  podwórku, francuską L’Humanite, włoską Unitę. Ale nie tylko. Dziś w Wielkiej Brytanii, na Zachodzie coraz wyraźniej widać, jak bardzo myślenie o państwie, społeczeństwie, rodzinie, programach partyjnych na skutek rewolucji kontr-kulturowej przesunęło się na lewo. Patrz: Le Monde, Der Spiegel, a zdarza się i Timesowi. Toteż komentarze lewicowych liberałów mają dziś niestety szersze audytorium niż jeszcze 20 lat temu. To zła wiadomość – dobra jest taka, że polscy konserwatyści dorobili sie już bardzo małego jeszcze korpusu korespondentów za granicą, którzy przynajmniej przekazują prawdę o tym, co się dzieje tam, na świecie. Potrzeby są nadal ogromne plus własna konserwatywna agencja informacyjna, która złamałaby monopol PAP-u. Internet tego nie załatwi.

A co zrobić z przepływem informacji z Polski na Zachód? Rzecz w tym, że polskie media konserwatywne, w przeciwieństwie do rozległej siatki, jaką dysponują liberałowie, nie mają jeszcze kontaktów zagranicznych. Nieliczni korespondenci, naukowcy, europosłowie – musi ich być więcej, i bardziej aktywnych, nie wahających się zadawać pytań na konferencjach prasowych naszych polityków w Bonn czy Londynie, interweniować kiedy dzieje nam się krzywda, nawiązywać bliższe relacje z konserwatywnymi mediami w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Francji, Stanach Zjednoczonych, etc. Istnieje wiele zwyczajowych praktyk, które można tu wykorzystać. Ale przede wszystkim tu, w Warszawie, zapraszać dziennikarzy zagranicznych, konserwatywnych i liberalnych, na konferencje prasowe np. największej partii opozycyjnej w Polsce. Komentować zdarzenia w Polsce, i w taki sposób formułować wizję i elementy programowe partii, żeby przedrzeć się przez znane i krzywdzące liczmany.

Ile PiS  zorganizował ostatnio konferencji? Mnóstwo. Ile z nich było przeznaczonych dla mediów zagranicznych? O ile wiem, żadna. Tacy adviserzy i specjaliści od know how istnieją, i należy jak najszybciej wciągnąć ich do akcji. Bo inaczej wszystko, co będziemy w stanie zrobić patrząc na manipulacje GW w przekazie newsów znad Wisły nad Potomak czy Tamizę, to gotowanie się ze złości i powtarzanie „jakie to niesprawiedliwe!”. Jak dzieje się teraz.

Elżbieta Królikowska-Avis
Londyn, 12 sierpnia 2013.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl