Dziennikarz to brzmi dumnie. A nawet bardzo. A przynajmniej powinno brzmieć. A że często nie brzmi, hm., to trudno. Ale większość dziennikarzy, bo aż 68 procent, jest dumna z wykonywanego przez siebie zawodu – tak wynika z badań, o których wczoraj usłyszałem w czasie naukowej konferencji na UW. Ale – uwaga: tylko 29 procent dziennikarzy uważa, że dziennikarze wypełniają swoje obowiązki wobec społeczeństwa, 32 proc. miało przeciwne zdanie, a 39 proc. w ogóle nie miało zdania.

I tu, słysząc to, można się zasępić. Bo jakże to: jeśli jestem dumny, to chyba z tego, że dobrze wykonuję obowiązki wobec społeczeństwa? Bo jako dziennikarz mam służyć społeczeństwu (odbiorcom). I w tym miejscu często padają piękne słowa o misji. Ale zwracam uwagę, z badania wynika – logicznie i nielogicznie zarazem - że dziennikarze są dumni z siebie, mimo, że nie wypełniają tych obowiązków. Można by więc zapytać: to z czego mamy być dumni?
Jednak odpowiedź chyba jest prostsza: dziennikarze oceniając sami siebie w pierwszym badaniu (na temat dumy) są z siebie dumni, ale w drugim (co do wypełniania obowiązków) oceniają nie siebie samych, lecz swoich kolegów. Bo to przecież normalne, że o sobie mamy lepsze zdanie niż o innych. Ot, i zagadka logiczna rozwiązana: można być zarazem dumnym i nie-dumnym, wypełniającym i nie-wypełniającym obowiązki.
Druga zagadka: badania wykazały, że za najważniejsze powinności dziennikarskie uznano obiektywne prezentowanie informacji (wskazania 93 proc. respondentów) i przedstawianie różnorodnych opinii (także 93 proc.). No, no, bardzo ciekawe, tylko, że kompletnie nieprawdziwe. Wystarczy zajrzeć na portale internetowe czy do wielu gazet codziennych, żeby wiedzieć, że praktyka całkowicie rozmija się z rzeczywistością. Widocznie dla wielu obiektywne, to tyle, co zgodne z „moim punktem widzenia”. Takie postrzeganie obiektywności to dziś norma, orwellowskie odwrócenia „wojna to pokój”, „wolność to niewola”, i dodam: „obiektywne to subiektywne”, „prawda to fałsz”.
Skąd się więc biorą te pomyłki, i czy aby nie są to freudowskie pomyłki ukrywające prawdę? Oczywiście, deklaratywnie to my wiemy jak powinna wyglądać informacja, i że powinniśmy być misyjni (jak telewizja i radio publiczne), itd. Wiemy więc, co deklarować w ankietach. Wiemy jak odpowiadać na pytania, ale wiemy też jak zdobywać poklask publiczności. Mamy więc usta pełne frazesów o misji, obiektywizmie dziennikarskim, społecznej odpowiedzialności mediów, a gdy przychodzi co do czego, to oczywiście, to wszystko realizujemy… podając nowe szczegóły o matce Madzi, o ciąży Kate, i o Ramonie, uzależnionej od narkotyków. A przed choinką paraduje pies Obamy.
Dziś 6 grudnia – Mikołajki. Co nam przyniosą media pod choinkę? Super Express już wie jak będą wyglądać bliźniaki Kate, ale Fakt mrozi: „Królowa obrażona na Williama i Kate. Nie odwiedzi ciężarnej w szpitalu.” Oj, dobrze, że nasze teściowe nie są/nie były/nie będą królowymi!
Marek Palczewski
