W północnozachodniej Syrii islamscy bojownicy uprowadzili fotoreportera Marcina Sudera. Z depeszy agencji Reutera wynika, że porwano go  z biura dla mediów w mieście Saraqeb w prowincji Idlib.

Suder pracował w Syrii m.in. na zlecenie agencji Studio Melon. Gazeta.pl cytuje Paulinę Okońską ze Studia Melon, prywatnie narzeczoną Marcina Sudera: „Informację o porwaniu dostaliśmy od dziennikarzy Agencji Reutera. Jeszcze wczoraj mieli z nim kontakt mailowy. Marcin przesyłał zdjęcia z Syrii dla francuskiej agencji Corbis. Część z nich była już publikowana”. Okońska twierdzi, że
jeżeli chodzi o tę wojnę, Suder jest w pewnym sensie freelancerem.

„ Jeździ tam też na własną rękę. Pojechał fotografować sytuację, która ma miejsce w Syrii. Od końca pierwszego tygodnia lipca jest na miejscu. Najbliżsi Marcina zostali poinformowani o porwaniu. Nic więcej nie mogę dodać”.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych próbuje ustalić, co stało się z Polakiem. „Sprawdzamy tę sprawę. Na obecną chwilę nie mogę potwierdzić faktu porwania. Od kilku godzin usilnie działamy przez nasze placówki w regionie, aby zweryfikować te wiadomości. Obywatel Polski, o którym mowa, nie informował nas o swoim wyjeździe do Syrii. Od dwóch lat odradzamy wszelkie wyjazdy na terytorium tego pogrążonego wojną kraju. O sprawie dowiedzieliśmy się z mediów arabskich” – powiedział portalowi Gazeta.pl  Marcin Bosacki, rzecznik prasowy resortu.

Suder ma 34 lata, pracuje dla agencji Melon i Corbis. Zajmuje się fotografią portretową, reklamową, społeczną i wojenną. Publikował fotoreportaże m.in. z Afganistanu, Birmy, Czeczenii, Indii, Iranu, Kaszmiru, Konga, Palestyny, Ruandy, Sierra Leone, Sudanu.

Opr. tor

Źródło (Gazeta.pl):

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14330822,Polski_fotoreporter_Marcin_Suder_porwany_w_Syrii_.html#MT

Dla portalu sdp.pl komentuje Jerzy Haszczyński, szef działu zagranicznego „Rzeczpospolitej”:

Prawdopodobnie Marcin Suder znalazł się w rękach jakiegoś ugrupowania walczącego z Baszszarem al-Asadem. Pewnie zmierza pan do tego czy go zabiją, czy nie. Jeśli są to rzeczywiście fundamentalistyczni przeciwnicy Baszszara al-Asada to w ich interesie nie jest zniechęcanie do siebie świata zachodniego, a niewątpliwie zniechęcaniem jest zabijanie obywateli państw zachodnich. Mogą być sfrustrowani, że nie ma żadnych reakcji świata zachodniego na to, co tam się dzieje, ale byłoby zdecydowanie za daleko posuniętym nietaktem, aby tak zamierzali na to reagować. Przypuszczam, że jest niewielkie ryzyko, że to się tragicznie skończy. Mam nadzieję, że zostanie uwolniony, że będą negocjować i będą chcieli coś przez to osiągnąć, a na pewno będą chcieli nagłośnic sprawę, o którą walczą.

Nie wiem, czy walczą wyłącznie z Baszszarem al-Asadem, być może też z inną frakcją opozycji. Opozycja jest tam tak wielka, że zaczynają się zwalczać. Różnice między ugrupowaniami są tak istotne, że wcześniej czy później do tych sporów musiało dojść.

xxxxx

Jerzy Haszczyński, rocznik 1966, ukończył filozofię na Uniwersytecie Warszawskim. Po studiach, w 1991 roku, związał się z „Rzeczpospolitą” i pracuje w niej do dziś. Był korespondentem w Berlinie oraz wydawcą i redaktorem założonego przez „Rz” tygodnika Polaków na Litwie „Słowo Wileńskie”. Od 11 lat jest szefem działu zagranicznego „Rz”. Pisuje komentarze na tematy międzynarodowe i reportaże. Prowadził akcję przeciwko używaniu przez zagraniczne media określenia „polskie obozy”. Laureat i współlaureat kilku nagród i wyróżnień SDP i Grand Press. Wydał zbiór reportaży z Niemiec „Nie tylko pani Steinbach”. 

Jest autorem zbioru reportaży z przeżywających gwałtowne zmiany państw muzułmańskich pt. „Mój brat obalił dyktatora”.

 

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl