Nareszcie! Jest pierwszy sukces w walce z plagą faszyzmu, rasizmu, antysemityzmu i innych złych –izmów w Białymstoku. Sukces o tyle ważny, że osiągnięty z wielką pomocą mediów. Co prawda społecznościowych, ale zawsze.

Stało się to po zamalowaniu litewskojęzycznych tablic w zamieszkanej przez Litwinów gminie Puńsk, po namalowaniu swastyk i obelżywych napisów na pomniku w Jedwabnem, żydowskim cmentarzu, murach dawnej synagogi i kilku białostockich blokach (nawiasem mówiąc większość tych ostatnich była tu od lat, czego organy ścigania nie zauważyły), po podpaleniu drzwi do mieszkania mieszanej rodziny, po kilku incydentach polsko-czeczeńskich. Już sama wyliczanka (a pomniejsze pominąłem) sprawia wrażenie, że moje miasto i cały region w rozumieniu ścigających faszyzm wszędzie gdzie się da stały się zapalnym punktem na mapie Europy, co zresztą pokazała mapka zamieszczona w jednym z wydań telewizyjnych Wiadomości, na której Białystok przedstawiono obok Londynu i Sztokholmu. Gwoli wyjaśnienia, trwały tam wówczas poważne zamieszki.

We wszystkich wymienionych tu przypadkach ani policji, ani prokuraturze nie udało się złapać złoczyńców. Jedynymi sukcesami są pojmanie podpitego młodzieńca, hejlującego na gminnym festynie oraz znanego w Białymstoku osobnika, który umieścił w Internecie obrzydliwy rasistowski wpis. Wcześniej ten sam osobnik promował pewnego kandydata na prezydenta, tego od tureckiego swetra i słynnego „Nic nie będzie”.

Co więcej, miejscowa prokuratura 36 razy odmówiła wszczęcia postępowania w sprawie przestępstw z nienawiści. Przyjmując, że część zawiadomień była idiotyczna, to sama liczba robi wrażenie. Miejcie jednak Państwo świadomość, że w porównaniu do ulicznego dyskursu kibiców Wisły i Cracovii, Białystok jest w rzeczywistości miastem cichym, spokojnym i bezpiecznym.

I tu dochodzimy do sedna sprawy, czyli wspomnianego sukcesu. Z billboardu umieszczonego przed jednym z hipermarketów zniknął napis „żydowskie kakaowe”. Stało się tak po interwencji aktywistów facebookowego profilu założonego w celu ścigania faszyzmu i wymienionych wcześniej –izmów. Treść pisma, jakie walczący z rasizmem wystosowali do znanej sieci, nie została upubliczniona, ale łatwo się domyśleć wymowy, skoro już tego samego dnia przyszła odpowiedź następująca: "Szanowni Państwo, Przepraszamy za niefortunne sformułowanie użyte w reklamie promocyjnej ciastek, które mogło urazić Państwa uczucia. Nazwa „Ciastka Żydowskie” jest nazwą własną producenta. Na naszym banerze zabrakło słowa „ciastka” za co przepraszamy. Natychmiast poprawiliśmy błąd. Dziękujemy za zwrócenie uwagi".

Mam nadzieję, że na tym się nie skończy i obsługa hipermarketu sprawdzi nazewnictwo wszystkich towarów. Wszak niektóre nazwy rzeczywiście mogą urazić czyjeś uczucia. Przyznajmy, „guma arabska” brzmi fatalnie.

I tak oto niewątpliwie szczytna idea zamienia się w farsę, a ścigający stają się lustrzanym odbiciem tych, którzy wszędzie widzą żydów, bolszewików i im podobnych.

A ciastka były po 8,50 za kilogram. Zastanawiam się, czy nie za drogo, ale nie chciałbym urazić czyichś uczuć.

Tomasz K. Kleszczewski

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl