Wreszcie media mają pokarm, jaki trafia się raz na kilkanaście lat. Rozwód małżeński przywódcy jednej z potęg świata. Dzisiejszego cara Rosji - Władimira Putina. Czy to niezwykłe wydarzenie nasze media potrafią właściwie skonsumować? Czy nasz prezydent i premier wyślą depesze z gratulacjami. Bo chyba nie z kondolencjami, biorąc pod uwagę okoliczności i prawdopodobne plany Putina związane z życiem osobistym.
To nie jest oficjalny koniec jakiegoś małżeństwa naszych polskich celebrytów, które dla innych nie mają żadnego znaczenia. U nas jedynym najbardziej znanym politykiem, w dodatku zajmującym jedno z najwyższych stanowisk w państwie, który się w ostatnich latach rozwiódł, to były premier Kazimierz Marcinkiewicz. Ale czy on ma jakiś wpływ na losy innego państwa? Żadnego, choć Izabel, nowa, wielka miłość naszego premiera jest młodą i piękną kobietą, w dodatku poetycko uzdolnioną. Dlatego o rozwodzie Marcinkiewicza pisały tylko polskie media i wkrótce nikt poza mną jego sprawą się nie interesował. A ja tak naprawdę, tylko Izabel. A Putin wpływy ma. Dlatego o jego rozwodzie mówią media na całym świecie, gdyż wszystko, co się z nim wiąże, może mieć znaczenie.
Życie małżeńskie prezydenta światowego mocarstwa zdawałoby się winno być pod specjalną kontrolą opinii publicznej w rodzimym kraju. I jest, ale w cywilizacji zachodniej. W Rosji nie. Putin nie stracił nic ze swojego autorytetu prezydenta. Może nawet zyskał. Wielu Rosjan rozwód Putina uzna za świetną prognozę wzrostu potęgi państwa, perspektywę poprawy poziomu materialnego przeciętnych obywateli. Jeśli ich prezydent ma tyle wigoru, tyle sił witalnych, które sprawiają, że jest atrakcyjnym partnerem dla młodszej o kilkadziesiąt lat pięknej kobiety, to najlepszy dowód, że świetnie poradzi sobie jako pierwszy sternik państwa. Dlaczego Rosjanie mieliby potępiać swego prezydenta za to, że po kilkudziesięciu latach małżeństwa wdał się w romans ze złotą medalistką olimpijską w gimnastyce artystycznej, co praktycznie gwarantuje jej sprawność fizyczną zbliżoną poziomem do sprawności Putina, jako komandosa tajnych służb specjalnych o profilu fachowca, znającego w praktyce perfekcyjnie wschodnie sztuki walki, w tym karate kung-fu i azjatyckie zapasy. Proszę mi znaleźć takiego drugiego prezydenta, rządzącego tak dużym krajem, posiadającego takie umiejętności. Obecny nasz prezydent pod jednym drobnym względem przypomina Putina, lubi polowanie, ale jeśli chodzi o kobiety nigdy by sobie nie pozwolił. Tym bardziej, że Putin podobno ma z ową gimnastyczką Aliną Kabajewą trzyletniego zucha, którego matka przedstawia jako swego siostrzeńca.
A tak w ogóle, w związku z tą bulwersująca sprawą zauważyłem, że żadne z naszych mediów nie próbuje zadać pytania w takich sytuacjach koniecznego: - Po jakie licho Putin po 30 latach trwania w związku małżeńskim, bierze rozwód ze swą Ludmiłą? Ciekawi mnie to bardzo, bo sam nie potrafię znaleźć odpowiedzi. A może Putin chce iść w ślady Kazimierza Marcinkiewicza? To byłaby sensacja – prezydent Rosji naśladuje polskiego premiera.
