Ukazał się pierwszy numer „Dziennika Trybuna”, czyli reaktywowanej „Trybuny”, czyli „Trybuny Ludu” po przejściach. Przy tej okazji naczelny nowego-starego tytułu Robert Walenciak stwierdził, że „ludzie o poglądach lewicowych są wypchnięci na margines, nie mają własnej gazety, są zakneblowani”. (Walenciak twierdzi też, że lewicowe poglądy ma 25 proc Polaków. Oj szeroki ten margines, ale nasz kraj to kraj szczególnie szerokich marginesów.) No, ale po premierze lewica znowu ma własną gazetę i jest odkneblowana i tu czyha na nią niebezpieczeństwo. Może bowiem poczuć się mniej zmarginalizowana, a jeśli chce odnieść sukces to poczucie „wypchnięcia na margines” musi w sobie pielęgnować, bo w Polsce poczucie „wypchnięcia na margines” jest warunkiem koniecznym do odniesienia sukcesu. Jak to? A tak to!

 

 

 

„Wypchnięta na margines” czuje się konserwatywna prawica, której sondażowe notowania właśnie rosną. Czuje się i już pomimo tego, że „Gazeta Polska Codziennie” jest jedynym dziennikiem, którego nakłady rosną, a nie spadają. Czuje się tak i już pomimo tego, że „Sieci” i „Do Rzeczy” znalazły się w czołówce sprzedaży i czytelnictwa. Czuje się i już pomimo tego, że właśnie ruszyła TV Republika przełamując „monopol mainstreamu” na posiadanie własnej telewizji. Ale prawica tak się czuje i już, bo po prostu tak się czuje.

Podobnie czują się katolicy. Jest ich wprawdzie w Polsce 95 proc. (sami odważnie tak deklarują nie bojąc się represji, ani docinków). To niewątpliwie najszerszy polski margines i można by go wpisać do Księgi rekordów Guinnesa, ale też czują się „wypchnięci na margines”. Czują się tak pomimo tego, że „Gość Niedzielny” jest najlepiej sprzedającym się tygodnikiem opinii. Czują się pomimo tego, że jest TV Trwam, Radio Maryja, „Nasz Dziennik”, a nawet publiczna telewizja (realizująca ustawowe zapisy o chrześcijańskich wartościach) nie stroni od transmisji mszy i emisji programów katolickich. Ale katolicy (przynajmniej niektórzy) tak się czują i już, bo po prostu tak się czują.

Tu warto zauważyć, że twórca potęgi mediów toruńskich, czuje się jeszcze bardziej „wypchnięty…”, bo odczuwa „wypychanie” go na margines nawet ze strony Tomasza Sakiewicza, „Gazety Polskiej” i TV Republika. Po prostu tak czuje, a ja czuję, że to gwarantuje mu dalsze sukcesy.

Jednak skoro gwarantem sukcesu w Polsce jest poczucie „wypchnięcia na margines” to dlaczego sukces odnoszą media „mainstreamowe”? Odnoszą, bo one wbrew pozorom, też bronią tych, którzy czują się „wypchnięci”. Bronią zwolenników rozdziału państwa od kościoła, kochających inaczej, imigrantów, „lemingów” i przeciwników teorii katastrofy smoleńskiej itd., czyli znowu licznych, ale czujących się „wypchniętymi”.

Uff! Patrzę sobie na mój kraj i podziwiam jak budujące dla naszej wspólnoty i dla indywidualnego sukcesu jest to, że każdy czuje się w niej „wypchnięty na margines”. To nadzieja również dla mnie. Nie czułem się „wypchnięty” z powodu nieukazywania się „Dziennika Trybuna” Nie czuję się „wypchniętym” prawicowym konserwatystą. Nie czuję się „wypchniętym” katolikiem i nie czuję się „wypchniętym” uczestnikiem Parad Równości. To wszystko jednak oznacza, że przecież mogę się czuć „wypchnięty na margines” z licznego grona różnorodnie „wypchniętych”, a to oznacza, że i dla mnie jest nadzieja, żeby nie powiedzieć, gwarancja sukcesu.

Andrzej Kaczmarczyk

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl