Telewizyjni ludkowie oniemieli ze strachu. Bo i trudno uwierzyć, że „ktoś” chce się kompletnie … rozpirzyć na własne życzenie.
Rzeczywiście trudno przyjąć do wiadomości, że Telewizja Polska, w końcu publiczna (a więc niby nie czyjaś tam), że chce się pozbawić dziennikarzy, montażystów, operatorów. Po prostu fachowców. Po prostu tych, którzy tworzą telewizję.
Wydawać by się mogło, że ta autodestrukcja jest zupełnie niezrozumiała, irracjonalna!
Otóż nie!

To „mądre”, dalekowzroczne, ale i bardzo symptomatyczne posunięcie. Po prostu władza traci władzę i topi okręt, na którym płynęła.
Opozycja nie będzie miała telewizji po przejęciu rządów. A tak przecież bywało, że każdy ciągnął do telewizji swoich. Ale koniec z tym. Będą musieli sobie radzić bez armat w postaci kamer i mikrofonów. Nie wrócą na Woronicza PIS-owcy i narodowcy, bo nie będą mieli do czego. My to wcześniej rozwalimy, sprywatyzujemy. Też to rozwinięcie koncepcji szpitalnej według Sawickiej. Słyszeliśmy to w jej zwierzeniach intymnych na ławeczce.
Kto podsunął prezesowi TVP ideę samozagłady? Rozłożoną zresztą na raty bo a nuż PO nie przegra z kretesem i można będzie reorganizację opóźniać, mataczyć. Pytam o to zakorzenionych od lat na Woronicza redaktorów. Kto to wszystko wymyślił? Nie wiedzą. To jakieś tajemnicze gremium. Ani chybi jednak zewnętrzne. Nie mające nic wspólnego z żurnalistyką. Władza dobrze wie dzięki komu utrzymuje w ogłupieniu ludzi. Chodzi o widownię liczoną w milionach sztuk oglądaczy. Tysiące, a nawet niech to będą dziesiątki tysięcy telewidzów „Trwam” czy „Republiki” to jeszcze nie zaważy. Główny strumień propagandy rozlewa się szeroko. Niech się rozlewa jak rzeka po pęknięciu wałów. W tej mętnej wodzie wszystko się pomiesza – i prawda, i sprawiedliwość, i fałsz. Byle przeczekać, zatomizować społeczeństwo jeszcze bardziej. A najlepiej sprzedać obcym, tak jak to zrobiono z prasą lokalną: Polska – The Times. Gen targowicy plącze się przez pokolenia. Ten zarazek lęgnie się w głowach ludzi, którzy widać uważają iż przypadkiem tylko mieszkają w naszym kraju. Wstydzą się słowa Polska. Ważny jest „The Times”. Kiedyś używane było powiedzenie: „Anglik z Kołomyi” – to taki snob kaleczący język angielski lub udający gentelmana. Teraz będzie inaczej, bo Brytyjczycy przebąkują o wycofaniu się z UE. Może mitomanów sukcesu powinniśmy nazywać eurofilofanami.
Taki eurofilofan mógłby wystąpić o grant na firmę producencką i zastąpić całą redakcję TVP, albo nawet dwie. Będzie robił programy w Brukseli z udziałem euro deputowanych, którzy dawno już porzucili swoje partie.
Można by też podpisać umowy – najlepiej wieloletnie dla bezpieczeństwa producenta – np. na tematy religijne z Panią Redaktor Wiśniewską z „Gazety Wyborczej” z uwzględnieniem stałego okienka dla „Mity i fakty”. Sport w telewizji powierzyłbym Pani Musze. Muszę się tu bez bicia przyznać, że mam do Pani ministry pewną słabość. Tym bardziej, że zanosi się na to, iż zostanie bez pracy.
Ogromne oszczędności na ZUS-ie TVP będzie mogła wydać na podwyższenie płac administracji i kierownictwa. Będzie mogła rozbudować te działy, a zamiast Volkswagenów kupić Ferrari. W końcu są szybsze a taka koniecznie winna być publiczna.
A więc wszystko – pro publico bono. Aż dziwne, ze nie rozumieją tego związki zawodowe. Chcą strajkować. Tyle, że przecież dotychczas właśnie w telewizji to robiono traktując wybiórczo obowiązek rzetelnego informowania społeczeństwa.
Sześciuset dziennikarzy i pokrewnych im fachowców dość już obłowiło się i niepotrzebne im będą emerytury. Mieli dolce vita. I niech w końcu dowiedzą się jak żyją w Polsce zwykli ludzie. To będzie walor edukacyjny transformacji telewizyjnej. I temat dla przyszłego – zewnętrznego - redaktora oświatowego. Kandydaci do wyboru to: tandemy Łybacka-Giertych, Paszyński-Hall(Ona), a najlepiej Środa i Szczuka, które szybko wyprowadzą nas z ogólnego błędu.
Te wszystkie plany mogą jednak wziąć w łeb. Ale mam lepszy pomysł. Zamiast wydziwiać i długo wybierać firmy niewiadomo według jakich kryteriów: zagrajmy w marynarza. Zresztą działać trzeba szybko. Bo zacznie się teraz walka z czasem – kto kogo. Czy prędzej padną pomysłodawcy reformy, czy też zdołają jej dokonać i przed zejściem z politycznej sceny rozwalić „Woronicza”.

17.05.2013 Stefan Truszczyński

P.S. Z ulotki, którą otrzymaliśmy nawołującej do poparcia biednych dziennikarzy i ich kolegów wynika, iż ta właśnie ulotka kierowana jest do Zarządu TVP S. A. i Dyrektora Biura Zarządzanie Zasobami Ludzkimi. No proszę. Odkąd to zasoby mają decydować o sobie.

 

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl