Kiedy dowiedziałem się jak wyglądało pierwsze spotkanie zespołu Macieja Laska z dziennikarzami, pierwsza myślą jak przyszła mi do głowy było pytanie – dlaczego moi koledzy nie zbojkotowali tego spotkania? 

 

Powody do takiego kroku są przynajmniej dwa. Z pierwszym, uprzedzam,  nie wszyscy muszą się zgadzać.  O ile wiem, jest spora grupa dziennikarzy  - zakładam, że kierują nimi czyste pobudki – która każde słowo w raporcie Jerzego Millera uznaje za prawdziwe. Można ich o tyle zrozumieć i w jakimś sensie usprawiedliwić, że przyjęcie zaproszenia na spotkanie z przedstawicielami zespołu Laska traktują jako wypełnianie swoich zawodowych powinności w opisywaniu przyczyn katastrofy pod Smoleńskiem. W związku z ich oceną raportu, widzą potrzebę głębszego i bardziej precyzyjnego poznania jego treści. Zakładają  prawdopodobnie, że spotkanie z przedstawicielami zespołu może być taką dodatkowa szansą.

Ja jednak osobiście jestem zwolennikiem bojkotu totalnego zespołu Laska, czy jak kto woli bojkotu na pniu. Dla wszystkich jest rzeczą jasną, że podczas spotkań z Laskiem i jego ludźmi niczego nowego nikt się dowie. Przecież nawet oficjalne, sformułowane przez Donalda Tuska,  uzasadnienie powołania zespołu tego nie ukrywa – wyjaśnianie tez zawartych w raporcie. Jak kiedyś się mówiło: - Tłumaczenie z polskiego na nasze!

 A tak naprawdę rządowi chodzi o utwierdzanie treści raportu w oczach opinii publicznej. O przekonanie jak największej liczby Polaków  do jego najważniejszych konkluzji. Dla mnie zaś pomysł z zespołem to chwyt czysto propagandowy. Próba upowszechniania kłamstw w społeczeństwie. Przy czym nie chodzi mi o spór: - Nie było zamachu – Zginęli w wyniku   zamachu.  Bo tego nie wiem. Chodzi o fałszowanie faktów w raporcie, aby potem na ich podstawie formułować końcowe wnioski, o manipulacje i nierzetelność niedopuszczalną  w komisji szczebla gminnego, a cóż dopiero na szczeblu rządowym. I to w takiej sprawie.

- Chcecie rozpowszechniać kłamstwa? – Jeśli musicie to robić, róbcie, ale beze mnie. Nie będę waszą tubą medialną – od razu założyłem.

Jednakże drugi powód, powinien wywołać ostrą reakcję całego środowiska, w tym mainstreamowego. Bo ruch wykonany przez zespół Laska, uderzył w same podstawy funkcjonowania mediów. Każdych mediów.

-Są media lepsze i gorsze. Godne zaufania i takie, którym nie warto powierzać informacji w sprawach ważnych dla państwa. Media, którym należy ułatwiać życie i  popierać je na wszelkie sposoby i te, których w ogóle być nie powinno, bo wypaczają jedynie obraz Polski.  Zaśmiecają umysły Polaków szkodliwymi, fałszywymi oskarżeniami premiera i jego rząd – z takich mniej więcej założeń wyszedł zespół Maciej Laska, sporządzając listę uprzywilejowanych dziennikarzy i mediów, których zaproszono na inauguracyjne spotkanie z przedstawicielami  zespołu.

Najsmutniejsze, że część moich kolegów świetnie wiedziała, że oto przez rząd, rzecz bowiem działa się w Kancelarii Premiera,  dokonywana jest selekcja dziennikarzy z podziałem  na pupilków władzy i nie lubianych przez nią, a ściśle, wykluczonych z możliwości uzyskiwania informacji. Nie ważne, że nie wiele wartych, o czym wcześniej wspominałem. Istotny jest stosunek władzy do zasad demokratycznego funkcjonowania państwa. A państwo w osobie Laska z tych reguł zakpiło. Podeptało je nie tylko na naszych oczach. Zrobiło to przy czynnym udziale naszych niektórych kolegów. Zdaje się, że nie są nawet w pełni świadomi z tego, co się stało, w czym uczestniczyli.

A wystarczyło, gdyby ktoś z siedzących na sali, gdzie za chwilę miało zacząć się spotkanie, wstał i powiedział jedno zdanie: - Panie i panowie, nie możemy dopuścić, żebyśmy tu siedzieli, a za drzwiami  stali nasi koledzy, których tu nie wpuszczono. Albo wszyscy albo nikt. Proponuję, abyśmy teraz wyszli.  

Pamiętam, przeprowadzoną skutecznie podobną akcję w Sejmie w połowie lat 90. Komisja ds    służb specjalnych kompletnie lekceważyła dziennikarzy, kilkakrotnie opóźniając nawet o kilka godzin swoje konferencje. Wystarczyło, że raz – po godzinie oczekiwania -  zbojkotowaliśmy konferencję, a członkowie komisji przestali się spóźniać choćby o kwadrans.

Zastanawiam się, czy to w porządku, żeby postępowanie Laska minęło bez żadnych dla niego konsekwencji. Jeszcze nie jest za późno, żebyśmy  wspólnie potępili i ukarali Laska za jego postępowanie. Do czego namawiam wszystkie, jak jeden mąż, organizacje dziennikarskie, a także media. Może by tak następnym razem bojkot?  

Jerzy Jachowicz

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl