W ostatnim zestawieniu 167 demokracji na świecie / ciekawe, gdzie ich tyle znaleziono?/, przygotowanym przez ośrodek badawczy The Economist Intelligence Unit /EIU/, Polska znalazła się na 44 miejscu.  Dlaczego na tak wysokiej pozycji, nie wiadomo. Bo wystarczy przekartkować kilka gazet,  niekoniecznie konserwatywnych, zajrzeć na jakiś portal, aby się przekonać, iż  rząd polski powinien być z tego 44 miejsca, zaraz za Timorem Wschodnim i Kostaryką, bardzo zadowolony i po rękach i nogach ankieterów EIU całować.  

 

 Interesujący był komentarz do  rankingu samego ośrodka, prowadzającego badania. „Wynikowi – mówił -  zaszkodziła przede wszystkim niska ocena polskiej kultury politycznej, udziału w życiu politycznym i funkcjonowaniu rządu”.  Tylko to? A co z naszą ustawą zasadniczą, powołaną do życia w 1995 roku, kiedy prezydentem był Aleksander Kwaśniewski, którego preferencje polityczne mocno odcisnęły się na Konstytucji? Co z  nieobecnością organizacji pozarządowych, które dopiero zaczynają się wykluwać jak pierwsze kurczęta na wiosnę, ale nie mają jeszcze siły ani sankcji, żeby wywierać  na rząd skuteczną presję? Co z suwerennością i podmiotowością obywatelską, która dopiero rodzi się  w  kontrakcjach? EIU przyznało Polsce w konkurencji „wolności obywatelskie” aż 9.12 punktów? Pytam za co? Za niedotrzymywanie obietnic wyborczych, dawanych narodowi? Za obronę praw gejów, grupy obliczanej na ok. 1% populacji, a  dyskryminowanie „sekty smoleńskiej”, która stanowi 1/3 polskiego społeczeństwa? Dlaczego raport ni słowem nie wspomniał o lekceważeniu opozycji, ważnego stabilizatora demokracji,  systemowo niszczonej i dyskryminowanej? W Wielkiej Brytanii  labourzystowska opozycja  jest dziś bardzo słaba, w pogoni za nowym programem, a lider Ed Miliband uchodzi za „niewybieralnego”, lecz  ustawowe gwarancje, także w regulaminie Izby Gmin, np. cotygodniowego rozliczania  Davida Camerona w „środach premiera”, dają jej szansę na funkcjonowanie w systemie. Dlaczego EIU nie wypunktowała braku pluralizmu w polskich mediach? Przecież  niejedna nota protestacyjna wpłynęła do Europejskiej Federacji Dziennikarzy, niejedna skarga została skierowana do Parlamentu Europejskiego  w sprawie dyskryminacji mediów konserwatywnych / czystki politycznej w mediach publicznych, „Rzeczpospolitej”, „Uważam rze”/, a w PE odbyły się bodaj dwa wysłuchania, referujące przypadki  sekowania mediów katolickich  w Polsce  nt. trudności Telewizji Trwam w uzyskaniu miejsca na platformie cyfrowej. A  w  kilku dużych miastach amerykańskich  odbyły się potężne  marsze poparcia dla Trwam, które zostały odnotowane przez tamtejsze media, o których EIU powinno wiedzieć.

   W zestawieniu słowem nie wspomina się o zmonopolizowaniu przez Platformę wszystkich bez mała instytucji, których ustawowym celem jest  kontrolowanie  prac rządu. Przez ostatnich kilka lat nastąpiło wrogie przejęcie wszystkich „punktów kontrolnych”,  których celem jest monitorowanie  prac  rządu  Tuska i reagowanie  na  nieprawidłowości i wpadki. NIK,  CBA,  sądy i prokuratura,  urząd rzecznika praw obywatelskich, KRRiT z jej prawem do przyznawania licencji, etc, etc. Dziś,  mając dodatkowo większość parlamentarną,  rząd Tuska nie podlega  żadnym sankcjom, instytucjonalnym czy społecznym,  w dodatku ma pełną świadomość swojej bezkarności.  Raport EIU kończy: ”/Polska/ została również zaliczona do grupy demokracji wadliwych”, a ja się zastanawiam, co to u Boga Ojca, znaczy? Albo użyto tutaj eufemizmu, albo to wynik niepełnej wiedzy o temacie. Bo z demokracją jest dokładnie tak jak z tym jajeczkiem, które żadną miarą nie może być „częściowo nieświeże”. Jest albo świeże albo zbuk.  Podobnie z demokracją - nie może być „częściowa” lub „wadliwa”, jest lub jej nie ma.

    Raport koncentruje się na niskiej kulturze politycznej, a więc standardach demokratycznych, regulaminie parlamentu,  sercach i umysłach naszych elit oraz obywateli.  Jednak jest to jednak minimum oczekiwań. Bo demokracja działa jak dobrze naoliwiony mechanizm, jeśli spełnionych jest kilka warunków, znacznie wykraczających poza najszerzej pojętą „kulturę polityczną”. Po pierwsze, kiedy życie publiczne opiera się na wspólnym dla władzy i społeczeństwa systemie wartości, po drugie  gdy istnieją  sprawnie działające instytucje, które tego porządku opartego na wartościach bronią, i po trzecie – kiedy w społeczeństwie nie ma przyzwolenia na przekraczanie tych praw. W Polsce żaden z tych segmentów nie funkcjonuje prawidłowo. Problem w tym, że po 1945 roku nad Polska zapadła Zelazna Kurtyna, oddzielająca nas od  demokracji zachodnich, a Sowieci postarali się, żeby ci, którzy jeszcze cokolwiek pamiętali, nie mieli wpływu na bieg wydarzeń w kraju. I właściwie ani władze, ani media, ani społeczeństwo nie wiedzą dokładnie jak „działa ten jamniczek ”. To dlatego  politycy jak Drzewiecki czy Palikot, na których ciążyły zarzuty kryminalne nie ponieśli żadnej kary. Dlatego Paweł Graś, rzecznik rządu, gdy ujawniono, że pełni rolę stróża w willi niemieckiego biznesmena, nie musiał podać się do dymisji, a Niesiołowski, który  pozwolił sobie na chuligańskie wybryki wobec niezależnej dziennikarki Ewy Stankiewicz, nie otrzymał zarzutów dyscyplinarnych ani karnych.  Stąd  możliwość pacyfikowania opozycji przez marszałek sejmu Ewę Kopacz. Gdyby w Polsce naprawdę istniała demokracja, Ewa Kopacz – chcąc czy nie  –  gdy jej partia próbuje zakrzyczeć Jarosława Kaczyńskiego, musiałaby wołać: ”Cisza! Lider opozycji musi być wysłuchany! Dokładnie tak, jak czyni to w Izbie Gmin mister speaker, konserwatysta John Berkow, gdy przy mikrofonie znajduje się Ed Miliband.  

    Więc co czynić, aby wyprzedzić w rankingu demokracji EIU Jamajkę, Timor Wschodni i Kostarykę, czego nie jesteśmy w stanie zrobić dziś?

1/ zmienić konstytucję w kierunku decentralizacji władzy,

2/ uświadomić sobie, że opozycja, to bardzo ważny stabilizator demokracji,

3/ podobnie pluralizm mediów. Monopolizacja mediów przez Platformę, to chyba wypadek bez precedensu w Unii Europejskiej, gdzie – patrz: nowy numer FORUM SDP – media są zwykle, podobnie jak parlament, odzwierciedleniem najważniejszych sił politycznych w kraju,

4/ nie ma zgody na „kupowanie” korporacji w zamian za obietnicę torpedowania lustracji i dekomunizacji,

5/ nękanie przeciwników politycznych, grożbami, zdarza się , że spełnionymi, na wytaczanie im procesów karnych i cywilnych, i prób „puszczenia ich w skarpetkach”.

   Po niemal 70 latach przerwy, robimy pierwsze kroki w aplikowaniu i  egzekwowaniu porządku demokratycznego w Polsce. W tym procesie niezmiernie ważna jest edukacja obywatelska, poprzez szkołę, media, organizacje pozarządowe. Instruowanie ludzi, że to oni są centrum wszystkich zabiegów władzy i całego systemu.  Oni  są sercem i duszą demokracji”. Jednym z moich  podstawowych zarzutów przeciw Tuskowi i jego ekipy jest to, że czyni on wiele, aby obywatel czuł się  przedmiotem, a nie podmiotem działań władzy, folwarcznym wyrobnikiem ciemnym i nieświadomym swoich praw.  Ze zatrzymał  w Polsce rozwój procesów  cywilizacyjnych, które kilka lat temu się rozpoczęły, i  na które czekaliśmy  sześćdziesiąt  lat.  I  przepędził  demokrację z powrotem tam skąd przyszła czyli na Zachód.  Na to już żaden ranking, nawet EIU nie pomoże. Musimy pomóc sobie sami.                                   Elżbieta Królikowska-Avis. Londyn, 1 maja 2013.

   

   

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl