Z nowym słonkiem i skowronkiem dobrze jest przewietrzyć szafę. Ci ze szmalem oddają stare ubrania biednym, a biedni tylko trzepią i zakładają wyleniałe ciuchy jeszcze raz.

Nasze sejmowe lenie same sobie nie pójdą precz. Również ambitny Kukiz z nimi sobie nie poradzi. Wstaną odkręcą tabliczki. Polemingują trochę i potem znowu się przykręci… planują. 

 

W sprawie okręgów jednomandatowych było trochę krzyku i cisza. Jesteśmy biedni. I to podwójnie – fizycznie i psychicznie. Nie ma pieniędzy by przedstawić Polakom – Polaków. Nie ma determinacji, by naprawdę coś porządnie zrobić.

 Jeśli nie zaczniemy pilnie szukać i przedstawiać wyborcom NOWYCH zostaną ci sami. Może tylko się trochę poprzesiadają.

WIELKIE ZADANIE, KTÓRE POWINNI WZIĄĆ NA SWOJE BARKI DZIENNIKARZE – CZYLI WYŁUSKANIE Z OBYWATELSKIEJ MASY WSZYSTKIEGO, CO NAJLEPSZE I NAJWAŻNIEJSZE ZNOWU NIE ZOSTANIE WYKONANE. Ci, którzy chcieliby i mogliby to robić, czyli młodzi dziennikarze, tracą pracę. W mediach głównego zasięgu pozostaną stare układy. Ci sami będą zapraszać tych samych. Przecież wiadomo, kto będzie za stołem Rymanowskiego, kto u Olejnik i Lisa. Nudne to i bezwyrazowe. Mielenie i odgrzewanie starych pretensji. Ple, ple, bla, bla.

- Panie Duda, Pan Kukiz larum grają! Gdzież wy, chłopcy? Już pora się policzyć. Robić listy. Kto z Wybrzeża, kto ze Śląska, z Rzeszowa, z Bydgoszczy.

Przebijajcie się przez lokalne stacje i gazety. Ale koniecznie musicie być w programach największej oglądalności. U Brauna, Solorza, Waltera.

A tu dopiero jest JEDEN. Profesor Gliński daje się ledwie poznawać. Ale idzie to z wielkim trudem. Niestety zależy od popularnych dziennikarzy, którzy dostali dużą władzę. Liczyć na to, że wyjdą poza nadymane własne ego – jest naiwnością. No, może coś jednak w nich drgnie. Sumienie dziennikarskie. Oby!

Popatrzmy jeszcze co robią ci, którzy zmarnowali ostatnie lata, bo zabrakło im pracowitości, odwagi i talentu. Oczywiście przeliczają kupkę, zebrało się tego sporo. Ale chcieliby jeszcze trochę zarobić, więc się łaszą, nie wychylają i jak zwykle czekają na rozwój wypadków: zrobi się samo. Mogą niegrzeczni publicyści wychodzić ze skóry, mogą przewalać się tłumy protestujących, a  najwyżej zaplątany w politykę biedaczek Budzanowski straci pracę, albo Piechociński się obrazi.

Romuald Szeremietiew gromi armię, a właściwie MON. Ale na temat tych rażących ciosów cisza. Kto w sprawie Jamał kłamie i kłamał mamy dowiedzieć się od Sienkiewicza (może prędzej od Henryka). Macierewicz dzielnie walczył, to teraz stoi pod ścianą i się tłumaczy. Za chwilę pójdzie do sądu, z którego zresztą i tak prawie nie wychodzi.

Można oczywiście liczyć, że indyki zagłosują by im łeb ucięto – czyli za ordynacją jednomandatową. Ale to w Stanach, gdzie przynajmniej jeden z nich ma szansę ocalić głowę. U nas krajowi pojadą do Brukseli a ci, którzy przespali się tam i wypoczęli przyjadą tu pokrzyczeć. Oni są zawodowi. Tyle, że nie od profesji, ale zawodzenia. A to drogo kosztuje. Poza tym dość chyba już oglądania tych samych gęb i słuchania obietnic bez pokrycia.

Koleżanki Redaktorki i Koledzy Redaktorzy - przewietrzmy szafę. Zalęgły się mole. A tu słoneczko coraz wyżej świeci. Zachodzą matki. Rodzą się dzieci. Trochę ich mało. Ale sejmowe dziadki ich nie przysporzą. Angole nam zabierają najlepszych, tu u nas za ciężkie pieniądze kształconych. Wędrówka ludów ze wschodu trwa. Niepotrzebna Al-kaida.  Za chwilę ściągać będziemy nie tylko robotników, ale i lekarzy skąd się da. Bo ci na górze nie mają zielonego pomysłu ani jak rządzić tym krajem, ani w ogóle nie wiedzą o co im chodzi. No, tyle że o premiach dla siebie nie zapominają.

25.04.2013.     Stefan Truszczyński

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl