Nigdy nie byłem specjalnym miłośnikiem dziennikarskiej antynagrody Hieny przyznawanej przez Zarząd Główny SDP, parę razy nawet w tej sprawie z ZG korespondowałem, czasem nawet skutecznie. Niemniej w przypadku osób, które walczą z przyznaną sobie Hieną na drodze sądowej, mam wrażenie, że mamy do czynienia z myśleniem magicznym, co nie oznacza, ze nieskutecznym zresztą.

Przemysław Orcholski wygrał w pierwszej instancji sprawę przeciwko SDP o to, że przyznano mu w 2003 roku taką właśnie antynagrodę. Dla przypomnienia - Orcholski był gwiazdorem TVP w czasach kiedy i w Polsce, i na Woronicza, rządziło SLD i wydawało się, że rządzić będzie jeszcze długo. Redaktor Orcholski zyskał wówczas niezbyt dobrą, mówiąc eufemistycznie, opinię wśród niektórych kolegów dziennikarzy, którzy uważali, że ma on dość charakterystyczny stosunek wobec władzy. Mazurek i Zalewski we „Wprost” nazywali go w związku z tym konsekwentnie „Usłużnym Orcholskim”, a SDP przyznało mu Hienę za nieobiektywny, zdaniem tej organizacji, komentarz.
Mówiąc inaczej, członkowie Zarządu SDP wyrazili swoją opinię poprzez przyznanie Hieny. W tym przypadku akurat była to dezaprobata dla niewłaściwego, ich zdaniem, postępowania Przemysława Orcholskiego. Skądinąd sam zainteresowany udowodnił później wielokrotnie, że wszelkie zarzuty nie były prawdziwe, a on jest wręcz krystalicznie apolitycznym dziennikarzem. Tak było choćby w 2005 roku, gdy kandydował z list SLD. Tak było, gdy doradzał (m.in. wg „Gazety Wyborczej”) liderowi SLD, a ostatecznie, gdy wrócił do TVP w czasach, kiedy lewica odzyskała tam wpływy. Co ciekawe, prowadził tam program, a jakże, o etyce dziennikarskiej.
Niezależnie od tego wszystkiego Orcholski poszedł do sądu i w pierwszej instancji wygrał. Sąd uznał, że przyznając mu miano „hieny” SDP naruszyło jego dobra osobiste. A więc mamy dowód, niezbity dowód, że Orcholski to przyzwoity gość. Że nie był „usłużnym” jak pisali Mazurek i Zalewski, nie był hieną, nie był na usługach SLD. Sąd orzekł, a jak pamiętamy z Kafki „wszystko należy do sądu”. Gratulacje Panie Redaktorze. Teraz byli członkowie Zarządu Głównego SDP już Pana nie będą uważać za „Hienę”. Koledzy w pas się będą kłaniać. O, teraz to wszyscy wszędzie nabrali szacunku. Może nawet jakaś zbiórka publiczna i kupimy Panu dworek jak ludzie kupili Konopnickiej albo Drzymale?
Wspaniała rzecz te polskie sądy. I publicystów rozsądzą, i w obronie dobrego imienia ludzi władzy zawsze staną. Teraz pora, by Przemysław Orcholski, kiedy dentysta powie mu, że ma próchnicę, poszedł do sadu. Sąd powie, że nie ma próchnicy, próchnicy nie będzie.
Wiktor Świetlik
23 grudnia 2012
