Elektryzującą wiadomość z Berlina przyniosła Rzeczpospolita. Każde niemieckie gospodarstwo domowe będzie przymusowo płaciło abonament w wysokości prawie 18 euro miesięcznie niezależnie od tego, czy ma odbiornik radiowy lub telewizyjny. Obecnie obie telewizje publiczne ARD i ZDF oraz Deutchlandradio mają rocznych wpływów 7,5 miliarda eruo. Teraz będą miały jeszcze więcej.
W ich wydatkach jest dużo przesady. Można sprawdzić tu: http://www.rp.pl/artykul/28,964573-Kazdy-zaplaci-za-niemiecka-TV.html Jednak troska o media publiczne świadczy, że rząd niemiecki poważnie myśli o państwie. W demokracji medialnej - media są spoiwem społecznym. Zaś niezależne od reklam media publiczne mają możliwość wolnej krytyki oligarchii biznesowej. Już nie mówiąc o niepopłatnej misji rozwoju duchowego widzów.
Natomiast rząd PO-PSL nie myśli poważnie o państwie. Niech nigdy nie będzie zapomninane Donaldowi Tuskowi wezwanie, by nie płacić abonamentu. Skazał TVP i PR na powolną śmierć, żeby ich miejsce zajęły media prywatne. Utrzymując się z reklam, nie mogą podważać wpływów oligarchi, ani też kwestionować porządku społecznego opartego na zysku. Już nie mówiąc o tym, że sprzyjają obecnemu układowi władzy zwanym III RP. Ten ostatni motyw był zapewne decydujący a nie problemy cywilizacyjne nie na „główkę” Pierwszego Piłkarza.
Mniejsza o Polsat. To tuba głębokiej prowincji. Niech ich ocenia „target”, gdzie Polsat celuje. Dla mnie prym wiedzie TVN. Jasne, że nie lubię tej stacji za propagandę prorządową lecz widzę profesjonalizm we wszystkim, co robi na dobre i na złe. Stacja prywatna może łatwo wyrzucić na bruk niemal każdego, kto się nie sprawdza w pracy albo stracił kreatywność. Podziwiam więc rozmach scenografii w programach informacyjnych i lubię w zasadzie dobry styl bycia dziennikarzy przed kamerą. Kto żyje trochę dłużej ten nawet do pani Olejnik może się przyzwyczaić. Widzę konsekwentną promocję własnych gwiazd, również staranny dobór filmów w samej stacji i w kanale 7. Jakość warsztatu TVN dla wielkomiejskiej widowni na polskim rynku wydaje się bez zarzutu.
Na tym tle Telewizja Polska wygląda jak bar mleczny podrasowany do rangi McDonalda. Już porówanie Wiadomości z Faktami wypada miażdżąco dla TVP; w końcu przestałem oglądać ten ponoć najważniejszy program informacyjny kraju. A wcale tak być nie musi. Kiedy Wiadomości redagował Jacek Karnowski, to potrafił wycisnąć temperament dziennikarski z zabytku po PRL. Choćby dlatego, że był krytyczny wobec rządu. Natomiast dzisiaj Piotr Kraśko staje przed kamerą w rozkroku żeby dodać sobie powagi oprawcy. Jednak nikt się go nie boi a poważają chyba tylko starsze panie podświadomie lekko skłonne do poniżeń.
Czasem pytam ludzi Telewizji Polskiej, którzy przestali pracować na Woronicza i Placu Powstańców, jak naprawić TVP. Często słyszę odpowiedź – zaorać! Nie reformować ,ale zburzyć i stworzyć od nowa, gdzieś w baraczku na uboczu. Coś w tym musi być, że TVP wydaje się niereformowalna, gdyż rządzą tu dynastie, sitwy i związki zawodowe nad czym próbują zapanować prezesi nasyłani przez rząd, dopóki nie polegną.
Jednak - moim zdaniem - Telewizję Polską warto utrzymać do lepszych czasów. Może pojawi się gabinet świadomy misji wobec narodu. Wtedy nadejdzie czas reformy TVP. Nie wydaje mi się, aby była w Polsce możliwa obiektywna politycznie telewizja publiczna. Nie mamy w kraju klasy mandarynów, którzy czują odpowiedzialność za państwo, więc potrzebują bezstronnych informacji i wnikliwych opinii. Zapewne z czasem wytworzy się taka klasa, lecz media będą już wtedy całkiem inne. Dlatego uważam za słuszny podział TVP między koalicję rządową i partie opozycyjne. Jeden główny kanał dla PO-PSL, drugi dla całej reszty. Iniech się tłuką w telewizji publicznej zamiast na ulicy, a widzowie niech sobie wyrabiają o każdym opinię.
Krzysztof Kłopotowski
28 grudnia 2012
