Jerzy Jachowicz

Wybiórcze media

To jeden z największych skandali wymiaru sprawiedliwości ostatnich lat. Żądanie przeprowadzenia badań psychiatrycznych Jarosława Kaczyńskiego należałoby nazwać jednym słowem - podłość. Piotr Semka z Rzeczpospolitej trafnie zauważył, że tego rodzaju łajdactwo równe jest tupetowi i arogancji Janusza Palikota.

Ten ostatni przynajmniej jest politykiem. Jego dawne żądania o zbadanie zdrowia psychicznego ówczesnego prezydenta Lecha Kaczyńskiego było nikczemną napaścią, u podłoża której stał interes polityczny- zdyskredytowania przeciwnika. W przypadku sędziego mamy do czynienia z człowiekiem, który winien pełnić rolę latarnika sprawiedliwości. Tymczasem można odnieść wrażenie, że jest wykonawcą zamówienia politycznego Platformy Obywatelskiej. Upokorzenia lidera opozycji, nękającej nieustannie rząd. Nie wierzę, że sędzia wykonywał czyjekolwiek polecenia, a już na pewno nikogo z kręgów politycznych. On sam ma w środku swojej mentalności azymut polityczny, który wiedzie go niezawodnie na właściwą stronę rzeki.

Jestem prawie przekonany, że w państwie o utrwalonej i zdrowej demokracji, człowiek, który zażądał „świadectwa czystości zdrowia psychicznego” od lidera opozycji, straciłby stanowisko sędziego. Siłą presji własnego środowiska mógłby pełnić co najwyżej rolę komornika sądowego. Politykiem, który by zachęcał samorząd sędziowski do takiego rygorystycznego przesunięcia byłby zapewne minister sprawiedliwości. W naszej, polskiej demokracji nie można na takie działania liczyć. Sędzia ów nie tylko nie zostanie napiętnowany i karnie usunięty, ale być może doczeka się nieoficjalnych pochwał ze strony ministra i innych kolegów sędziów, jaki potrafi być bezkompromisowy i odważny. Jego decyzja przez wielu będzie prawdopodobnie odczytana jako śmiałe wejście na barykadę w walce o słuszną sprawę. Sprawca tej niegodziwości będzie się tłumaczył, że działał w obronie oskarżonego. Bo jeśli biegli doszukają się u Jarosława Kaczyńskiego jakiś skaz na jego zdrowiu psychicznym, nie będzie mógł odpowiadać za swoje czyny przed sądem. Nie muszę nikogo przekonywać jak to uwolnienie od odpowiedzialności będzie rzutować na pozycję polityczną Jarosława Kaczyńskiego.

Doprawdy nie wiem, skąd mi się ten cały dotychczasowy wywód pojawił. W gruncie rzeczy chciałem tylko napisać, że są media, które całą sprawę traktują naturalnie. Wprawdzie piszą o niej, ale w tonie w jakim podaje się informację o udanym zbiorze truskawek. Albo swego czasu zdawkowo odnotowały, a obecnie milczą. Niech czytelnicy sami wytypują, które to media.

 

23 czerwca 2011
 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl